sobota, 20 października 2012

1. "Cześć, jestem Sakura"


Nazywam się Sasuke Uchiha mam 18 lat. Mieszkam na wsi, pomimo tego, że kiedyś mieszkałem w wielkim mieście Tokio. Moi rodzice maja tam firme, oraz kilka innych w wielu miejscach. Nie, żebym się chwalił, ale biznes się kreci i mogę sobie pozwalać na wszystko. Oprócz rodziców mam także brata, który pracuje za granica. Przyjeżdża tylko na święta. No trudno życie. W tym miejscu tak właściwe nie mieszkamy od dawna, może miesiąc. Dokładnie dzień po zakończeniu roku szkolnego przyjechaliśmy tu. Szczerze nie wiem na jak długo. Może do końca wakacji, a może na dłużej...Zobaczy sie.
Dzisiejszy dzień był gorący i nudny. Wylegujac się w huśtawce ogrodowej i popijajac lemoniade nie sadziłem, że zmieni sie niemal całe moje zycie. Rozgladałem się po okolicy raz po raz spogladajac na sasiedni domek. Był nieduży, ale miał swój urok. Sciany były koloru piaskowego a dach był czerwony. Z mojego pokoju miałem wglad na jeden z pokoi tego domu. Czesto zerkałem tam przez okno. Duży i zadbany wiec założyłem, że jego właścicielka jest dziewczyna. Dotad nikt się nie pojawiał w tym domku. Dzisiaj miało sie to zmienić. Nagle usłyszałem warkot silnika, a po chwili zza rogu wynurzył się srebrny Fiat Punto. Podniosłem się ciekawsko na huśtawce i czekałem, aż ktoś wyjdzie z auta. Kiedy samochód ucichł wysiadła z niego kobieta. Była wysoka, ładna około 40-stki. Miała krótko ściete rózowe włosy i ciemne oczy. Z tej odległości cieżko było okreslić jaki miały dokladnie kolor. Ze strony kierowcy otworzyly sie drzwi i wyłonił się zza nich mężczyzna, był wyższy od kobiety miał czarne wlosy i ciemno-zielone przygaśniete oczy. Pewnie ze zmeczenia podróza. Wyglądało na to, że już nikt nie wyjdzie, lecz nagle coś drgnęło za szybami na tylnych siedzeniach. Drzwiczki otworzyły się i ukazała mi się zgrabna i szczupła osóbka. Tą osóbką była dziewczyna a właściwie młoda kobieta. Wyglądała na moja rówieśniczke ewentualnie była młodsza o rok. Dziewczyna miała długie rózowe włosy spiete w kucyk wysoko na głowie. Po obu stronach jej twarzy spływały pojedyncze kosmyki włosów co dodawało jej uroku. Jej oczy były szmaragdowo zielone i błyszczały wesoło wyrózniajac się przy akompaniamencie albastrowej cery. Usteczka zreszta też przyciagały uwage. Pełne i rózowiótke, jakby stworzone do całowania. Nie powstrzymałem się i oblizałem wargi jak tylko o tym pomyslałem. Ogólnie mówiac była śliczna...bardzo śliczna.
Rodzina (jak wtedy trafnie założyłem) szybko wyciągnęła walizki z bagażnika i zniknęła za drzwiami domu. W otepieniu patrzałem jeszcze przez kilka minut na dom. Kiedy mój mózg znów zaczął normalnie pracować od razu ruszyłem do swojego pokoju. Miałem nadzieje, że moje podejrzenia względem tajemniczego pokoju, do którego dzień w dzień zaglądałem, się sprawdza...I po raz kolejny moje domysły się sprawdziły. Stałem przy oknie i patrzałem na różowo włosa krzatajaca się po pokoju i rozpakowujaca ubrania do szafy. Jej ruchy były sprawne i szybkie. Widać, że wszystko miało swoje miejsce. Dziewczyna musiała tu już kiedyś być. Po kilkunastu minutach wszystko było już wypakowane. Dziewczyna opadła na łóżko i głeboko odetchnęła. Widziałem to wszystko tak dokładnie bo nasze okna dzieliły 2-3 metry. Dziwne, że ona mnie jeszcze nie zauwazyła. Może to sprawa jej skupienia na rozpakowywaniu rzeczy, albo moje firanki szczelnie mnie zasłaniały. W jej oknie ich nie było, znajdowały się tam dwie zasłonki, które teraz po prostu nie były zaciągnięte. Dziewczyna w pewnym momencie podniosła się i spojrzała przez okno, cofnałem się gwałtownie o krok i poczulem, że lece. Upadłem tyłkiem na ziemi wstajac zerknalem co było przyczyna mojego wypadku...futerał od mojej gitary...byłem pewien, że go schowałem, ale mniejsza. Wstałem i niepewnie zerknałem przez firanki do sasiedniego pokoju. Nikogo nie było. Z westchnieniem rozczarowania ruszyłem na taras po drodze zabierajac butelke wody. Było tak upalnie, że od rana niemal nie robiłem nic oprócz, leżenia i picia. Zanim jednak nacisnalem klamke drzwi wyjsciowych usłyszalem pukanie. Niepewnie nacisnałem klamke i przed oczami ukazała mi się różowo włosa. Uśmiechała się do mnie przyjaźnie. Nie miałem pojecia po co przyszła, ale cieszyłem sie i wiedzialem, że nie moge okazac mojej słabosci do niej. Usmiechnąłem się także.
-Cześć, jestem Sakura.-zaczeła wyciagajac dłoń w moja strone, ścisnałem ją lekko bojac sie, że jeśli zrobie to mocniej to zrobie jej krzywde, jej skóra była miekka i gładka, do tego na serdecznym palcu widniał srebrny pierscionek, który przypominal obrączke. Momentalnie mnie coś w środku ścisneło. A co jesli dostała to od chłopaka?-Przed chwila z rodzicami tutaj przyjechałam i zauwazyłam, ciebie, wiec pomyslałam, że powinnam się przywitac z nowymi sasiadami.-ciagneła dalej, słuchalem jej jednkaże cieżko bylo mi się skupić przez błyskotke na jej palcu, która wesoło pobłyskiwała w słońcu, jakby na złość mi.-Ekhm...kolego? Czy coś sie stalo?-zapytała i pstrykneła palcami przed moimi oczami. Potrzasnalem lekko głowa i posłałem jej usmiech.
-Sasuke.-powiedziałem momentalnie.
-Ach, wiec Sasuke...Od dawna tu mieszkasz?-spytała przekrzywiajac glowe a pukle jej włosów spłyneły po lewym ramieniu.
-Minał miesiac.-powiedziałem opierajac sie o framuge drzwi i zakładajac rece na piersi.
-Wiec może mógłbys mnie oprowadzic?-kiedy to zaproponowała wyprostowałem się. Już chciałem goraco powiedziec "TAK!", ale powstrzymałem się. Uniosłem wzrok do góry i wydałem z siebie dźwiek przypominajacy "Uhm..." tak jakbym sie zastanawiał. W koncu mój wzrok powrocił do Sakury zagłebiajac się w jej teczówkach.
-Okey, ale o której i kiedy?-powiedziałem a mój wzrok zjechał po jej żołtej koszuleczce na ramiaczkach do dekoltu, jednakże za chwile zerknałem znow w jej oczy.
-Masz teraz czas?-odpowiedziała pytaniem na pytanie, ja skinałem lekko głowa w odpowiedzi.
-No to chodźmy.-zakomenderowała i zeskoczyła z trzech schodkow naraz z mojego tarasu wprost na ziemie. Zanim wyszedłem chwycilem klucze zawieszone na haczyku. Zamknalem za soba szczelnie drzwi i ruszyłem za niemal podskakujaca ze szczescia dziewczyna. Zatrzymała się przy drodze i spojrzala na boki.
-Gdzie teraz panie przewodniku?-zapytała żartobliwie usmiechajac się do mnie troche złośliwie troche sympatycznie. Już mi się spodobał ten usmiech, zreszta jak cała ona.
-Zalezy co chcesz zwiedzic, czy miasto, czy las.-odpowiedziałem stajac obok niej.
-O!? To chodźmy do lasu, nie po to wyjeżdżałam z miasta, żeby je teraz zwiedzac.-powiedziała opierajac dłon na biodrze i spogladajac na mnie.
-A wiec w lewo.-powiedzialem po prostu i ruszyłem we wskazanym kierunku. Dziewczyna po chwili ze mna zrównała. Przez kilka minut szliśmy w ciszy, która przerwała Sakura kiedy doszliśmy na miejsce.
-Co powiesz na to, żeby pozbierac jagody?-żachneła wskazujac palcem z pomalowanym na niebiesko długim pazknokciem na małe krzaczki, które kłebiły się wokół drzew.
-Niech bedzie, ale nie mamy żadnych pojemników.-powiedziałem rozkładajac rece na boki.
-No problemo, Sasuke.-kiedy wymówiła moje imie przeszył mnie przyjemny dreszcz jej głos był czysty i melodyjny, ona zapewne śpiewa. Dziewczyna podwineła lekko bluzke przez co zobaczyłem jej płaski bladziutki brzuch, ten widok sprawił, że moje źrenice rozszerzyły a na twarzy malowalo się zdumienie.
-Yyyy...Sakura co ty robisz?-zapytałem po chwili niepewnie stawiajac krok w jej strone.
-Prowizoryczny koszyk.-powiedziała spogladajac na mnie ze spokojem, jakby to, że prawie sciagneła przy niemal obcym synku było całkowicie normalne. Lecz teraz kiedy mi odpowiedziała zrozumiałem, miała zamiar nazbierac owóców do odziezy.
-A nie martwisz sie, że potem tego nie dopierzesz?-zapytałem widzac jak już kuca i jedna reka zbiera jagody a druga przytrzymuje bluzke.
-I tak miałam zamiar ja przefarbowac na inny kolor, wiec nie.-odpowiedziała posyłajac mi lekki usmiech. Odwzajemniłem go i kucnałem obok niej. Zaczeliśmy zbierac, po kilkunastu minutach bluzka była niemal zapełniona, a wiedzieliśmy, że nie możemy dac do niej za dużo owoców, bo dziewczyna musi dojść z tym do domu. Gdy już prawie konczyliśmy usłyszałem ciche sykniecie wiec odwrociłem się momentalnie w strone dziewczyny. Miała wystawiony palec wskazujacy, z którego pociekła kropelka krwi. Zagryzlem lekko dolna wargi i przukucłem bliżej niej. Uchwyciłem skaleczony palec w dlon i uniosłem do swoich warg, nim jednak włozyłem go do ust zerknałem szybko na twarz zielono okiej, oczekujac jakiegoś sprzeciwu, kiedy się go nie doczekałem przejechałem jezykiem delikatnie po ranie, a nastepnie zaczałem ją lekko ssać, dopoki w ustach nie przestałem czuć metlicznego smaku. Kiedy skończyłem pozwoliłem dziewczynie cofnac dłoń i otworzyłem oczy. Dostrzegłem na jej policzkach blady rumieniec,
-Przepraszam.-mruknałem i wstałem szybko odsuwajac się od Sakury na krok.-Poniosło mnie troche.-dodałem drapiac się w tył głowy, byłem troche skrepowany ta sytuacja, ale starałem się tego nie okazywac.
-N-nic się nie stało.-zajakneła się wstajac i trzymajac kurczowo obiema rekami materiał bluzki w górze.
-Wracajmy.-zakomenderowałem, w tej chwili chciałem jak najszybciej znaleźć się w pokoju i mocno się spoliczkowac.
Droga powrotna wydawała się o wiele szybsza, ale też bardziej krepujaca. Kiedy dotarlismy, nawet nie poczekałem, aż dziewczyna da mi połowe owoców, w końcu oboje zbieralismy i mieliśmy się podzielić po polowie. Pożegnałem się i zostawiłem zdezorientowana dziewczyne na drodze przed naszymi domami. Na szybko otworzyłem drzwi zostawiajc kluczyk w zamku. Szybkim krokiem wszedłem do pokoju. Zamknałem się tam. Usiadłem na łózku i strzeliłem facepalm'a. Zrobilem to na tyle mocno, że kiedy cofnałem dłoń poczułem niemiłe pieczenie w okolicy czoła i policzka. Odczekałem dłuższą chwile, na tyle długa, że różowo włosa spokojnie mogła wrócić już do siebie i z cichym westchnieniem wstałem. Ruszylem do drzwi wejsciowych i siegnalem do zamka, aby wyjac z niego kluczyk. Ze zdzwieniem stwierdzilem, że go tam nie ma. Spojrzałem w dól na drewniany taras, nic. W przedpokoju także. Zadrżałem, cholera jesli ktoś ukradł klucz będę miał poważny kłopot. Wyprostowałem sie i napiałem mieśnie, złodziej nie mógł uciec daleko wiec zaczałem sie ostrożnie rozgladac. Usłyszałem jakis szelest, już mialem się odwrocic ale moja uwage przykuło coś innego. Przed nasza willa stało auto, dobrze mi znane auto, ten czerwony lakier i złote płomienie, niemozliwe...
-Siemanko młody!-usłyszałem za soba znajomy glos nim zdarzyłem zerknac w tamta strone poczulem jak ktoś zaciska reke na moim karku i szyi sprawiajac, że zgiałem sie wpół i już czyjaś dloń zlośliwie tarmosi moje włosy. Wyrwałem się szybko i poprawiłem fryzure spogladajc czarnym teczówkami na napastnika.
-Itachi, ty stary draniu.-mruknałem, był starszy o 10 lat, to jednak jest jakas rożnica. Udawałem złego i powierzchownego, ale w środku cieszyłem sie i skakałem jak dzieciak. Nie mam pojecia co się stało, że nagle przyjechał, ale mam nadzieje, że to nic złego.
-Tylko nie stary, mam swoje lata ale bez przesady.-odpowiedział, był starszy a ja zobaczyłem jak w nasza strone kieruje się Konan, dziewczyna Itachi'ego. Chodza już od 3 lat i wszyscy tylko czekamy, aż ten palant się oświadczy.
-Tylko nie mlody, mam swoje lata ale bez przesady.-spapugowałem i wystawiłem jezyk do niego jak to robiłem za młodych lat, kiedy chciałem mu zrobić na złość.
-A nie zapytasz się już braciszka, co sie takiego stalo, że nagle przyjechał?-zapytal i akurat doszla do nas obu Konan.
-Cześć Sasuś.-zagruchała i usmiechneła się do mnie, powiem szczerze nie sposob było jej nie lubic, nawet jak nazywala mnie w ten głupi sposób.-Znowu się gryziecie?
-Jak to bracia.-mruknalem wzruszajac ramionami.
-A młodszy chyba coś zgubiłes.-powiedziałem nagle moj brat wyciagajac z kieszeni moje klucze, otworzyłem szerzej oczy i rzucilem się na niego odbierajac swoja własność. Itachi oddał mi ja bez wiekszego problemu ze smiechem.-Nastepnym razem lepiej pilnuj swoich rzecz, co się stało, że zostawiłeś je w zamku?-zapytał niespodziewanie a ja wydałem z siebie jakies zmieszane pomrukiwanie zawieszajac brzdekajace klucze na haczyku.
-Dobra nie musisz odpowiadac, chyba już wiemy.-uslyszalem głos Konan i zerwałem się podązylem z ich wzrokiem i zobaczyłem Sakure, już się przebrała miala na sobiekrotkie granatowe spodenki pod kolor pomalowanych paznkoci, do tego jaskrawo różowa bluzke z dekoltem z logo Adidas, na piersiach. Włosy miała rozpuszczone i stukała o ziemie tenisówkami w białym czarnym kolorze. Poczulem mila fale goraca na całym ciele. Dziewczyna trzymala w rece palstikowy pojemnik a w nim ciś fioletowego. Z uśmiechem podeszła do nas.
-Cześć Sasuke, zapomniałeś wziąść swojej porcji jagód, wiec postanowilam ci przynieść.-powiedziała po prostu wyciagajac w moja strone miseczke. Odbierajac ją moja dłon otarła się o plaster na skaleczonym palcu, momentalnie poczulem jak robi mi sie głupio.-My się chyba jeszcze nie znamy.-dodała spogladajc na mnie wymownie, od razu odzyskalem jezyk w ustach.
-Sakura to mój brat Itachi wraz z dziewczyna Konan, Itachi, Konan to jest moja nowa koleżanka Sakura.-przedstawiłem ich sobie a kiedy skonczyłem opadłem na huśtawke ogrodowa, w której rano się wylegiwałem. Wtedy jeszcze nie sadzilem, że tyle wydarzy sie jednego dnia. Wszuscy wymienili się uściskami dłoni a kiedy zauwazylem, że Sakura zbiera się do wyjscia wstałem i otworzyłem usta.
-A może zostaniesz Sakura i zjesz z nami obiad dochodzi już...-zerknałem na nadgarstek, na którym miałem wykonany ze srebra zegarek.-...Dochodzi 14, pewnie jesteś glodna i wy też.-powiedzialem wskazujac na brata i Konan. Oni skineli ochoczo głowami.-No to ja zamówie pizze a wy się rozpakujcie. Sakura, chodź ze mna pokaze ci mój pokój, w ktorym poczekasz chwile. Pomoge tylko bratu.-powiedziałem jednym tchem i chwycilem Sakure za reke wolna dlonia, gdyż w jednej mialem jeszcze jagody. Po drodze odstawilem je do kuchni na blat. Wprowadzilem dziewczyne do swojego pokoju. Był duży, przestronny i świetnie wyposarzony. Usadowilem dziewczyne na swoim łóżku i chwyciłem iPhon'a, który leżal na stoliczku nocnym. Wystukałem odpowiedni numer i zamówilem dwie pizze jedna zwykla sos, ser, szynka, pieczarki dla mnie i Sakury i jedna hawajska sos, ser, ananas dla Itachi'ego i Konan. Kiedy skonczylem przeprosilem Sakure i ruszyłem pomoc mojemu bratu przenieść walizki do pokoju przygotowanego specjalnie dla niego i jego dziewczyny, jednakże okazało sie, że już sobie poradzili wiec wrociłem do rózowo włosej. Ta zastałem nie siedzaca na łóżku lecz ogladajaca moja medale powieszone niedbale nad biurkiem.
-Z tego co widze dobrze grasz.-powiedziała kiedy do niej podszedłem.
-Grałem...-poprawiłem ją.-...teraz odpoczywam od piłki nożnej może jeszcze kiedys wróce do tego sportu ale jak narazie bardziej pociaga mnie gra na instrumencie.-nie powiedziałem jej jakim, obok łóżka leżał futerał a w nim gitara elektryczna, dziewczyna na pewno już go dawno zauwazyła.
-Przepraszam, że tak nagle przymusilem cie co do tego obiadu, ale coś czułem, że mój brat strzeli za toba jakis głupi tekst, lub zrobi coś gorszego wiec musiałem ciebie gdzies ukryc i pozbyc się go.-powiedzialem w koncu siadajac na lóżku.
-Nie masz za co przepraszac głuptasie.-powiedziala i potarmosila mi grzywke, której o dziwo nie poprawiłem co robiłem zawsze gdy tylko ktoś śmiał tknąć moje włosy.-Swoja droga dziekuje, że mnie zaprosileś.-powiedział siadajac obok mnie i kladac mi dlon na ramieniu. Ta dłoń, na której widnieje ten przeklety pierscionek, gdyby nie on, to pewnie byłbym o wiele pewniejszy a tak, nie mam pewności, że dziewczyna jest wolna.
-To wolisz, żebym cie nie przepraszał?-zapytałem przekrzywiajac głowe tak aby na nia spojrzeć.
-Nie o to mi chodzi, po prostu przepraszasz mnie za to, że albo jestes miły, albo robisz coś, żeby mi pomóc.-odparła i spojrzała na mnie tymi swoimi zielonymi teczówkami.
-Postaram sie.-odpwiedziałem bez wachania.
-Zuch chłopczyk.-wstała i zaczeła się dokładnie rozgladac po pomieszczeniu.-Ładny masz pokój.-mrukneła, nieskormnie mówiac tez tak myslałem. Granatowe ściany, drewniane meble, własna garderoba, telewizor, laptop, gdyby zobaczyła łazienke to też pewnie by sie zdziwiła. Duża wanna, dwuosobowy prysznic i marmurowe kafelki.
-Dziekuje.-powiedziałem wstajac za nia i stajac przy drzwiach.-Masz ochote zobaczyc najlepsze miejsce w całym domu?-zaproponowałem nagle rozkładajac rece w zapraszajacym geście, Sakura pokiwała ochoczo głowa i podeszła do mnie. Otworzyłem przed nia drzwi i kiedy wyszlismy z pokoju chwyciłem jej ciepła dłon w swoje zimne palce. Poprowadziłem ją po schodach na góre. Kiedy byliśmy niemal na miejscu zasłonilem jej oczy i napierajac na jej ciało wprowadzilem do pomieszenia. Bylismy na strychu, ta cześć domu należala do mnie i było to najwieksze pomieszczenie. Wykorzystałem je dobrze. Zsunałem dłonie z powiek dziewczyny. Ta otworzyła szeroko oczy i westchneła z egzaltcja.
-Tu jest cudownie.-powiedziala a jej wzrok wodził po czarnej wykładzinie, kafelkach wokol jacuzzi, kanapie obitej czerwona skóra, telewizorem 50-calowym wiszacym na scianie, oraz po wielkim łóżku stojacym po środku.
-To jeszcze nic chodź na balkon.-powiedziałem rozsuwajac szklae drzwi. Poczułem cieply wiatr na policzku, tak jakby zparaszał mnie do tego, abym już wyszedł. Zrobiłem to, a po kilku sekundach dołaczyła do mnie Sakura. Zobaczyłem jak zaparlo jej dech w piersiach. Zacisnela kurczowo rece na barierce przygladjac się wraz ze mna rozciagajacemu się przed nami karjobrazu lasu, jezior, wodospadów i łak, który zlewał się w oszałamiajacy widok.
-Dziekuje, że mnie tutaj przyprowadziłes.-usłyszalem jej melodynjy glos a po chwili poczulem jej ciepła skóre na swojej, połozyla mi dłoń na palcach. Westchnałem cichutko i odwróciłem do niej z usmiechem. Mialem wrażenie, że bylismy coraz bliżej siebie, moje rece powedrowaly do jej tali przyciagajac ją do siebie, poczułem jak kładzie mi dłonie na torsie i zaciska nerwowo materiał mojej koszulki. Pochyliłem sie nad nia sprawiajac, że dziewczyna poderwala głowe do góry rozchyliłem wargi i...usłyszałem warkot silnika tak głosny, że odskoczylismy od siebie jak oparzeni. Oboje mielismy zaczerwienione policzki i przyspieszony oddech. Do moich uszu dotarło trajkotanie dzwonka.
-Dowieźli pizze.-powiedziałem zmuszajac się do myślenia.
-To chodźmy na dół.-powiedziała Sakura spokojnym głosem, gdyby nie widzial jej twarzy pomyslałbym wnioskujac z jej głosu, że przed chwila nic sie nie wydarzyło. Skinałem glowa i zeszlismy na dół. Otworzyłem drzwi i zobaczylem nieskiego dostawce w firmowej czapce i bluzke. Zapłacilem i odebrałem zamowienie. Połozyłem kartonowe pudełka na blacie w kuchi tuż obok jagód, które schowałem chwilke poźniej do lodów.
-Itachi, Konan, OBIAD!-krzyknalem do ściany i po kilku sekundach cichy usłyszałem kroki. W miedzy czasie nim moj brat i jego dziewczyna zeszli otworzyłem i pudełka i pociałem dokładniej kawałki, oraz wyjalem talerze.
-Wolisz hawajska czy zwykla?-zapytalem Sakury, która stala naprzeciw mnie po drugiej stronie blatu. Akurat w tym momencie w kuchni pojawiła się para. Konan miała niedlabale spiete włosy i była nieco zarumieniona, a moj brat nie miał na sobie juz wszystkich czesci garnituru, tylko spodnie i rozpieta do torsu koszule. Nie musiałem się domyślac, co własnie działo się w pokoju na pietrze. Wziałem głeboki wdech i spojrzałem na różowo włosa pytajaco.
-Zwykła.-odpowiedziała bez wachania a kiedy dostala swoj kawałek usiadła przy stole. Wyjałem z lodówki ketchup i połozyłem go na szklanym stole obok talerza dziewczyny. Moj brat i Konan obsłuzyli sie sami. Wziałem wiec swoja porcje i usiadlem obok Sakury, przetarłem czoło i nalałem odrobine ketchupu na pachnacy kawałek. Rozsmarowałem go i wbiłem zeby w ciepłe, chrupiace ciasto. Po trzecim kawałku poczułem, że wiecej nie wcisne. Poczekałem przy stole. Kiedy Sakura skonczyla jeść wstalem i poprowadzilem ją do salonu, jednego z wielu. Opadłem na kanape. Rozkładajac sie na niej. Dziewczyna niepewnie usiadła obok zakładajac noge na noge. Miała długie, szczupłe i zgrabne nogi, w tej chwili oplotłem je wzrokiem, lecz po chwili zerknałem na twarz dziewczyny. Nie chciałem, żeby zauwazyla ta moja chwile słabości. Posłałem jej uśmiech, ziewajac wyciagnałem rece do góry.
-Chyba bede się już zbierała do domu.-powiedziała nagle różowo włosa, a ja momentalnie się spiałem.
-Dlaczego? Źle ci tutaj? Nie przeszkadzasz.-mówiłem szybko i niewyraźnie, ale widać Sakura zrozumiala.
-Nie, nie. Jest mi tutaj dobrze, jesli moge to tak określic. Po prostu mam jeszcze troche rzeczy do zrobienia dopiero dzisiaj przyjechałam z rodzicami i musze im pomóc w paru sprawach.-powiedziala i parskła cicho śmiechem, jakby wyraz mojej twarzy ja rozsmieszył.
-W jakich sprawach?-zapytałem zupełnie niedyskretnie i sam siebie zrugałem w myślach za to.
-Musze pójść do sklepu po coś do jedzenia mamy pusta lodówke, do tego powycierac podłogi w całym domu, przetrzeć kurze...
-Moge ci pomóc.-nie dałem jej dokończyć.-Chyba, że masz mnie na dzisiaj dosyć, to jasne rozumiem.-powiedzialem i nawet glos mi nie zadrżał, nie chcialem, żeby dziewczyna mnie już spławiła, ale zrozumiem, może potrzebuje troche odetchnać.
-Nie mam cie dosyć i skoro chcesz mi pomóc, to ok.-powiedziała zbierajac się z kanapy.-Ale musimy już iść, do najbliższego sklepu jest jakiś kilometr.-dodała rozciagajac sie.
-Byłas tu już kiedys?-zapytalem ruszajac do przedpokoju.
-Tak.-odpowiedziała krótko.-Nawet kilka razy, ale ostatni raz jakieś 3 lata temu.-dokończyła ubierajac tenisówki. Zastanowiłem się, dlaczego poprosiła mnie o oprowadzenie, może i była tutaj 3 lata temu, ale coś pamietac powinna...może po prostu chciała mnie poznać. Właśnie poznać, przeciez nawet nie znamy swoich nazwisk i wieku. Dziewczyna już wyszła wiec szybko naciagnałem adidasy i podbiegłem do niej.
-A tak wogóle jak ty masz na nazwisko i ile masz lat?-zapytałem kiedy szlismy do jej domu. Sakura spojrzała na mnie a w oczach miała rozbawienie.
-Mam 17 lat, w tym roku kończe 18 a nazywam się Haruno.-odpowiedziała otwierajac jasne drzwi z kolorowym witrażem. Weszliśmy do małego, ale przytulnego przedpokoju. Sciany miały kremowy kolor. Usłyszalem czyjeś kroki a potem zobaczyłem pania Haruno. Miała na sobie inne ubrania, bardziej wygodne i do tego miala obwiazany wokół bioder fartuch z napisem:"Sexy Mumy". Uśmiechnalem się widzac to.
-Och Sakurciu, to ten twój kolega, o którym słyszałam. Bardzo miło z twojej strony Sasuke, żę oprowadziłeś po okolicy moja córke, już od tak dawna tu nie bylismy.-powiedziala i wytarła rece w fartuch, nastepnie wyciagneła w moja strone dłoń.
-Milo mi cie poznać.-powiedziała ściskajac moja wyciagnieta reke.
-Sasuke Uchiha, mnie także miło.-odparłem puszczajac jej palce.
-Sakurka ale ty musisz iśc jeszcze do sklepu, wiec jak masz zamiar ugoscic kolege.
-Mamo on idzie ze mna.
-Ach no chyba, że tak już daje wam pieniadze, bo nie mam nawet co do garnka włozyć. Dziecko jesteś głodna?-zapytala wyjmujac czerwony portfel z torebki wiszacej na haku.
-Mamuś ja już jadłam u Sasuke.-kobieta podniosła momentalnie wzrok na mnie, przez chwile miała mine jakby nad czymś dokładnie rozmyślała, ale po chwili usmiechneła się i podała zielono okiej banknot 100-złotowy.
-Dziekuje ci Sasuke, w imieniu mojej corki na gościne.-powiedziała i odgarneła kosyk włosów z twarzy.-No a teraz zmykajcie.-popedzila nas rekami.-Córeczko wiesz co masz kupic.-powiedziała jeszcze i zamkneła drzwi.
-Fajna masz mame.-skomentowałem i wyszczerzyłem się do dziewczyny. Ta w odpowiedzi zachichotała i ruszyła przed siebie.
-Też ja lubie.-rzuciła przez ramie.-Masz rower?-do moich uszu doszło pytanie a ja w odpowiedzi kiwnałem glowa.
-A wiec pojedziemy na nich do sklepu, ok?-zapropnowała a ja zgodziłem się i poszedłem do domu po własny rower. Kiedy wrociłem dziewczyna była już gotowa wsiadliśmy na nie i pojechaliśmy. Kilkadziesiat minut pożniej byliśmy na miejscu. Sklepik znajdował się na skrzyżowaniu, był jak mały super market, wiec bylo tutaj wiekszość rzeczy, przypielismy rowery do ogrodzenia i weszliśmy do środka po drodze zabierajac koszyk. Kupilismy ser, szynke, masło, różne rodzaje mies, soki, wode gazowana i inne tego typu rzeczy. Z wypełnionymi po brzegi siatkami wyszliśmy i zapakowaliśy to na bagażniki i raczki rowerów. Wrocilismy, Sakura wygladała słodko z takim rozwianym włosem i rumieńcami ze świeżego powietrza na twarzy, jednak nie mogłem jej sie dokladniej przygladac, bo spadłbym z roweru. Gdy przekazaliśmy pani Haruno zakupy mogliśmy chwilowo odsapnac, wiec Sakura zaprowadzila mnie do swojego pokoju. Pomimo tego, że miałem na niego wglad i znałem wiekszość szczegółów tgo pomieszczenia, lecz udawałem zaintersowanego. Rozgladałem się dotykalem dłonia blatu jasnego biurka.
-Za chwile musze powycierac podłogi w domu.-powiedziała cicho Sakura siadajac przy biruku na obracajacym sie krześle.
-Pomoge ci.-zaproponowałem bez wachania. Dziewczyna usmiechneła się do mnie w odpowiedzi i pociagnela nosem, zrobiłem to samo i poczułem zapach gulaszu. Oblizałem wargi i zerknałem wymownie na dziewczyne.
-Wciąz jestes głodny?-zapytała od razu przesuwajac się na krzesle bliżej mnie. Teraz głowa dziewczyny była na wysokości mojego brzucha wiec musiała odchylić głowe, aby spojrzeć mi w oczy.
-Nie chyba nie, ale lubie gulasz.-powiedziałem przesuwajac dłoń w strone jej po biurku. Sakura zachichotała nagle a kiedy dotknalem jej palców wstała nagle i odwrociła wzrok. Lecz po chwili spojrzała na mnie tak jakby nic sie nie stalo, jednak ja wiedziałem, że coś jest nie tak.
-No to bierzmy się do pracy, im szybciej to zrobimy tym szybciej bedziemy mieli spokój.-powiedziała dziarsko i zakasała rękawy.
Dwie godziny poźniej klapneliśmy zmęczeni na sofe w jej pokoju. Przetarlem krople potu, które pojawiły się nad moja górna warga. Robiliśmy zwykłe domowe porzadki, jednakże pomimo tego, że dwa razy w tygodniu ciczylem w mojej własnej siłowni w domu, to moje cialo nie było przystosowane do tego rodzaju wysiłku i nieco sie zmieczyłem. Do tego ostatnim obowiazkiem jak nas czekał było zamiecenie tarasu z tyłu domu, wiec byliśmy wystawieni na promienie słoneczne, ktore wyjatkowo doskiwierały.
-Uff...Nie sadzilem, że się tak zmeczę.-mruknałem odgarniajac wlosy z twarzy.
-Zmeczyłes sie?-zdziwiła się różowo włosa a gdy tylko usłyszałem jej głos odruchowo na nia spojrzałem, włosy znowu miała spiete w kucyk a na policzkach widniały rumieńce. Dziewczyna siedziała tuż obok mnie co przyprawiło mnie o fale ciepła.
-No troche.-odpowiedziałem i pokrecilem głowa a z mojego karku słychac było chrzeszczenie kości. Skrzywiłem się lekko i przestalem.-A ty nie?-dodałem rozgladajac sie po pokoju.
-Nie ani, ani. Czesto wykonuje takie obowiazki w domu. A t...-przerwała wiedziałem jakie pytanie chciała zadać, ale nie dokończyła. Widać sama domysliła się, żę ja nie musze sobie zaprzatac głowy sprzataniem pokoju itd.
-Chcesz pić?-zapytała nagle wstajac.
-Poprosze jesli jestes na tyle łaskawa.-powiedziałem z chytrym uśmieszkiem. Dziewczyna odwzajemniła go i znikneła z drewnianymi drzwiami. Podniosłem się z sofy i podszedłem z ciekawości do jej biurka. Zauwazyłem kilka zeszytów i duzo kartek i karteczek. Podnioslem pierwszy lepszy kawalem papieru i przeczytałem w myślach. Wygladało jak wyznanie milosne w formie piosenki i do tego, miałem tylko fragment. Wydało mi się to dziwne...lecz nim zdarzyłem dokładniej przeanalizować ta sytuacje do pokoju wkroczyłam zielono oka. W jednej sekundzie odłozylem papierek na miejsce i odwrocilem się do niej przodem ze spokojnym usmiechem. Z wyrazu jej twarzy stwierdziłem, że nic nie zobaczyla. Przesunela wszystko z biurka na jedna strone i połozyła tacke na które zobaczyłem sok jabłko-mieta, który dzisiaj kupilismy i herbatniki. Wzialem do reki szklanke i duszkiem wypilem jej zawartość, aby po chwili zagryźć herbatnikiem.
-Dobre.-mruknalem, ale widać bez przekonania. Sakura przechyliła głowe i spojrzała na mnie spod wpół przymknietych powiek.
-Mnie też nie smakuja.-odpowiedziała i odstawiła talerzyk na bok.
-A ty Sasuke ile masz lat?-zapytała się nagle rożowo wlosa stajac przede mna tak, że opierałem się teraz o krawedź biurka.
-Skończylem w tym roku 18.-odpowiedzialem opierajac się dłońmi o blat.
-A wiec jesteś starszy. O kilka miesiecy zakładam.-zobaczyłem jak zagryza lekko jezyk, miałem wrażenie, że albo chciała mi coś powiedzieć, albo chciałaby coś zrobić, ale nie wie jak się za to zabrać.
-Tak myśle.-powiedziałem a w moim głosie slychac było niepewność, ponieważ dziewczyna także oparła dłonie po obu moich stronach na biurku co sprawiło, że była teraz o wiele blizej, czulem jej ciepły oddech na twarzy. Muskał subtelnie mój policzek i rozchodził się po całym ciele w postaci gęsiej skórki.
-Sasuke powiedz mi czy ty masz...-rozleglo się nagle głośne pukanie i dziewczyna odsuneła się ode mnie nerwowo poprawiajac grzywke po lewej strone głowy, zachowywała sie tak jakby powiedziała i zrobiła wiecej niż chciała.
-Prosze.-powiedziała a jej głos lekko zadrżał. Rozległo się skrzypniecie i zobaczyłem ciemno rożową czuprynke.
-Dzieci odgrzać wam gulasz?-zapytała pani Haruno. Spojrzałem pytajaco na Sakure, lecz ona wydawała się wogóle nie rozumiejaca słow swojej matki.
-Ja z checia zjem.-odparłem i zerknałem jeszcze raz na dziewczyne.
-Tak, możemy zjeść.-i to były ostatnie slowa jakie wypowiedziała tego dnia. Zjedliśmy obiado-kolacje nasluchujac różnych opowieści mamy Sakury. Po zjedzeniu gulaszu spojrzałem na zegarek. Bylo już dostatecznie poźno wiec wstałem podziekowalem i zanim wyszedłem rzuciłem jeszcze długie teskne spojrzenie w strone zielono okiej. Ta odpowiedziała mi slabym uśmiechem, iwec nic mnie już nie trzymalo. Wrociłem do domu.
Rodzice jeszcze nie wrócili wiec nie musiałem sie nikomu tłumaczyć gdzie tyle byłem i co robiłem, bo Itachi z Konan byli na górze. Zatrzasnałem cicho drzwi za soba wchodzac do pokoju. Zerknałem przez firanke na różowo włosa, wygladało na to, że przygotowywała się do kapieli, wiec ja postanowilem zrobić to samo. Wziałem spodnie z dresu i poszedłem do łazienki. Wziałem długi, goracy prysznic. Gdy wrocilem do pokoju za mna wzbił się klab pary. Uchyliłem okno i przy okazji jeszcze raz spojrzalem do okna dziewczyny. Też stala przy oknie, ale nie patrzała na mnie tylko w niebo. Powiodłem za jej wzrokiem i zobaczyłem ksieżyc w pełni. Byl duży, wiekszy niż zazwyczaj.
-Dobranoc, Sakuro.-spomiedzy moich ust wydobył się cichutki szept i spojrzałem na jej wargi. Przysiaglbym, że powiedziała: "Dobranoc, Sasuke", lecz szybko wyrzuciłem ta mysl z głowy. Rzuciłem się na łóżko i wkopalem pod kołdre. Odetchnałem głeboko i zasnałem, śniła mi się Sakura, byliśmy razem...a reszte pozostawie już mojej wyobraźni.

4 komentarze:

  1. hmm ciekawi mnie o co chciała się zapytać saki saska ? i skąd sakura ma obrączkę / pierścionek?
    no cóż świetnie się zaczyna czekam na next :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo wciagająca notka. Przyznam dobrze piszesz , tylko kiedy bedzie nastepny rozdział?? Ogulnie czyta sie szybko , lekko i przyjemnie ,
    Czekam na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przeczytałam do końca, bo czas mnie goni (od czego jest noc? :3), ale bardzo mi się podoba ^_^
    Dostrzegam kilka niedociągnięć, jeśli chodzi o błędy językowe, ale to tylko kwestia wprawy c: Wydaje się obiecujące

    Zapraszam za to do mnie, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz: http://lying-in-coffin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER !!!!!! bardzo mi sie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń