wtorek, 12 lutego 2013

2. "Grosik na szczęscie"


Kiedy poczułam jak promienie słoneczne połaskotały mnie w powieki odwrócilam się na drugi bok. Ale to nic nie dało im mocniej zaciskalam powieki, tym bardziej laskotały mnie rzesy w policzek i bardziej się rozbudzałam. W koncu z glebokim westchnieniem wstałam i przeciagajac się oraz ziewajac zamknełam się w łazience. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam swoje różowe rozczapirzone włosy. Chwyciłam szczotke i zaczełam je rozczesywać. Kiedy skończyłam obmyłam twarz woda i wrocilam do pokoju po ubrania. Ubrałam się szybko, lecz nim zaczelam zerknełam w strone okna. Nikogo tam nie było.
-Sakurciu wstałas?-usłyszałem ciche pukanie a potem ujrzałam głowe mamy zza uchylonych drzwi.
-Tak, jak widać.-odpowiedziałam uśmiechajac się do niej delikatnie.
-No to chodź na śniadanie.-powiedziała znikajac mi z oczu. Ruszyłam za nia. Kiedy tylko znalazłam się w kuchni poczułam zapach jajecznicy z cebula, szynka i pomidorem. Moja ulubiona. Oblizałam wargi siadajac przy małym okragłym stoliku. Mama szybko zobaczyła moja mine wiec sprawnie nałozyła mi porcje jajek i dodala do tego świeża bułke posmarowana masłem.
-Dzieki.-powiedziałam nim zajełam się pochłanianiem posiłku. Było pyszne jak zawsze. W czas kiedy ja delektowałam się jajecznica, mama zdazyła nałozyć jej sobie i tacie na talerz i usiąść naprzeciw mnie. Kiedy tak jadłam moje mysli wedrowały daleko poza stolikiem, kuchnia i wogóle domem. Kreciły się wokól Sasuke, nawet nie wiedziałam dlaczego. Poznałam go wczoraj i rozmawialiśmy, ale te niektóre momenty, to nie było koleżeńskie zachowanie...własnie to mnie martwiło.
-Co sie stało Sakuś?-usłyszałam ciepły głos matki a potem poczułam jej silna i spracowana dłoń na swoim policzku. Przymknełam odruchowo oczy a kaciki moich ust powedrowały do góry.
-To bardzo skompilkowane, chyba nawet za bardzo.-westchnelam opierajac policzek na dłoni.
-Skoro tak uważasz.-powiedziała mama i cofneła reke.-Ale jesli zmienisz zdanie to jestem albo tutaj albo w pokoju i cie wysłucham.-dodała, wiedziala, że gdy czegoś jej nie mówiłam, to nie znaczyło, iż jej nie ufam. Po prostu trudno było mi to wytłumaczyć, skoro sama tego nie rozumiałam.
-Dzieki mamuś.-wyprostowałam się i do moich uszu dobiegły dźwieki cichych, cieżkich stapnieć. Odwrociłam się i zobaczyłam tate wchodzacego do pokoju, zauważyłam, że ma wory pod oczami i blada twarz. Pewnie znowu pracował cala noc. Robił to dla nas. Tylko gdy tatus dużo pracował miał okazyjna wypłate i dzieki temu mamy tutaj domek i w Tokio.
-Kochanie znowu charowałeś w nocy.-powiedziała moja mama wstajac i podchodzac do swojego meża. Polozyla mu dłonie na ramionach.-Kilka razy obudziłeś mnie tym stukaniem w klawiature.-dokończyła.-Może powinieneś odpoczac.-zaproponowała jeszcze podajac mu kubek z kawa. Postanowiłam ich teraz zostawić samych. Wstałam i podziekowałam, a następnie udałam się do pokoju. Zaścieliłam łóżko i sprzatnełam z biurka kartki i papierki z tekstami piosenek. Było tego mnóstwo, niekiedy dostawałam weny w najmniej spodziewanych momentach i musiałam spisac tekst, ktory wpadl mi do głowy więc można tu znaleźć karteczki samoprzylepne, kartki z zeszytów, ulotki, kawałki gazet, reklamy i wiele innych. Niekiedy cieżko było mi się w tym znaleźć wiec musiałam co jakiś czas robić tutaj porzadek. Właśnie chcialam to zrobić już usiadlam przy biurku i chwyciłam miedzy palce skrawek papieru, lecz nagle usłyszalam pukanie.
-Prosze!-krzyknelam, ale gdy nie usłyszałam żadnego odzewu odwrociłam się w strone drzwi i powtórzyłam się. Nic. Pukanie ponowiło się i tym razem mój wzrok powedrował za sluchem. Zobaczyłam Sasuke, stał za oknem i miał przyłozona pieść do szyby, jeden palec wystawał domyśliłam sie, że nim stukal. Usmiechnełam się do niego zabkami. Wstałam i podeszłam otwierajac okno.
-Wiesz, że tam są drzwi.-powiedzialam na "dzień dobry" wskazujac kciukiem droge do wejścia.
-Wiem, ale przyznasz, że to chyba lepszy sposób.-odpowiedział podsadzajac się na rekach i siadajac na parapecie. Nogi wciaż miał na zewnatrz. Zastanowilam się chwile.
-Tak faktycznie to lepszy sposób.-przyznałam.-Nie wchodzisz?-zapytałam jeszcze wskazujac rekami pokój.
-Nie, ja tylko na chwilke. Mam coś do załatwienia. Bede dopiero o 15, wiec chciałem tylko powiedzieć "Cześć" zanim pojade.-powiedział a ja widzac kosmyk włosów na jego twarzy odruchowo go odgarnełam, lecz momentalnie cofnełam ręke troche speszona. Odwrocilam wzrok gdy na mnie spojrzał.
-Wiec cześć i pa.-powiedzial jeszcze i zeskoczył na ziemie. Moj wzrok powedrował za nim dopóki nie zniknal w wielkim czarnym aucie z przyciemnianymi oknami wiec nie mogłam go już zobaczyć. Samochód po cichu wyruszył i po chwili już go nie widziałam. Westchnełam cicho i zastanowiłam się co mogłabym porobić przez ten dzień. Nie długo później mignęla mi lampka nad głowa i już wiedziałam. Szybko znalazłam telefon i wystukałam znany mi numer.
-Halo?-usłyszałam w słuchawce.
-Cześć Hinata, co dzisiaj robisz?-zapytałam od razu siadajac na łóżku.
-Sakura?!-głos nagle się ożywił.-Od poczatku wakacji nie dzwoniłas. Gdzie się podziewasz? Co się stało, że dzownisz?
-Nieważne.-mruknełam.-To masz czas czy nie?-dodałam jeszcze.
-Tak, tak co? gdzie? kiedy? jak? i już jesteśmy umówione.-powiedziała.
-Co?-Spotkanie, Gdzie?-Centrum pod fontanna, Kiedy?-Dzisiaj o 11, Jak?-...A bo ja wiem! A i skołuj jeszcze Ino i kogoś kogo tam masz.-odpowiedziałam i chwile poźniej się rozłaczylyśmy. Spojrzalam od razu na zegarek, była 10. Wsunełam dłon w kieszeń szortów i poszłam do kuchni. Zastałam tam rodziców siedzacych przy stole.
-Mamo wychodze do centrum. Mogę pożyczyć auto?-zapytalam pomimo tego, że nie miałam jeszcze 18 lat już byłam na kursie i mam prawo jazdy.
-No dobrze.-odpowiedziała.-Ale o której wrocisz?-dodała jeszcze.
-Na pewno przed 15.-rzucilam i zniknełam w przed pokoju. Naciagnełam sanadłki na małym obcasie i chwycilam w palce kluczyki. Kilka minut później już jechałam.
Równo o dziesiatej stawiłam się w centrum i czekałam przy widowiskowej fontannie. Byla duża i bardzo ładna, w nocy byla podświetlona na różne kolory. Długo nie czekalam na horyzoncie zobaczylam cztery postacie. Dwóch chłopaków i dwie dziewczyny. Wstałam i przetarłam mokre od fontanny rece.
-Cześć Sakuś!-powiedziala Hinata gdy znalazla się dostatecznie blisko i uściskała mnie mocno jak na nia.-Popatrz kogo skołowałam.-powiedziała i wskazała na swoich towarzyszy. Ino, Naruto, Kiba i ona. Nasza odwieczna paczka. Kumplujemy się już od czasu przedszkola i tak już zostało.
-Cześć Ino, hej chłopaki.-powiedziałam unoszac dłoń do góry w geście powitlanym, oczywiście wszyscy potem sie wyściskaliśmy. Potem skierowaliśmy się wzdłuż ulicy jak to zazwyczaj robiliśmy lecz nagle Naruto zawrocił w inne miejsce niż chcieliśmy.
-Naruto co robisz?-zapytała Hinata, która wygladała na tak samo nie poinformowana jak ja i Ino, tylko Kiba wydawał się rozumiejacy ta sytuacje.
-Umówiliśmy z nami jeszcze jednego kumpla. Znamy się z klubu pilki nożnej, ale od pewnego czasu nie chodzi wiec postanowiliśmy się spotkać po za, co nie Kiba.-chłopak tylko w odpowiedzi kiwnął lekko głowa z uśmiechem.
-No dobrze, wiec chodźmy.-zakomenderowała Ino i ruszyliśmy. Zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu, zaczełam wzrokiem szukać jakiegoś chłopaka w naszym wieku, który wyglada na piłkarza, ale nawet dobrze się do tego nie zabrałam, bo mój wzrok przykuł się do czarnej czupryny. Zadrżalam gdy zobaczyłam jak chłopak odwraca się do mnie przodem, dzieliło nas może 10 metrów, ale momentalnie rozpoznałam kto to jest. Otworzyłam usta, ale Kiba mnie uprzedził.
-No Sasuke, jak zwykle przed czasem!-krzyknał i poklepał go po plecach jak dobrego przyjaciela. Moj wzrok była przykuty do Uchihy jak na lep, nie potrafiłam go odwrocić. Chłopak miał jeansy w ciemnym odcieniu błekitu, czarna bluzke i lancuszek, który wystawał tylko po cześci, bo reszta wchodziła pod t-shirt. Nawet nie zauważyłam jak wszyscy się już poznali.
-Emm...Sakura?-zobaczylam jak ktoś pstryka mi palcami przed oczyma. Od razu się otrzasnełam.
-My się już znamy.-powiedziałam lekkim tonem.
-Naprawde?-uslyszałam głos Ino z nutka wścibstwa.
-Tak od wczoraj.-odpowiedział Sasuke, jego głos był miły dla ucha. Mogłabym słuchać jak gada głupoty przez reszte dnia. Zaraz, zaraz Sakura stop. Nie możesz tak mysleć, przecież...
-Dobra, dobra koniec klachania na temat Sasusia!-powiedzial Naruciak i po chwili dostał kuksańca od Uchihy, ale tylko się zaśmiał i kontynuował.-Wiec robimy obchód jak zwykle. Sasuke jednak nie wie gdzie zazwyczaj chodzimy a nie chcemy, żeby sie zgubił.-blondyn ulozył usta w dziubek i mówi dalej.-Wiec zaopiekujesz się nim Sakura, okey? Tym bardziej, że się już znacie a ty jesteś sama, bo...-nie pozwoliłam mu dokończyć bo zasadziłam mu tzw. "żeberko" od razu umilkł, nic juz nie wspominał na ten temat, ale spogladał na mnie pytajaco. Stanełam obok Sasuke z uśmiechem i skierowaliśmy się wszyscy do głownej ulicy. Spacerowaliśmy, gadaliśmy i zatrzymalismy się dopiero przy budce z lodami amerykańskimi.
-Ja chce białego!-krzyknełam jak mała dziewczynka uniosłam dwa palce do góry.
-Okey ja, Kiba i Sasuke mieszane, Ino czekoladowy, a Hinata i Sakura waniliowe.-powiedział blondyn odliczajac pieniadze.-Oddacie mi poźniej.-rzucił przez ramie i podszedl do okienka, po kolei zamawiał i wołał wszystkich, gdy każdy miał już swojego loda usiedliśmy na ławce i na ziemi wokół niej. Mnie trafiło się miejsce na betonie, ale trudno. Usiadłam po turecku i zaczełam lizać waniliowego skretka. Zamlaskałam zadowolona i jadlam dalej.
-No Sakura, nie wiedziałem, że masz taki apetyt.-usłyszałam nieco złośliwy głos Kiby.
-Zamknij się Kiba. Przecież akurat u Sakurci nie ma się na co skarżyć.-zrugał go Uzumaki, byliśmy dobrymi przyjaciółmi, tylko przyjaciółmi, lecz na ostatnie słowa lekko się zarumienilam.
-Obaj się zamknijcie cwaniaki. Gadacie głupoty.-powiedział Sasuke, który siedział obok mnie.-Oczywiście oprócz tego, że u Sakury nie ma sie na co skarżyć.-dodał szybko i puścił mi oczko. Odpowiedziałam tym samym.
-Mhmm...Patrzcie jakie tu flirty.-mrukneła cicho Ino, ale szybko uciszyłam ją wzrokiem. Każdy z nich chciałby tylko poruszac temat mojego chłopaka jakby nie mieli nic lepszego do roboty, przecież Sasuke to tylko kumpel. Sasori jest dla mnie wszystkim chodzimy już od roku i jest nam dobrze i do tego dał mi ta obrączke. Kocham go, ale to obecność Uchihy wywołuje u mnie gęsia skórke, chociaż wiem, że to źle.
-Dobra chodźmy dalej.-powiedziałam wstajac i gryzac już wafelek.
Około 13 staneliśmy pod fontanna, przy której się spotkaliśmy. Bylo goraco wiec pochyliłam się nad woda i zamoczylam lepiace się rece w chłodnej wodzie zaczełam je przemywać, a kiedy chciałam się wyprostować nagle mnie ktoś popchnał. Runełam wprost do wody. Kiedy wstałam byłam cała mokra. Wsciekłym wzrokiem przebiegłam po towarzyszach szukajac winowajcy.
-Kto to zrobił?-zapytałam odpowiedziała mi cisza.-Nikt?-dodałam i strzeliłam knykciami.-Dobra wiec wszyscy będziecie cierpieć.-powiedziałam i zaczełam wszystkich po kolei wrzucać. Na pierwszy ogień poszedł Kiba, bo on czesto wykrecał mi tego typu numery, potem Naruto i dziewczyny na koniec zostawiłam Sasuke. Chwyciłam go za ramiona i zaczełam ciagnać w strone fontanny opierał się bardziej niż wszyscy ze szelmowskim usmiechem, szłam tyłem, wiec nawet nie zauwazyłam kiedy się potknełam i znowu byłam tyłkiem w wodzie tylko tym razem Uchiha był na mnie. Zadrżałam nawet nie wiem czy z zimna, czy z tego powodu, że ten chłopak był taki blisko. Zagryzłam dolna warge, która już powoli siniała z zimna, pomimo przypiekajacego słońca. Moje dłon przesuneła się po gladkiej powierzchni i poczulam coś pod opuszkami. Wyciagnełam to spod tafli wody i spojrzałam.
-Grosik na szczeście.-powiedziałam z rozbawieniem i wsunełam monete do kieszeni. Sasuke zszedł ze mnie z usmiechem i pomógł mi wstać.
-Musze sie już zbierać.-mruknałem ściskajac włosy, z których polecialy krople przezroczystej cieczy.
-Chyba nie pójdziesz tak.-powiedział nagle Sasuke a ja spojrzałam na niego zdziwiona, nie rozumiałam co jest nie tak. On podszedł bliżej mnie tak, że czułam ciepło jego ciała przy sobie.-Stanik ci prześwituje.-wyszeptał wprost do mojego ucha. Przełknełam śline i spojrzałam w dół. Faktycznie chłopak miał racje przez kremowa bluzke mocno prześwitywał beżowy, koronkowy stanik. Odruchowo załozyłam rece na piersi. Nagle Uchiha chwycił krańce swojej koszulki i uniósł ją do góry, aż przecisnał ją przez głowe i trzymał w rekach. Zobaczyłam jego płaski umiesniony brzuch i tors. Zarumieniłam się.-Podnieś rece do góry.-poprosił, zawachałam się, ale zrobiłam to. Po chwili włozył mi swoja czarna koszulke.-Też jest mokra, ale przynajmniej nie widać...no tego czego nie powinno być widać.-powiedział i zachichotał cicho. Rozejrzałam sie po znajomych. Naruto i Kiba mieli wciąz dziwne miny dlatego machnęłam tylko na nich reka i przycisnełam mocniej do siebie koszulke Sasuke. Pachniała jego perfumami, zaciagnełam się tym zapachem.
-Dobra ja już idę, narka!-powiedziałam i zaczęłam iść w strone parkingu.
-Zaczekaj!-usłyszałam nagle głos Sasuke. Odwrociłam się i spojrzałam mu w oczy.
-Co się stało?-zapytałam.
-Moge się zabrać z toba rodzice mnie akurat podwieźli bo mieli po drodze, a ja wole zabrać się z toba niż z Naruto on jeździ jak debil.-powiedział i uśmiechnał się do mnie.-No i jeszcze jestem bez koszulki najlepiej bedzie jak szybko znikne z widoku i ubiore sie.-dodał odgarniajac mokre włosy z czoła.
-Jasne.-odpowiedziałam i wskazałam na auto. Ruszyliśmy tam razem. Zasiadłam za kierownica i poczekałam, aż Uchiha zajmie miejsce obok mnie. Wycofalam i wjechałam na droge. Przez dłuższą chwile panowała cisza.
-Dzięki, że pozyczyłeś mi koszulke.-powiedziałam skrecajac w lewo a obrączka odbiła światło słoneczne do mojego oka wiec przymknełam je lekko.
-Nie ma sprawy, podejrzewam, że gdyby mnie tam nie było to Kiba i Naruto by się tylko głupi gapili i dopiero dziewczyny, by cię o tym poinformowały.-odpowiedział i oparł głowe o szybe.
-Pewnie tak.-mruknełam zatrzymujac się na czerwonym świetle.
-Oni maja taki charakter, ale wiem, że sa wierni swoim dziewczynom.-dodał jeszcze i zobaczyłam, że przymyka oczy wiec już nic nie mówiłam.
Kiedy dojechaliśmy spojrzałam na Sasuke. Wyglada na to, że usnął. Odpięłam pas i przechyliłam się w jego strone. Wyglądał tak słodko przez sen, odgarnełam mu włosy za ucho i zblizyłam się jeszcze troche byłam tak blisko, że czułam jego cieply oddech na swoim policzku. Spojrzałam na jego nagi tors i uśmiechnełam się momentalnie. Sciągnełam jego kolszulke i złożyłam mu ja na kolanach. Przechyliłam się tak, że wargami dotykałam jego ucha.
-Sasuke, wstawaj!-powiedzialam głośno a ten od razu otworzył oczy i wyprostował sie gwałtownie. Zapowietrzyłam się w pierwszym momenecie, poczułam jak jego nos dotyka mojego nosa. Oczy miałam szeroko otwarte, wargi rozwarte a na policzkach widniały rumieńce.
-P-przepraszam.-wykrztusił chlopak i odsunał się ode mnie. Zacisnełam prawa dlon w pieść i poczułam zimną obraczke na swojej skórze. Zagryzłam dolna warge i spojrzałam przed siebie.
-Już jesteśmy.-powiedziałam i wyszłam. Pociągnełam nosem i poczekalam, aż Sasuke też wyjdzie nacisnełam odpowiedni guzik na kluczyku i usłyszałam ciche kilkniecie. Ruszylam w strone domu, lecz cos mnie tkneło i odwróciłam się w strone Uchihy.
-Jak się przebierzesz to może wpadnij.-rzucilam i pomachalam mu reka na pożegnanie zanim otworzyłam drzwi i znalazłam się w przedpokoju. Odwiesiłam kluczyki i idąc do pokoju krzyknełam:
-Wrociłam, Sasuke może wpadnie.
-Dobrze, kochanie.-usłyszałam głos matki zanim zamknełam się w pokoju. Westchnęłam cicho i zaczęłam zdejmowąc mokre ciuchy, gdy zostałam już tylko w beżowej koronkowej bieliźnie chwyciłam świeże ubrania i ruszyłam do łazienki. Wziełam tam krótki ciepły prysznic i wcisnełam się w popielate rurki do tego ubrałam kremowa obcisla koszule zapinana na guziki. Rozczesałam i wysuszyłam włosy, zostawiajac je rozpuszczone. Koszule zostawiłam rozpieta do trzeciego guzika, była za goraco, żeby zapinać się pod szyje. Przejechałam jeszcze rzesy tuszem wodoodpornym, na wszelki wypadek nigdy nic nie wiadomo i akurat gdy wyszłam z łazienki usłyszałam dzwonek. Truchtem podbiegłam do drzwi i otworzylam je.
-Hej Sasuke.-powiedzialam na widok chłopak, teraz miał wlożone czarne dość przylegajace jeansy, do tego zwykła bluzke z jakimś nadrukiem.-Wejdź.-powiedziałam i cofnełam się krok do tyłu robiac mu miejsce w przedpokoju. Wszedł i sciagnął buty. Ruszyl za mna do pokoju.
-Od kiedy kolegujesz się z moimi przyjaciółmi?-zapytałam siadajac na łóżku.
-Heh, tak właściwie do od kilku lat.-odpowiedział ze smiechem.-Aż dziwne, że się wczesniej nigdy nie spotkalismy co nie?-dodał siadajac obok mnie.
-Tak bardzo dziwne, nawet nie słyszalam, żeby o tobie wspominali.
-Nie lubia się mna chwalić, boja się, że przeze mnie by stracili dziewczyny.
-No prosze z jakim narcyzem mam tu doczynienia.-odpowiedziałam żartobliwie wstajac i oddzielajac karteczki na biurki, których od rana nie posprzątałam, bo "ktoś" swoja obecnością mi na to nie pozwolił. Dostrzegłam tekst piosenki, która zaczełam pisac dla Sasoriego, dziwne, że tak nagle wczoraj stracilam wene. Westchnelam i gdy biurko było już czyste spojrzalam na bruneta.
-Piszesz piosenki?-zapytal nagle i wstanał, drgnełam, ale dlaczego przeciez nic mi nie zrobi, wiec dlaczego sie tak przy nim denerwuje?
-No...mmm...tak. Gram też na gitarze.-mruknelam w odpowiedzi i usiadłam przed biurkiem. Poczulam, że chłopak staje za mna.
-Ja też...gram na gitarze, do pisania piosenek nie mam raczej talentu.-powiedział a ja odchyliłam głowe do tyłu. Spojrzałam na jego twarz, był idealny jak pewnie okresliła by wiekszość dziewczyn, czy należe do tej wiekoszości? Zdecydowanie. Pomimo tego, ze miałam chlopaka nie bylo sensu sie okalmywac Sasuke był naprawde przystojny. Kiedy chlopak spojrzal na mnie od razu spowrotem odchyliłam głowe i wbiłam wzrok w biurko.
-Sakura...-zaczał a ja poczułem jak obraca moje krzesło. Zamknęłam oczy i poczułam na twarzy jego oddech, otworzyłem niepewnie jedno oko i zadrżałam, był tak blisko. Widziałam jego czarne teczówki tak wyraźnie, że niemal dotrzegałam cienka obwódke wokół źrenic.
-Tak?-wykrztusiłem łapiac sie oparć po obu stronach krzesła.
-O co chciałas mnie wczoraj zapytac?-usłyszalem i zmarszczyłam niepewnie brwi, zapytac, ale w sensie kiedy...zaraz...?!? On to pamieta...boże sama nie wiem czemu chciałam sie go o to spytac i dlaczego sie tak dziwnie zachowywałam.
-Sakura.-usłyszałam jak powtarza moje imie akcentujac slodko kazda litere, boże, boże, boże...poczułam jak moje serce zaczyna bic coraz szybciej...mam mu powiedziec, ze chciałam sie go zapytac o to, czy ma dziewczyne?! Nie ma mowy, wczoraj pewnie przypadkowo co wzielam dlatego nagle wypaliłam z tym pytaniem, nawet sie nie zorientowałam jak twarz Sasuke była coraz blizej, no dalej Sakura odepchnij go, bo jeszcze zrobicie cos głupiego...!
-Sakuś koteczków bedziesz już jadła obiad...ups...przepraszam...-usłyszałam nagle glos mamy a Sasuke odskoczył ode mnie jak oparzony. Chwycilem sie za serce i spojrzałam na mame wielkimi oczyma. Kiedyś przez ta kobiete bede miała zawał!
-Co mówiłas mamo?-wykrztusiłam uspokajac sie powoli i poprawiajac włosy.
-Czy bedziesz jadła obiad, twoj kolega pewnie tez z checia zje.-powiedziała usmiechajac sie do Sasuke. Brunet oczywiscie odwzajemnil usmiech, zachowujac sie tak jakby przed chwila nic sie nie stało.
-Jesli mozesz to przynies tutaj.-mruknełam opierajac czoło na dłoni.
-Ach! Dobrze, dobrze chcecie zostac sami, no to ja wam nie przeszkadzam.-powiedziala moja mama i pusciała mi oczko, a ja zaczełam jak szalona machac rekoma mowiac: "NIE! To nie tak jak myslisz!" nim się zorientowałam mamy juz nie było. Od razu poczułam jak policzki znowu zaczynaja piec.
-Pewnie myslisz, ze jestem strasznie glupia.-mruknełam do chłopaka nawet na niego nie patrzac. Po chwili usłyszalam parskniecie a nastepnie głosny smiech. Uniosłem wzrok, Uchiha sie na dobre smiał.
-Nie...!-wykrztusił chwytajac sie za brzuch i niemal pokładajac ze mnie.-Mysle, że..hahah...gdy sie denerwujesz to jestec n-naprawde zabawna!-powiedział a ja zauwazyłam, że az mu sie łezki nazbierały do oczu. Moja brew niebezpiecznie drgneła. Wstałam i podeszłam do łozka chwyciłam poduszke.
-Uchiha...-powiedziałam i z wojoniczym krzykiem sie na niego rzuciłam oczywiscie moj przeciwnik szybko zaczał sie także bronic wzial druga moja poduszke. Zaczelismy sie okładac na moim własnym łózku, az znaleźlismy się na krańcu i nagle ups! Runelismy oboje, w pierwszym momencie poczulam tylko, ze nie bylo tak źle. Otworzyłam oczy, chyba była cala. Dopiero teraz zorientowałam się, że leze na Sasuke. Otworzylam szeroko oczy i spiekłam sie cala...dlaczego teraz nie potrafie sie poruszyc.
-Sakura...-usłyszałam głos Sasuke i poczułam jak zasuwa mi za ucho kosmyk włosów...

1 komentarz:

  1. Rozdział zajebisty :) czekam na nexa ! :p

    OdpowiedzUsuń