wtorek, 17 lutego 2015

Część 11

Okay, na początek chciałam podziękować za komentarze oraz wszystkim, którzy czytują moje wypociny i ogólnie dedykuję tą cześć opowiadania mojej drogiej koleżance, która bardzo mnie wspiera w pisaniu (tak o Ciebie chodzi AAP :*) no to tyle co mam do powiedzenia, pozdrawiam i miłego czytania!

~~*~~

- Koniecznie jeszcze kiedyś przyjedź! – stwierdziła stanowczym głosem Natsu ściskając mocno przyjaciółkę na pożegnanie.
 - Na pewno! – odpowiedziała Sakura przytakując skwapliwie jeszcze chwilę przytulała swoją starą znajomą a po chwili pocałowały się solidnie w policzki i Haruno w końcu wsiadła do samochodu. Zmierzyła wzrokiem wszystkich, którzy się zgromadzili, żeby ją pożegnać. Na samym czele tłumu stała Natsu wraz z jej nowym znajomym i bliźniakiem, który okazał się być do niej podobny nie tylko z wyglądu, ale też duchowo. Mimo tego, że nieźle ją irytował to skutecznie odciągał jej myśli od Sasuke, między innymi on bardzo przyczynił się do jej wyjścia z dołka. Pomachała im wszystkim, a następnie wrzuciła bieg i w końcu ruszyła.
 Ostatnie kilka dni zastanawiała się nad tym gdzie powinna się udać i doszła do wniosku, że powrót do domu rodzinnego jest najlepszą opcją, do tego mama jest chyba jedną z osób, które najlepiej ją zrozumieją, Sakura tylko modliła się, żeby nie zadawała zza dużo pytań, ale w końcu nie byłoby to nic dziwnego, jedyna informacja jaką dostała jej rodzicielka to krótki sms o treści:

Hej mamo, proszę skontaktuj się z moją nauczycielką i powiedz, że jestem chora, wrócę za jakiś czas. Sasuke ze mną zerwał. Kocham Cię.

Przy takiej wiadomości trzeba mieć naprawdę wyrozumiałą mamę, na szczęście Haruno się taka trafiła. Nie pytała o nic, nie dzwoniła, poinformowała swoją córkę w ten sam sposób, że zrobiła to o co prosiła i czeka na nią w domu. No i właśnie tam kierowała się różowo włosa. Na początku martwiła się, że GPS jednak ją zawiedzie i wyprowadzi w pole jednak kiedy trafiła na autostradę nie ciężko było znaleźć Tokio. Kiedy tylko wjechała na swoją ulicę i zatrzymała się przed odpowiednim domkiem przez chwilę się wahała, wracając tu postanowiła sobie, że wróci do szkoły, weźmie się za siebie, nadrobi zaległości i powróci do przygotowań przed maturą, ale czy na pewno była na to gotowa? W końcu powrót do szkoły oznaczał konfrontację z Uchihą, czy na pewno nabrała dość siły, żeby mijając go na korytarzu unieść głowę i dzielnie spojrzeć mu w oczy oraz udawać, że nic się nie stało? Westchnęła cicho i odpięła pasy, mimo tych wielu trudnych pytań poczuła przypływ energii była zła na Sasuke, za to jak ją potraktował i nie pozwolił się jej wytłumaczyć, to on powinien żałować tego, że z nią zerwał, nie ona! Wraz z tą myślą dziewczyna wysiadła z samochodu, wyjęła walizkę z bagażnika i ruszyła wąską dróżką w stronę drzwi wejściowych, zagryzła delikatnie dolną wargę i zapukała. Początkową ciszę przebiły kroki i po chwili w progu stała już czterdziestoletnia kobieta.
 - Hej mamo. - powiedziała Sakura nieco słabym tonem, kobieta od razu przygarnęła ją do siebie przytulając ją mocno. Były podobnego wzrostu, dlatego rodzicielka oparła brodę na ramieniu swojego dziecka.
 - Kochanie tak strasznie mi przy...
 - Czemu? - przerwała zielonooka odrobinę za ostro, bo jej matka zesztywniała i odsunęła się od niej.
 - No przecież Sasu... - czterdziestolatka czując na sobie poważne spojrzenie córki zaniemówiła, nie widziała bowiem w jej tęczówkach smutku, jedynie powagę i zdecydowanie.
 - Mamo nic się nie stało przecież. - odparła dziewczyna uśmiechając się delikatnie, następnie podreptała w stronę schodów, weszła na pierwszy stopień i obejrzała się do tyłu.
 - Mogłabyś mi przygotować onigiri? Umieram z głodu. - rzuciła przez ramię i zaczęła się wspinać w górę wiedząc, że matka w odpowiedzi kiwnęła głową i zniknęła w kuchni, zawsze tak robiła jak tylko Sakura prosiła o coś do jedzenia. Kiedy dziewczyna doszła do swojego pokoju uniosła brwi i zmierzyła pomieszczeni zdziwionym spojrzeniem, wszystko wyglądało dokładnie tak samo jak w dzień kiedy wyjeżdżała, porzuciła swój bagaż gdzieś obok szafy i podeszła do biurka, na którym leżał nietknięty jej biały laptop, zostawiła go dla swojej mamy, ale ta najwyraźniej wolała zostać przy swoim starym komputerze, dziewczyna przejechała palcami po klapie i zauważyła, że wszystko jest czyste, najwyraźniej pani Haruno musiała regularnie sprzątać, nawet w tym pokoju. Różowo włosa podłączyła laptopa do ładowarki, po chwili była już zalogowana, od razu weszła na swoją ulubioną playlistę, już kilka sekund później było słychać pierwsze tony gitary i głos wokalisty, dziewczyna cicho nuciła pod nosem dobrze znaną piosenkę, rzuciła się na łóżko, była nieco zmęczona podróżą i trybem jaki przez ostatnie dwa tygodnie prowadziła. Jej dzień polegał na tym, że wstawała po trzynastej, jadła obiad spędzała czas z nowymi znajomymi a pod wieczór imprezowała, już sobie wyobrażała w jakim stanie musi być jej biedna wątroba. Na samo wspomnienie o tym jak dobrze się bawiła kąciki jej ust powędrowały do góry w tym momencie przypomniała sobie o Hinacie, nie miała z nią w końcu kontaktu przez te kilkanaście dni, Hyuga co prawda, pisała do niej, jednak Sakura nie miała sił jej odpisać, ale teraz czuła się już lepiej, może nie świetnie, ale dobrze i to wystarczyło, żeby się podnieść i usiąść przed laptopem, zielonooka otworzyła przeglądarkę, aby po chwili włączyć jeden z portali społecznościowych. Chwilę później zobaczyła główną stronę, miała sporo powiadomień oraz nieprzeczytanych wiadomości, ale w tej chwili interesowało ją tylko czy Hinata jest dostępna. Kiedy przy jej nazwisku zobaczyła zieloną kropeczkę od razu najechała myszką na ikonkę i po chwili mogła już pisać, wzięła krótki wdech a jej palce zaczęły śmigać po klawiaturze, kulturalniej byłoby spotkać się lub przynajmniej zadzwonić, lecz Sakura nie miała jeszcze ochoty na pogaduszki, wiedziała, że i tak jutro zostanie zbombardowana pytaniami, dlatego napisała przyjaciółce dokładnie co się wydarzyło, od początku, momentu, w którym się obudziła i Sasuke zrobił jej haje do chwili, w której wróciła do domu, uznała bowiem, że jeśli teraz internetowo poinformuję Hyugę o tym co się stało nie będzie musiała tego mówić na głos, w momencie opowiadania mogłaby pęknąć, złamać się i zacząć płakać, pisanie było łatwiejsze, kiedy skończyła wiadomość wysłała ją przyjaciółce i nie czekając nawet na odpowiedź wylogowała się, w tym momencie usłyszała pukanie, odwróciła się na krześle i spojrzała na mamę, w jej prawej dłoni widniał talerzyk z kulkami ryżowymi a w lewej spora szklanka wypełniona po brzegi zieloną herbatą.
 - Dzięki. - szepnęła Sakura odbierając od kobiety posiłek.
 - Smacznego kochanie, dobrej nocy. - czterdziestolatka pochyliła się nad córką i delikatnie pocałowała jej czoło, po chwili ulotniła się z pomieszczenia zamykając za sobą szczelnie drzwi. Młoda Haruno odchyliła się na krześle chwytając jedno onigiri, zagryzła je delektując się tak prostym a jednak smacznym daniem. Dziewczyna zerknęła na okno, za którym było już ciemno, jednak zegarek powieszony przed nią na ścianie informował ją, że za niedługo wybiję dziewiętnasta, nie było późno, ale po napełnieniu żołądka różowo włosa zrobiła się śpiąca. Nie wiedząc nawet kiedy zasnęła z głową na biurku.
 Rano żałowała, bardzo żałowała, że nie położyła się w łóżku, ledwo co mogła spojrzeć w lewo, kark pozwalał jej chodzić jedynie z głową obróconą w prawo, wyglądała przekomicznie, ale nie miała na to żadnego wpływu szyja za bardzo ją bolała, żeby patrzeć cały czas przed siebie. Przez to też już udało jej się potrącić ramieniem piątą osobę a prowadząc samochód omal nie wjechała w skrzynkę pocztową, szczęściem udało się trafić do szkoły w jednym kawałku. Teraz dzielnie kroczyła korytarzem w stronę sali w jakiej miała pierwszą lekcję, na ramieniu smętnie zwisała jej stara torba jeszcze z czasów gimnazjum, była ona jednak niemal całkowicie pusta z tego powodu, że Sakura zostawiła wszystkie podręczniki i notatki u Sasuke, zastanawiała się nad tym, czy go o nie nie poprosić, ale zrezygnowała z tego pomysłu, dochodząc do wniosku, że skseruję wszystko od Hinaty, na szczęście jak na razie nie miała "szczęścia" zobaczyć swojego byłego, jednak przez przypadek utrzymała sekundowy kontakt wzrokowy z Harukim, który tradycyjnie otoczony był rzeszą fanek, jednak jego głowa wraz z fioletowymi włosami jak flaga wyłaniała się z tego tłumu i kiedy tylko zauważył na horyzoncie Sakurę nie odrywał od niej spojrzenia, póki nie zniknęła w sali. Haruno wkroczyła do pomieszczenia po cichu, nie chciała, żeby ktokolwiek zwrócił na nią uwagę, nie bez powodu przyszła kilka minut wcześnie, chciała się spokojnie zaszyć gdzieś z tyłu i uniknąć niewygodnych pytań ze strony znajomych, jednak nim się obejrzała podbiegła do niej Hinata.
 - Boże Sakura! - położyła dłonie na jej policzkach i ścisnęła je porządnie patrząc przyjaciółce głęboko w oczy. - Nigdy więcej mi tak nie rób, jasne? Nigdy! Nie masz pojęcia jak się martwiłam! - w tym momencie wzięła ją w objęcia.
 - Hinata uspokój się wszyscy się patrzą. - syknęła subtelnie do koleżanki uśmiechając się przy tym nieco głupkowato do reszty klasy, wszyscy nagle przestali rozmawiać i wlepiali ślepia w tą dwójkę.
 - Chodź, muszę ci coś powiedzieć. - stwierdziła czarno włosa i chwyciła Sakurę za dłoń, zaciągnęła ją do damskiej ubikacji, żeby obie mogły zyskać przynajmniej trochę prywatności, kiedy tylko się tam znalazły spojrzała poważnie na przyjaciółkę wstrzymując oddech.
 - No o co chodzi? - zapytała zniecierpliwiona Haruno, która założyła ręce na klatce piersiowej.
 - Może to tobą nieźle wstrząsnąć.
 - Mną? Serio? Mną już nic nie wstrząśnie, gadaj. - stwierdziła stanowczo zielonooka i zaplotła wokół palca jeden z długich kosmyków.
 - No bo...Sasuke... - różowo włosa zesztywniała kiedy tylko usłyszała to imię, wyciągnęła dłoń przed siebie uciszając tym gestem przyjaciółkę.
 - Nie mam ochoty o nim rozmawiać. - stwierdziła dobitnie i ruszyła do wyjścia, jednak nim udało jej się wrócić na korytarz Hinata stanowczo chwyciła ją za nadgarstek i odwróciła w swoją stronę.
 - Sasuke przeniósł się do innej szkoły. - wyrzuciła z siebie biało oka, która się nie myliła, Sakura poczuła jak jej serce gwałtownie przyspiesza i zwalnia, i znowu przyspiesza, emocje w niej szalały jak ocean podczas burzy, jednak jej mina nie zdradzała nic. Zamrugała tylko kilka razy zrobiła krok w tył, przez chwilę straciła równowagę jednak oparła dłoń na framudze nie pozwalając znowu swoim nogom na odmowę posłuszeństwa.
 - Sakura, wszystko w porządku? - zapytała z troską w głosie Hinata chwytając przyjaciółkę za ramię.
 - T-tak. - wykrztusiła po chwili ciszy, po jej odpowiedzi rozbrzmiał dzwonek. - Chodźmy do klasy, bo się spóźnimy, - mruknęła Haruno, po chwili wyszła na korytarz i wróciła do klasy cały czas kurczowo zaciskając palce na koszulce.

 - Sasuke tutaj! - krzyknął czerwono włosy machając do swojego niedawno poznanego kumpla, znali się może od tygodnia, ale się dogadali i mimo, że Uchiha był nieco opryskliwy i tajemniczy, to dało się z nim na spokojnie porozmawiać na wiele tematów, większość znajomych Sasoriego to zwykłe pijaczyny, którym zależy tylko na imprezach, no jeszcze od jakiegoś czasu miał Saiko, ta niska białowłosa dziewczyna naprawdę ubarwiła jego życie swoim towarzystwem, mimo, że wciąż upierała się, że go nie lubi to teraz pozwalała mu na środku korytarza się obejmować.
 - Hej Sawa, Saiko. - przywitał się krótko czarno włosy z świeżo upieczonymi znajomymi, Nie znał ich jeszcze za dobrze, ale w pierwszy dzień w nowej szkole, jedyną osobą z płci męskiej, która go zaczepiła, był właśnie Sawa, znał tylko nazwisko brązowookiego, ale nie przeszkadzało mu to, wszyscy się tak do niego zwracali, nawet ta jego dziewczyna, no niby dziewczyna, nie mówili, że są parą, wręcz przeciwnie, zaprzeczali, ale Sasuke wiedział swoje, widziała jak czerwono włosy patrzy na Saiko i vice versa.
 - Hej stary mam nadzieję, że pamiętasz o naszym zakładzie. - zagadnął czerwono włosy i trójka ruszyła wzdłuż korytarza, im dalej szli tym więcej osób się do nich przyłączało.
 - Wczoraj się założyliśmy, nie mam, aż takich problemów z pamięcią. - mruknął Uchiha przeczesując palcami włosy, kiedy tylko poczuł jak jakaś dziewczyna uczepiła się jego ramienia i zaczęła szeptać mu do ucha zbereźne propozycje przyspieszył i strącił jej ręce.
 - Czyli widzimy się wieczorem? - Sawa zatrzymał się przed swoją klasą wraz z niebieskooką. Sasuke tylko skinął głową w odpowiedzi, chwilę później rozbrzmiał dzwonek, czarno włosy jednak się tym nie przejął ruszył do męskiej łazienki, kiedy tylko się tam znalazł wyjął paczkę papierosów i po chwili wetknął między zęby fajkę, zapalił końcówkę za pomocą zapalniczki i oparł się o parapet, uchylił okno i wypuścił pierwszy kłębek dymu na zewnątrz. Od kiedy zerwał z Sakurą wrócił do palenia, to pozwalało mu się uspokoić, na początku było mu bardzo ciężko, domek w lesie, został od środka zmasakrowany, nieważne gdzie by tam nie poszedł wszędzie przypominała mu się Ona. Nie mógł tego znieść więc wrócił do rodzinnego domu, tam poprosił ojca, aby załatwił sprawy z przeniesieniem się do innej szkoły, nie wyobrażał sobie, że miałby jeszcze przez kilka miesięcy oglądać niemal codziennie Haruno w szkole, to było dla niego zbyt wiele. Zaciągnął się po raz kolejny, tym razem z większą zawziętością przez co zakaszlał klnąc pod nosem, znowu zaczynał tracić kontrolę, kiedy tylko myślał o różowo włosej momentalnie ciśnienie mu wzrastało, sprawiając, że miał ochotę się na czymś wyładować, na czymkolwiek, kimkolwiek. Wciąż nie potrafił uwierzyć, że Sakura tak go okłamała, tak wszystko ukrywała, kiedy byli razem nie przychodziło mu do głowy, że mogłaby nie należeć do niego, była na jego wyłączność, a w każdym razie tak myślał. Tak bardzo się mylił.
 - Dziwka. - warknął sam do siebie, wcale tak w tej chwili o niej nie myślał, nigdy jej za taką nie uważał, a jednak kiedy ją obrażał czuł się lepiej, usprawiedliwiał w ten sposób swoje zachowanie, które było nie do końca uzasadnione, na początku tego nie rozumiał, ale teraz gdy dochodziła do niego prawda, próbował zwalać cała winę na swoją byłą dziewczynę. Zgasił peta na ścianie i wyrzucił go za okno, poprawił plecak na ramieniu, prychnął pod nosem i otworzył drzwi w celu opuszczenia toalety, w tym momencie zobaczył przed sobą tą samą dziewczynę, która ledwo co go zaczepiała, nie była brzydka, miała niebieskie włosy i wielkie zielone oczy, które teraz z wyczekiwaniem się w niego wpatrywały, zmierzył ją znudzonym spojrzeniem i po chwili doznał jakbym omamów, dziewczyna na sekundę zmieniła się w Sakurę, zamrugał zdziwiony tym co właśnie zobaczył, jednak początkowe otępienie zostało zastąpione przez wściekłość i chęć zemsty, chwycił dziewczynę za włosy i przyciągnął ją do siebie brutalnie, wpatrywał się w nią teraz jak zwierzyna w ofiarę, oblizał powoli wargi i zbliżył się od niej, już prawie ich usta się stykały, kiedy nagle Uchiha się zatrzymał. Nie potrafił tego zrobić. Był zły, chciał równocześnie zrobić "na złość" swojej byłej oraz uciszyć swoje sumienie, które wypominało mu to jak potraktował swoją jeszcze niedawno ukochaną, ale nie był w stanie pocałować w tej chwili innej kobiety. Puścił niebiesko włosom, która była wyraźnie rozczarowania, i wyminął ją tak jakbym miała trąd, jego ciało przeszył dreszcz.
Co się ze mną dzieję? Przemknęło mu przez myśl kiedy wchodził do sali lekcyjnej.

 Sakura przez resztę dnia była roztrzęsiona, nie potrafiła z nikim normalnie porozmawiać. Co chwilę wypadało jej coś z rąk, albo na kogoś wpadała, potykała się o własne nogi. Nie podobał jej się ten stan, ale nie potrafiła nad tym zapanować. Nie potrafiła uwierzyć, że Sasuke przeniósł się do innej szkoły, a dlaczego? To było dla niej, aż nazbyt oczywiste, że po prostu nie chciał jej już widywać, ale czy naprawdę nie chciał jej już  n i g d y  zobaczyć? Przecież za kilka miesięcy koniec szkoły, a potem zostaję wybranie studiów, mogą już nie mieć sposobności choćby wymienić ze sobą spojrzeń, na to Haruno nie była przygotowana, wiedziała, że spotkanie Uchihy w szkole mogłoby być dla niej bolesnym doświadczeniem, ale jednak gdzieś w środku tego pragnęła, chciał znowu chociaż raz zatopić się w tych tęczówkach, a teraz? Miała już nie mieć na to szans? Tylko, dlatego bo Sasuke uciekł do innej szkoły jak ostatni tchórz?
 Gdy tylko lekcję zakończyły się o godzinie szesnastej różowo włosa zamiast wrócić do domu postanowiła udać się na szkolny basen, o tej porze powinien być pusty, a ona wiedziała, że będzie mogła się tam odprężyć, po ciężkich lekcjach, nie dość, że nie potrafiła się skupić przez Uchihę, to jeszcze nic nie rozumiała i miała zaległości, to ją dobijało po całości i pragnęła teraz tylko wskoczyć do chlorowanej wody i popływać. Uwielbiała moment, w którym nurkowała, wtedy panowała całkowita cisza, która działała na nią jak najlepsza ziołowa herbata, albo tabletki na uspokojenie. Dlatego, żeby szybko udać się na basen, pożegnała się pospiesznie z Hinatą, a następnie udała się do szatni, w której były szafki, otworzyła swoją i wpakowała do niej torbę, na jej szczęście w środku czekał przygotowany worek na zajęcia z pływania. Zarzuciła go na ramię i zamknęła szafkę, ruszyła do drugiego budynku, w którym znajdował się basen. Drzwi wejściowe były otwarte, akurat tutaj mógł wejść każdy uczeń, ale tylko członkowie klubu pływackiego posiadali specjalne karty za pomocą których mogli dostać się do szatni i dalej na halę. Sakura używając swojej karty dostała się do pustej szatni, rozebrała się szybko i wcisnęła w jednoczęściowy granatowy strój kąpielowy, naciągnęła nieco materiał na biuście który się podwinął i spięła włosy w koczek. Następnie ruszyła na główną halę, na której znajdował się jeden wielki basen z oddzielonymi torami, kiedy tylko do jej nozdrzy wdarł się świeży zapach chloru jej kąciki ust odruchowo się podniosły, nim jednak zanurzyła się w wodzie rozejrzała się dokładnie, pusto. Czyli może sobie poszaleć! Byleby zapomnieć o panie S. Zrobiła kilka kroków do tyłu i z truchtu odbiła się od krawędzi, aby po chwili zanurkować w wodzie na główkę, kiedy tylko przeźroczysta ciecz otuliła całe jej ciało poczuła jak na kilka sekund wszystkie smutki i zmartwienia znikają, czuła się taka wolna. Mimo, że pływanie raczej nie przypominało latania, to Sakura pod wodą czuła się jak ptak wznoszący ku sklepieniu. Różowo włosa od razu z rozpędu stylem motylkowym przepłynęła dwie długości basenu, była całkowicie oddana swojemu zajęciu, nic się teraz nie liczyło, tylko ona i woda. Po ukończeniu drugiej długości dziewczyna przytrzymała się dłonią murku i przetarła dłonią twarz, żeby pozbyć się kropelek, które zatrzymały się na jej brwiach i rzęsach, w momencie kiedy jej ramiona uniosły się ponad taflę wody poczuła na nich łaskoczące kosmyki, rozchyliła przymknięte powieki i dotknęła włosów, które były teraz rozpuszczone, Sakura przeczesała je palcami zdając sobie sprawę, że za słabo spięła włosy gumką,
 - Całkiem niezły czas. - Haruno odskoczyła od murka z piskiem nurkując od razu pod wodę, dopiero po kilku sekundach wynurzyła tylko kawałek głowy, żeby zobaczyć swojego napastnika.
 - Haruki? - powiedziała pytająco sama do siebie właściwie, a nie do fioletowo włosego, który jakby nigdy nic stał przed nią, a właściwie sporo ponad nią.
 - Usłyszałem w twoim głosie nutkę zwątpienia? Nie wierzysz w to, że taka gwiazda przed tobą stoi.?- powiedział i odrzucił teatralnie głowę do tyłu, po chwili roześmiał się i przykucnął, żeby łatwiej mu się patrzało w oczy dziewczyny. - Hej Sakura.
 - He-hej. Co ty tu robisz? Przecież wstęp mają tylko członkowie klubu. - mruknęła w odpowiedzi odpływając kawałek.
 - Nie było cię tu przez jakiś czas. - Haruno nieco zdziwił fakt, że taka gwiazda oblegana cały czas przez fanki zwraca uwagę, na takie szczegóły. Przecież była dla niego tak samo obca jak niemal wszyscy i nie kręciła się wokół niego, po prostu pewnego dnia zniknęła i nie było jej przez dwa tygodnie. A on to zauważył. - Dołączyłem do klubu. - dodał nagle i wyjął spod koszulki smycz a na niej zawieszoną kartę.
 - No proszę myślałam, że ktoś taki jak ty nie znajdzie czasu na zajęcia pozalekcyjne i to jeszcze w szkole. Nie musisz się, no nie wiem, przygotowywać do jakiegoś koncertu, albo rozdać autografy tym napalonym fankom? - zironizowała zielono oka, poczuła, że z braku ruchu na jej skórze zaczyna się pojawiać gęsia skórka dlatego, zaczęła podskakiwać w wodzie, żeby choć trochę się rozgrzać.
 - Tobie mogę dać autograf. - powiedział chłopak pochylając się do dziewczyny, mógł w każdej chwili stracić równowagę i wpaść do wody, ale nie przywiązywał do tego większej wagi.
 - Nie dziękuję, po naszej pierwszej rozmowie chyba doszedłeś do wniosku, że ja nie należę do twojego fanklubu. - prychnęła przypominając sobie to jak określiła rodzeństwo.
 - No proszę jakaś ty zadziorna, zaczyna mi się to coraz bardziej podobać.
 - Ciekawe, za to ty zaczynasz mnie coraz bardziej irytować. - odparła Sakura i wzruszyła ramionami. - A teraz wybacz Fukuzuwa-san, ale czy mogę w końcu zaznać tego po co tu przyszłam, czyli świętego spokoju? - już odwróciła się i chciała popłynąć kiedy nagle usłyszała coś czego się nie spodziewała.
 - Zerwaliście, prawda? - te słowa nią wstrząsnęły, ale nie chciała pokazywać po sobie jak bardzo jest zdziwiona, skąd on to wiedział? Co jest? Aż tak interesował się jej życiem?
 - Nie wiem o czym mówisz. - szepnęła lodowato i ignorując go całkowicie odbiła się od dna i zaczęła płynąć przed siebie, uderzała rękami o taflę wody z ogromnym impetem, przez co skóra zaczynała nieprzyjemnie szczypać, ale ignorowała to, chciała jakoś zagłuszyć pluskiem i wywołanym bólem, myśli które kotłowały się w jej głowie, przez jej rozpęd niemal nie uderzyła głową o przeciwległy murek, dostrzegła go jednak w ostatniej chwili i wykonała pod wodą obrót aby zawrócić. Nie miała pojęcia ile basenów przepłynęła, po prostu chciała się skutecznie odłączyć od reszty świata, jedynie modliła się w duchu, że fioletowo włosy po jej odpowiedzi się ulotnił z sali. Kiedy w końcu się zatrzymała jej oddech był przyspieszony a serce waliło jak młotem, uniosła dłonie na krawędź, żeby się podciągnąć, jednak nie miała na to siły, jej mięśnie na chwilę się napięły, lecz po chwili zadrżały i dziewczyna wleciała z powrotem do wody. Przeklęła pod nosem, przed którym nagle pojawiła się dłoń. Uniosła lekko znudzone spojrzenie na Harukiego, który o dziwo był mokry i był w bokserkach, dziewczyna uniosła delikatnie brwi, ale postanowiła zignorować fakt, że prawdopodobnie pływał tuż obok.
 - Ty wciąż tutaj? - zapytała ignorując jego rękę, przesunęła się nieco w bok i znowu spróbowała, lecz i tym razem jej próba zakończyła się fiaskiem, nim jednak wleciała całkiem do wody, poczuła jak zaczyna się unosić, Haruki chwycił ją pod ręce w ostatnim momencie i posadził na krawędzi. - Sama bym sobie poradziła. - burknęła zbierając się z podłogi.
 - Ależ ty masz wysoką dumę.
 - Proszę? - parsknęła wykręcając z włosów wodę. - Mówisz to ty? Piosenkarz? Twoja duma jest pewnie wyższa od Mount Everestu.
 - Dobra, dobra. Nie odbiegaj od tematu. - skrzywił się i zbliżył do niej, był znacznie wyższy, dlatego Sakura zadarła głowę, żeby móc dzielnie patrzeć mu w oczy. - Rozumiem, że twoje zachowanie jest odpowiedzią, już nie jesteście parą. - zadrżała, jednak nie wiedziała czy z tego powodu, że robiło jej się zimniej czy dlatego, że nie podobał jej się fakt, iż chłopak tak interesował się jej osobą.
 - Nie masz własnego życia, że tak interesuję cię moje? - spytała z ironią w głosie i wyminęła go kierując się do szatni, czuła się jednak dziwnie wiedząc, że mierzy ją teraz spojrzeniem, mimo, że była w kostiumie kąpielowym, to o ile była na basenie ze znajomymi to ignorowała innych, teraz sam na sam z Fukuzawą miała wrażenie, że jest całkiem naga.
 - Wydajesz się być bardzo ciekawą osobą. - dogonił ją dotrzymując jej kroku, do szatni zostało jeszcze parę metrów, które Sakura chciała pokonać jak najszybciej.
 - No dalej Sakura, powiedz co się stało. - nalegał chłopak co jeszcze bardziej zirytowało zielonooką, w końcu przystanęła przy drzwiach prowadzących do pryszniców.
 - Zawsze jesteś taki wścibski? - założyła ręce na klatce piersiowej, jednak czując jak jej biust uniósł się do góry i widząc jak wzrok Harukiego na ułamek sekundy zjechał za nisko, od razu opuściła je wzdłuż ciała.
 - Always. - odpowiedział uśmiechając się nagle do niej tak, jakoś uwodzicielsko Sakura momentalnie poczuła się nieswojo, dlatego spuściła wzrok i położyła dłoń na klamce.
 - Wybacz, ale nie zamierzam ci się zwierzać. - stwierdziła chłodno i zachowując jeszcze resztki kultury nim przekroczyła próg drzwi rzuciła jeszcze. - Do zobaczenia. - w końcu została sama, wypuściła powoli powietrze ustami, czuła się dziwnie, mnóstwo pytań cisnęło jej się teraz do głowy. Co po pierwsze czemu tak nagle Haruki chciał z nią rozmawiać? W końcu wydawało jej się, że przynajmniej choć trochę nadepnęła mu na odcisk swoim złośliwym komentarzem a tu proszę ten nie dość, że do niej zagadywał to jeszcze interesował się jej, już nie istniejącym związkiem. Pokręciła głową odkręcając kurek, po chwili ze słuchawki prysznicowej wyleciała ciepła woda. Dlaczego się tak dopytywał? Przecież to kompletnie nie jego sprawa, dlaczego w ogóle próbował się dowiedzieć czegoś na tak intymny temat? Czyżby nie miał za grosz taktu? A może po prostu jeszcze nigdy nikt mu niczego nie odmówił. Sakura nie znała odpowiedzi na te wszystkie nęcące ją pytania, dlatego wzięła szybki prysznic, następnie wróciła do szatni, tam wytarła ciało niebieskim ręcznikiem ubrała się i podsuszyła włosy jedną z suszarek zainstalowanych w szatni. Gotowa do wyjścia wróciła na korytarz. Przez chwilę obawiała się, że spotka znowu fioletowo włosego, jednak na szczęście, nie zobaczyła go. Udała się po raz kolejny do szafki, wzięła resztę swoich rzeczy i w końcu opuściła budynek szkoły, momentalnie uderzyło w nią chłodne powietrze zadrżała i zaczęła szybko kroczyć ku samochodowi.
 - Sakura, poczekaj! - no nie, jęknęła w duchu poznając mężczyznę po jego głosie, jednak zamiast się zatrzymać przyspieszyła udając, że nic nie słyszała. Już wyjmowała z kieszeni kluczyki do auta, kiedy została chwycona za ramię i obrócona.
 - Och pan Nastumate. - udała zdziwienie widząc przed sobą nauczyciela, jednak jej ton wyraźnie pokazywał, że jest zmęczona i nie ma ochoty na rozmowę.
 - Mówiłem ci, mów do mnie Ikigo. - skarcił ją szatyn uśmiechając się do niej. - Co się z tobą działo Sakura? Nie było cię przez tyle czasu w szkole, jeszcze mi nie odpisywałaś, martwiłem się. - Sakurze nie podobała się ta poufałość nauczyciela, nie powinien się tak zachowywać, ani mówić jej takich rzeczy, w końcu była dla niego tylko uczennicą.
 - Niech pan wybaczy, ale się spieszę. - odparła krótko odwracając się i klikając odpowiedni guziczek, usłyszała szczęk zamka. Otworzyła szybko drzwi samochodu i wsiadła na miejsce kierowcy.
 - Sakura, co się stało? - nalegał mężczyzna nachylając się tak, że Haruno nie mogła zamknąć za sobą drzwi. Czuła się teraz przez niego osaczona, nie podobało jej się to zaczepiła palce na uchwycie, dając nauczycielowi do zrozumienia, że przez niego nie może ruszyć, jednak ten jakby tego nie widział. - Dlaczego mi nie odpisywałaś? Zrobiłem coś nie tak, och odpowiedz mi. - powiedział i nagle jego dłoń znalazła się na jej udzie,  różowo włosa otworzyła szeroko oczy i spojrzała na Ikigo jak na totalnego idiotę. - Nie lubisz mnie?
 - Prowadzi pan tylko tymczasowo zajęcia, na które muszę chodzić, żeby lepiej zdać maturę. Spotkałam się z panem raz po lekcjach w celach czysto naukowych, jednak pan odebrał to chyba nieco inaczej. A teraz... - przerwała strzepując jego dłoń ze swojej nogi. - ...muszę już jechać. - odepchnęła mężczyznę i zamknęła z hukiem drzwi, już ruszała kiedy nagle przypomniało jej się coś ważnego. Otworzył okno i spojrzała ostatni raz na szatyna. - I proszę już do mnie nie wypisywać, nie jestem niczym zainteresowana. - poinformowała mężczyznę, który stał jak słup soli, nie wierząc w to co mówi uczennica. Po tym jak skutecznie zamknęła mu jadaczkę nacisnęła pedał gazu w końcu wyjeżdżając z szkolnego parkingu. Do domu dojechała w kilka minut, łamiąc kilka przepisów drogowych, w czasie gdy prowadziła jej telefon, zadzwonił dwa razy, jednak zignorowała go przypominając sobie swój mały wypadek, przy okazji przypomniał jej się Sasori, którego też zignorowała, jednak postanowiła jeszcze sobie przemyśleć, czy się z nim spotka. Zatrzymała wóz w miejscu, specjalnie do tego oddzielonym na jej małej posesji.
 - Hej już jestem, mamo! - krzyknęła w momencie kiedy ściągała buty, zdziwił ją fakt, że mama nie powitała jej jak to miała w zwyczaju, w holu. Przeszła się dlatego po domu, ale zauważając, że jej rodzicielki nie ma, doszła do wniosku, że po prostu kobieta pracuję akurat w godzinach popołudniowych, czując jednak ogarniający głód udała się do kuchni w poszukiwaniu jakiegoś prowizorycznego obiadu, w momencie jak przeszukiwała wzrokiem lodówkę wyjęła z kieszeni komórkę i zerknęła kto to się do niej dodzwaniał. Jedno połączenie wykonała Hinata, drugiego numeru ani nie miała zapisanego, ani nie kojarzyła, dlatego postanowiła go zignorować, tłumacząc, sobie, że pewnie pomyłka, albo ktoś znowu z sieci telefonicznej ktoś z reklamą dzwonił. Kiedy odnalazła w lodówce garnek, a w nim zupę grochową wyjęła go i postawiła na gazie przy okazji wykonując połączenie do swojej przyjaciółki, przyłożyła telefon do ucha, wolną ręką wyjmując chochlę, którą przemieszała zupę.
 - Sakura, przepraszam, że do ciebie dzwoniłam, zapomniałam o tym, że jak idziesz na basen to wolisz być sama, ale byłam taka podekscytowana, ale teraz już się uspokoiłam nie chcę ci zawracać głowy, bo wiem, że tego nie lubisz, ale, ale, no chciałam ci coś powiedzieć i ...
 - Hej, hej. Stop Hinata, napieprzasz jak karabin maszynowy nic nie rozumiem. O co chodzi? - zapytała spokojnie Sakura opierając się o blat, wciąż nie potrafiła uwierzyć w to, że Hyuga kiedyś była małomówna.
 - No bo byłam na USG i chciałam Ci pokazać zdjęcia! - pisnęła nagle do słuchawki.
 - Oh... - sapnęła zielonooka przypominając sobie nagle o tym, że przecież przyjaciółka jest w ciąży od kilku tygodni. - Jeju. - dodała jeszcze niepewnie nie wiedząc co powiedzieć, jednak po chwili poczuła ogarniając ją radość, naprawdę zaczynała się cieszyć szczęściem przyjaciółki.
 - No co "oh", no co "jeju". Sakura! Powiedz coś konkretnego, bo zaczynam się martwić! - pożaliła się Hinata.
 - Ja, cieszę się, naprawdę. Z chęcią obejrzę zdjęcia. - odpowiedziała w końcu dziewczyna wyłączając gaz, sięgnęła do szafki po talerz i po chwili napełniła go po brzegi.
 - Na pewno? Nie jesteś zmęczona? Pamiętaj, że znam cię nie od dzisiaj, wiem, że jak już chodzisz na basen, to dajesz z siebie wszystko, potem wracasz, jesz coś i idziesz spać. - Haruno parsknęła pod nosem zanurzając łyżkę w zupie, faktycznie przyjaciółka znała ją na wylot.
 - No dobra, masz rację. Ale naprawdę chcę je zobaczyć, - zapewniła.
 - Możemy się zobaczyć jutro, prawda?
 - Z wielką chęcią. - odparła zaczynając posiłek.
 - No to do zobaczenia, Haruno! Trzymaj się, zobaczysz jaki to śliczny bobasek, wygląda jak fasolka, ale jestem pewna, że będzie to przystojny synek tatusia, gdybyś ty widziała jak Naruto się cieszył...
 - Do zobaczenia, Hyuga! - pożegnała się różowo włosa śmiejąc się pod nosem, nie usłyszała żadnego sprzeciwu ze strony przyjaciółki, dlatego rozłączyła się i w końcu mogła spokojnie napełnić żołądek. Gdy tylko się najadła udała się do pokoju, tam przy biurku przepisała jeszcze część notatek, zmusiła się jeszcze do rozwieszenia ręcznika i stroju kąpielowego, kiedy w końcu położyła się w łóżku było już coś koło godziny dwudziestej pierwszej, mimo, że zazwyczaj osoby w jej wieku, nie chodziły spać o tej porze, ona w ciągu sekundy zmęczona zasnęła.

 Sasuke ostatni raz zmierzył się spojrzeniem w lustrze wiszącym w przedpokoju, kiedy doszedł do wniosku, że wygląda nieziemsko opuścił pusty i tak już dom. Spojrzał ja motocykl stojący przed domem i uśmiechnął się mimowolnie. Zapowiadał się naprawdę ciekawy wieczór, który pozwoli mu zapomnieć na chwilę o Sakurze, która zaprząta mu myśli za każdym razem kiedy tylko zostaję sam, dlatego wizja spędzenia najbliższych kilku godzin z nowym znajomymi, bardzo mu się podobał tym bardziej, że miał w końcu pewien zakład o sporą sumkę i mimo, że nie potrzebował pieniędzy, to uwielbiał wygrywać, a nienawidził przegrywać. Wsadził na głowę kask i poprawił skórzaną kurtkę, wsiadł na swoją maszynę i głośno gazując wjechał na jezdnię, sprawnie wyprzedzał pojedyncze samochody kierując się do domu, swojego znajomego. Mimo, że jutro miały się odbywać zajęcia w szkole, zignorował to całkowicie, jak zresztą każdy, który wybierał się tego dnia na popijawę do Sawy, która zapowiadała się już w tej chwili bardzo ciekawie. Uchiha uśmiechnął się po raz kolejny skręcając w dzielnicę, na której mieszkał czerwono włosy, kiedy tylko dostrzegł jego posiadłość, zwolnił i w końcu zatrzymał się. Zabezpieczył motocykl i ruszył ku drzwiom wejściowym. Zadzwonił krótko, słysząc wyraźnie przez ściany, że impreza już się zdążyła rozkręcić.
 - Uchiha, Uchiha, zapraszamy! - w drzwiach stanął lekko wstawiony Sawa uśmiechając się głupkowato. Sasuke bez słowa wszedł do wnętrza mieszkania, czując ogarniając ciepło ściągnął kurtkę i wchodząc do salonu rzucił na jakiś fotel, ponieważ w przedpokoju wszystkie haczyki, były już zajęte, rozejrzał się po pomieszczeniu, mnóstwo ludzi, więcej niż się spodziewał. Niektórzy byli już całkiem pijani, inni trzeźwi tańczyli do głośnej muzyki.
 - To co Sasuś, mierzymy się? - zaczepił go brązowooki podchodząc do niego z dwoma butelkami wódki.
 - Czyli kto więcej wypiję nim zaliczy zgona, prawda? - zapytał retorycznie brunet chwytając za pusty kieliszek.