sobota, 13 czerwca 2015

Część 12

 Kilka godzin później obudziła się, nie miała pojęcia dlaczego, powód był jej nieznany i mimo, że była śpiąca, nie potrafiła zmrużyć oka, owionął ją dziwny niepokój, miała złe przeczucia, chcąc jakoś je od siebie odrzucić słuchała muzyki, przechadzała się po pokoju, albo schodziła do kuchni, tylko po to, żeby otworzyć lodówkę i nic z niej nie wyjąć. Skuliła się po raz setny na łóżku, momentalnie jej szósty zmysł podpowiadał, że stało się coś złego. Ale skąd w ogóle taki pomysł? Przecież wszystko było w jak najlepszym porządku, miała ochotę zacząć wydzwaniać po znajomych, żeby dowiedzieć się czy na pewno nic im się nie stało, ale za każdym razem kiedy już wybierała do kogokolwiek numer to w ostatnim momencie odkładała telefon, dochodząc do wniosku, że tylko by się wygłupiła. Westchnęła i podniosła się aby po chwili być już na nogach, już w planach miała kolejną wycieczkę do kuchni, lecz kiedy doszła do drzwi wręcz irytującą ciszę przerwał dzwonek jej telefonu. Niemal biegiem wróciła do łóżka chwytając komórkę w dłoń, spojrzała na wyświetlacz, na którym widniało: "Tsunade". Przełknęła ślinę i odebrała.
  - Sakura, przepraszam, że dzwonie o tej godzinie. - usłyszała głos swojej ulubionej nauczycielki, jak i bliskiej przyjaciółki jej matki, Tsunade traktowała niemal jak ciotkę. - Pewnie cię obudziłam.
 - Nie, nie. - zaprzeczyła Haruno kręcąc przy okazji głową na boki. - Co się stało? Zakładam, że nie dzwonisz bez powodu. - w słuchawce przez kilka następnych sekund słyszała jedynie miarowy oddech kobiety.
 - Tak się złożyło, że akurat mam dyżur w szpitalu. Miałam dużo na głowie ostatnio i nie mogłam pojawić się w szkole, możliwe, że już w następnym roku nie będę uczyć. No, ale do rzeczy, o tym porozmawiamy w innych okolicznościach. - różowo włosa wstrzymała oddech oczekując na to od początku miała jej powiedzieć nauczycielka. - Sasuke... - zaczęła i w tym momencie Haruno poczuła jak rozrywa się na dwie połówki, jedna chciała rzucić telefonem i nie słuchać żadnych informacji o chłopaku, druga rwała się wręcz do tego, żeby dowiedzieć się co takiego stało się czarnookiemu. - ...a więc, on trafił tutaj z porządnym zatruciem alkoholowym, poza tym jego wyniki wskazują na to, że brał jakieś narkotyki, jeszcze nie mamy pewności co to za substancję, ale jego zachowanie nie wskazywało tylko na upojenie. Zwymiotował kilka razy, musieliśmy go intubować i podłączyć do kroplówki. - Sakura słuchała wszystkiego z rozchylonymi wargami i łzami w oczach, nie potrafiła uwierzyć w to co właśnie usłyszała, Sasuke i...narkotyki? Przecież to niemożliwe, absurdalne, znała go,  z n a ł a  Sasuke, ta osoba, o której mówiła Tsunade, to nie mógł być on! Nie chciała w to wierzyć, a jednak nie miała wyjścia, wiedziała, że to nie sen, że nauczycielka nie kłamie , to wszystko było prawdą, a Uchiha, którego znała i kochała zaczynał znikać, pojawił się ktoś inny, bezduszny drań i idiota, który robi głupoty bez powodu.
 - Co z nim teraz? - zapytała niemal automatycznie i wbrew własnej woli wstała i podeszła do szafy, aby wyjąć z niej jakiekolwiek ubrania.
 - Śpi, ale Sakura powiedz mi, jak to się stało, przecież Sasuke taki nie jest, to co mi o nim mówiłaś w ogóle się nie zgadza z tym chłopakiem. Zadzwoniłam, bo pomyślałam, że chciałabyś wiedzieć co się z nim dzieje. Pokłóciliście się? Może to z tego powodu się tak urządził.
 - Pokłóciliśmy. - odpowiedziała zgodnie z prawdą naciągając na nogi pierwsze lepsze jeansy. - Ale to było jakiś czas temu, wtedy Sasuke ze mną zerwał i nie mieliśmy kontaktu od tamtego momentu. - powiedziała szybko i odsunęła na chwilę telefon od ucha, żeby przeciągnąć bluzę przez głowę następnie wzięła kluczyki do auta z biurka i wyszła z pokoju, a komórka znowu zbliżyła się do jej twarzy.
 - Och, nie wiedziałam. Przykro mi. - usłyszała od Tsunade kiedy schodziła po schodach.
 - Nic się nie stało. Nie wiedziałaś, rozumiem. A i tak dziękuję za informację. Jesteś w szpitalu na ulicy Enokicho? - zapytała Sakura wciskając stopy w adidasy, chwile później była już na zewnątrz, poczuła zimny powiew powietrza, ale zignorowała go całkowicie.
 - Tak, ale Sakura, czekaj chcesz teraz przyjechać?
 - Będę za kilka minut. - odpowiedziała jednoznacznie dziewczyna wsiadając do samochodu i odpalając silnik.
 - No dobrze, poczekam na ciebie przy głównym wejściu i wprowadzę cię. - kąciki ust Haruno uniosły się delikatnie, była wdzięczna za to jaka wyrozumiała była jej przybrana ciotka.
 - Dziękuję. - odparła i po chwili rozłączyła się, położyła dłonie na kierownicy, aby po chwili wbić pedał gazu w podłogę. Co czuła podczas drogi do szpitala? Dlaczego w ogóle postanowiła tam pojechać? Bez najmniejszego zawahania. Mimo tego, że ją skrzywdził, że była wściekła za to, że zażył narkotyki, to musiała go zobaczyć. Musiała na własne oczy przekonać się, że wszystko z nim w porządku, że leży i spokojnie śpi, że nic mu nie grozi. Inaczej nie było najmniejszych szans, że ona sama zmruży oko. Kiedy tylko na horyzoncie pojawił się oświetlony budynek szpitala, przyspieszyła bez większego problemu znajdując wolne miejsce na parkingu, w końcu był środek nocy. Wysiadła i szybkim krokiem skierowała się do wejścia, tuż po przekroczeniu progu poczuła typowy dla takich miejsc zapach, długo nie musiała szukać spojrzeniem Tsunade, kobieta o blond włosach po chwili stała już przy niej nerwowo poprawiając kitel. 
 - Na pewno jechałaś całkowicie bezpiecznie? Nie chcę mieć kolejnej osoby na oddziale. - zagadnęła nauczycielka prowadząc zielonooką do odpowiedniej sali. Obie właśnie znalazły się w windzie i wjeżdżały na piętro.
 - Jestem cała jak widać na załączonym obrazku. - mruknęła Sakura a jej myśli przylepiły się teraz do tematu Sasuke jak smoła i nie potrafiła za bardzo myśleć o czymkolwiek innym, jedyne co teraz czuła to zniecierpliwienie, miała wrażenie, że winda nie poruszyła się nawet o centymetr, kiedy tylko drzwi się przed nią otworzyły niemal przez nie wypadła błagając w myślach Tsunade, żeby przyspieszyła, w końcu zatrzymały się przy jednych z wielu drzwi. Haruno przełknęła ślinę niepewnie dotykając klamki, zerknęła pytająco na blondynkę. 
 - Śmiało, możesz z nim posiedzieć ile chcesz. - oznajmiła kobieta a następnie ulotniła się, żeby dać różowo włosej więcej swobody. Dziewczyna nie czekając dłużej otworzyła drzwi i wślizgnęła się bezszelestnie do pokoju.  Było ciemno jedynie przez okno wpadało blade światło przydrożnych latarni. Od razu dostrzegła łóżko, a na nim mężczyznę, który złamał jej serce i mimo tego, że momentalnie jej oczy się zaszkliły na jego widok jej nogi ruszyły do przodu, a kiedy już stała przy nim nie mogła się powstrzymać, żeby nie ująć jednej z jego rąk między palce, wszystko działo się w całkowitej ciszy, miała wrażenie, że słyszy tylko spokojny oddech Sasuke i własne serce, które niemal boleśnie wyrywało się z klatki piersiowej. Dopiero w tamtej chwili poczuła jak bardzo za nim tęskniła, nie było sensu w tamtej chwili, wmawiać sobie dalej, ze wszystko było w porządku, z gardła dziewczyny wydobyło się ciche niekontrolowane łkanie, jej policzki momentalnie stały się mokre od łez a jej dolna warga zaczęła niemal w histerycznym geście drgać, Sakura chciała wtulić się w Sasuke, ale obawa ze mógłbym się obudzić powstrzymała ją przed tym, dlatego trwała w takiej pozycji w jakiej się znajdowała, kciukiem przejechała po szorstkiej skórze chłopaka momentalnie przypominając sobie jak jeszcze niedawno jego dłonie błądziły po całym jej ciele, jak ledwo co kilka tygodni temu mogła się ukryć w jego ramionach i czuć się bezpiecznie. Jej maska, za którą ukryła się tuż po ich rozstaniu opadła na ziemię, ale nie roztrzaskała się, Sakura mimo, że pozwoliła sobie na chwilę słabości nie zapominała o tym, że nie może sobie na nic więcej pozwolić, dlatego kiedy Uchiha nagle przez sen zaczął coś mamrotać i poruszył się odskoczyła od niego, momentalnie ukrywając się za swoją maską, przetarła szybko policzki i badawczo spojrzała na Sasuke bojąc się, że za chwilę rozchyli powieki, a w momencie kiedy ją ujrzy znowu zacznie krzyczeć, dlatego zaczęła powoli się wycofywać w stronę drzwi nie spuszczając spojrzenia z bruneta, kiedy dotknęła plecami drzwi sięgnęła dłonią do klamki i zrobiła krok w bok, żeby móc się wysunąć bezpiecznie na korytarz. W momencie, w którym zamykała za sobą drzwi i posyłała chłopakowi ostatnie spojrzenie ten nagle otworzył oczy.
 - Sakura? - usłyszała jego głos w ostatnim momencie i chwilę później rzuciła się biegiem przez korytarz, nie mógł wiedzieć, że to ona, widział ją tylko przez ułamek sekundy, w ciemnościach, ale jednak coś widział, musiała zniknąć, tak, żeby uznał to za sen, albo przywidzenia, dlatego nawet nie próbowała korzystać z windy tylko skorzystała z schodów pożarowych, chwilę później opuściła piętro. Położyła dłoń na klatce piersiowej biorąc głęboki oddech w momencie jak wpadła na parter tuż obok recepcji. Na horyzoncie nie było Tsunade więc spokojnie mogła udać się do samochodu jednak coś ją zatrzymało, na jednym z krzeseł siedział dobrze jej znany chłopak, który rozmawiał z kimś przez telefon, w pierwszy momencie jej nie zauważył, jednak kiedy ich spojrzenia się spotkały momentalnie się uśmiechnął i do niej pomachał odsuwając komórkę od twarzy, uśmiechnęła się krzywo robiąc krok w jego stronę, wiedziała, że nie ma już odwrotu nie mogła tak po prostu go zignorować i odejść.
 - Hej Sasori. - mruknęła niepewnie stając przed chłopakiem, po chwili jednak kiedy po krótkim rozejrzeniu się i utwierdzeniu się w tym, że Sasuke jednak za nią nie podążył usiadła obok niego na plastikowym krześle.
 - Sakura! - zaczął i po chwili objął ją ramieniem delikatnie ją do siebie przyciskając. - Cóż za niespodziewane spotkanie. Najpierw mnie potrącasz, a dopiero teraz widzimy się w szpitalu. - zaśmiał się puszczając ją i opierając łokcie na swoich kolanach. - A tak w ogóle co tu robisz?
 - Mogłabym ci zadać to samo pytanie. - odparła zwinnie unikając odpowiedzi. Sasori momentalnie zaczął się zachowywać nieswojo, podrapał się w tył głowy i wbił spojrzenie w podłogę zastanawiając się przez chwilę nad odpowiedzią.
 - No...miałem taki głupi zakład z kumplem. - zerknął badawczo na dziewczynę ta miała wbite w niego pytające i ponaglające spojrzenie, aby mówił dalej. - Organizowałem dzisiaj imprezę i założyliśmy o to kto więcej wypiję. - przerwał widząc jak Sakura nerwowo prostuję się i zaczyna stukać podeszwą i podłogę. - Skończyło się na tym, że nim ja wypiłem choćby kieliszek on z gwinta wydoił prawie całą flaszkę no i potem się zaczęło, Wymioty i duszności, nie potrafił wziąć nawet jednego wdechu więc postanowiłem go tutaj przywieźć. - Haruno przełknęła ślinę i zagryzła dolną wargę mając dziwne uczucie, że osoba o której mówił Sasori to był pewien brunet, u którego przed chwilą była.
 - Czekasz na niego? - zagadnęła wymuszając u siebie pocieszający uśmiech.
 - Uhm, od dobrych kilkudziesięciu minut, czekam na taką blondwłosą lekarkę, potężna babka, która musi się znać na rzeczy, wystarczyło, że na niego spojrzała i wiedziała co robić. - wytłumaczył opierając policzek na jednej z dłoni. - Możliwe, że kiedy byłem w toalecie to akurat przyszła i uznała, że już wyszedłem.
 - Może byś się zapytał o niego w recepcji.
 - Nic mi nie powiedzą, w końcu... - wstał i położył sobie dłoń na piersi, a następnie zatrzepotał rzęsami. - "Nie jestem nikim z rodziny". - zainicjował kobiecy przesłodzony głos i Sakura nie potrafiła nie parsknąć śmiechem. Przy rozmowie z Sasorim powoli wracała do siebie. Nagle na horyzoncie pojawiła się Tsunade, która zaczęła zmierzać w ich kierunku, Różowo włosa nie miała pojęcia do kogo kieruję się kobieta, ale z każdym jej krokiem jej mięśnie się napinały oczekując na lekarkę.
 - Sasori Sawa jak mniemam? - zaczęła spokojnym tonem kiedy już doszła do rozmawiającej dwójki. Czerwono włosy skinął głową w odpowiedzi,
 - Twój kolega Sasuke ma się już dobrze, śpi i raczej teraz nie ma sensu już na niego czekać. Zapraszam jutro po godzinie siódmej. - poinformowała, a następnie odwróciła się na pięcie i odeszła. Haruno wypuściła powoli powietrze ustami, informacja, która teraz do niej doszła sprawiła, że poczuła się otępiała, nie potrafiła w to uwierzyć, Sasuke i Sasori się kumplowali? Przecież jeden z smsów, przez które zerwał z nią Uchiha był od czerwono włosego, więc jakim cudem ich stosunki są dobre? Po chwili Sakura miała ochotę pacnąć się w twarz, w końcu na świecie nie ma tylko jednego chłopaka o imieniu Sasori więc jej były chłopak nie miał żadnych powodów, żeby się z nim nie zaznajomić w końcu nie miał pojęcia, że jego nowy kumpel to ta sama osoba, która chciała zjeść z nią obiad. Dziewczyna przeczesała włosy palcami, żeby jakoś rozładować napięcie, które nią zawładnęło.
 - To co Sakura? Idziemy? - usłyszała pytanie towarzysza w odpowiedzi podniosła się i oboje skierowali się ku wyjściu. Kiedy tylko znaleźli się na zewnątrz z ust chłopaka wydobyło się przekleństwo.
 - Co się stało?
 - Mówiłem taksówkarzowi, żeby poczekał, ale tego nie zrobił. - warknął poddenerwowany wyjmując telefon po chwili zaczął wystukiwać na ekranie odpowiedni numer, Haruno po ułamku sekundy uniosła dłoń i położyła na komórce znajomego, ten spojrzał na nią pytająco.
 - Podwiozę cię. - stwierdziła uśmiechając się ciepło. Sawa zmarszczył brwi nie będąc przekonany co do propozycji dziewczyny,
 - Nie chcę sprawiać kłopotu. - mruknął poprawiając letnią kurtkę.
 - Gdyby to był kłopot to bym ci tego nie proponowała. - odpowiedziała i zaczęła kierować się w stronę swojego samochodu, tak jak podejrzewała Sasori dłużej się już nie wahał tylko ruszył za nią. Po chwili oboje siedzieli w ciepłym wnętrzu auta, chłopak podał Haruno adres, a następnie zapadła cisza, przez następne kilka minut jechali bez słowa.
 - Dlaczego nie odpisywałaś? - wypalił nagle czerwono włosy na co Sakura zacisnęła mocniej palce na kierownicy.
 - Ja... - zaczęła, ale nie wiedziała już jak dokończyć, bała się, że jak wspomni cokolwiek o byłym chłopaku to zaczną się niewygodne pytania. - Miałam trudny okres w życiu. - dokończyła, ale sama nie była zadowolona ze swojej odpowiedzi, zabrzmiało to tak jakby nie miała lepszej wymówki.
 - Jeśli po prostu chciałaś się mnie pozbyć wystarczyło napisać. - zaśmiał się, jednak gdzieś w głębi duszy zakuło go to, że dziewczyna mogła chcieć go w ten sposób spławić.
 - Nie, nie. To nie tak. - wcisnęła pedał gazu tym samym przyspieszając. Nie miała ochoty ponownie pozwolić swoim uczuciom wypłynąć.
 - Sakura, wiem, że praktycznie się nie znamy, ale jeśli stało się coś poważnego i chcesz poga...
 - Nie chcę. - niemal warknęła i po chwili skarciła siebie w myślach za takie zachowanie, wyżywanie się na Sasorim na pewno nie polepszyło jej nastroju. - Przepraszam. - wymamrotała jeszcze tylko nim puściła radio.

~* * *~

 - Jestem pewny, że ktoś u mnie był i chciałbym wiedzieć kto to do cholery był! - Sasuke uderzył pięścią w blat przed sobą sprawiając tym samym, że pielęgniarka siedząca za nim podskoczyła ze strachu.
 - Panie Uchiha, proszę mi wybaczyć, ale może miał pan jakieś przywidzenia? Nikt do pana nie przychodził, jestem tego pewna, na pewno zostałoby to zanotowane.
 - Przywidzenia!? - niemal ryknął sprawiając, że osoby czekające w recepcji zerknęły na niego jak na niepoczytalnego. Pielęgniarka tak się skuliła ze strachu, że niemal zniknęła mu z pola widzenia, dlatego przechylił się bardziej w jej stronę z mordem w oczach.
 - Albo powie mi pani w tej chwili kto u mnie w nocy był, albo już ja się postaram, żeby straciła pani posadę, taka nieuwaga raczej nie przystoi pielęgniarce, czyż nie? - wysyczał niemal i już na język cisnęły mu się przekleństwa i obelgi na tak niekompetentną kobietę, lecz w tym samym momencie obok niego wyrosła jak spod ziemi blond włosa kobieta w kitlu, która chwyciła go za ramię i odciągnęła gwałtownie od recepcjonistki. Brunet nie podejrzewał, że lekarka będzie miała tyle siły przez co poleciał do tyłu. Zerknął na nią wciąż wzburzony całą sytuacją.
 - Jeżeli nie zamknie pan swojej szanownej jadaczki to przysięgam, że w życiu nie dowie się pan kto u pana był, a i proszę przestać grozić moim pracownicom, bo wyleci pan stąd w tej urokliwej piżamie.
 - Ja... - otworzył usta, lecz po chwili od razu je zamknął i spojrzał na kobietę pytająco, na to skinęła tylko głową i ruszyła w głąb korytarza odciągając tym samym ich dwójkę od wszystkich pacjentów.
 - Doczekam się w końcu jakiś wyjaśnień? - parsknął tupiąc ze zdenerwowania stopą o posadzkę.
 - Aż dziwne, że jesteś taki energiczny po zatruciu i ćpaniu. - Sasuke zesztywniał, kobieta coraz bardziej go zaskakiwała i denerwowała równocześnie. Po chwili jednak blondynka roześmiała się i poklepała go po plecach. - Zatrzymam wyniki tylko dla siebie, pod jednym warunkiem. - Uchiha nadstawił uszu. - Jeżeli nie będziesz dociekał kto u ciebie był, wtedy, ominą cię konsekwencje zażywania narkotyków, idziesz na taki układ? - obdarzył kobietę spojrzeniem, które dawało wyraźnie do zrozumienia, że uważa lekarkę za idiotkę, ale równocześnie podziwiał jak przebiegła była. To
 - To może przynajmniej zdradzi mi pani, dlaczego nie mogę wiedzieć kto u mnie był? - wysyczał siląc się na przepełniony sarkazmem uśmiech.
 - Ponieważ, ta osoba wolałaby jakbyś w ogóle nie dowiedział się o odwiedzinach, mogłam cię naszprycować jeszcze jakimiś środkami nasennymi, wtedy przynajmniej nie byłoby tej zbędnej awantury. - mruknęła w odpowiedzi i zerknęła na zegarek, poprawiła włosy spięte w kucyk i obdarzyła chłopaka ostatnim spojrzeniem. - A teraz niech pan wybaczy, za niedługo będę przeprowadzać operację, jeśli pan może to proszę się już z nikim nie wykłócać i w miarę możliwości opuścić szpital, ponieważ jak wyciągnie mnie pan ze skalpelem w ręku to nie ręczę za siebie. - i odeszła, tak po prostu. Brunet stał jeszcze kilka minut oszołomiony całym zajściem, a kiedy doszedł do siebie wrócił do pokoju, w którym obecnie znajdowały się w jego pokoju, były już w lepszym stanie, niż zeszłej nocy. Wyszarpał telefon z kieszeni spodni, połączył się z bratem, włączył głośnik i rzucił komórkę na pościel. Podczas trzeciego sygnału wciągał już spodnie i wtedy też Itachi odebrał.
 - Młody?
 - Gdzie jesteś Itachi? - zapytał od razu Sasukę zapinając rozporek i chwytając za koszulkę.
 - A gdzie mogę być, głupie pytanie. Jak mnie nie ma w domu to jestem u Konan. - parsknął starszy Uchiha do słuchawki.
 - Nie jestem w domu więc nie wiedziałem. - odgryzł się chłopak wąchając koszulkę, zapach nie był raczej zachęcający, wolał się przebrać przed powrotem do domu. Rodzice jeszcze nie dzwonili, ale to prędzej czy później nastąpi.
 - No to wytłumacz mi o co chodzi?
 - Muszę się przebrać i...pogadać i coś zjeść, szpitalne śniadanie nie przeszło mi przez gardło.
 - Zaraz...szpitalne?
 - Wszystko Ci opowiem później. Możemy się spotkać w jakiejś restauracji. Chociaż nie, nie mam gotówki, ani środku transportu. Przyjedziesz do mnie? - zapytał chwytając telefon i przybliżając go do twarzy. Usłyszał ciężkie westchnienie, ale znał swojego brata, to mogło oznaczać tylko jedno.
 - Okay, to ten szpital, w którym byłeś jak złamałeś rękę?
 - Tak.
 - Będę za dziesięć minut. - tyle wystarczyło Sasuke, poczuł się szczęśliwy, pierwszy raz od rozstania, poczuł odrobinkę szczęścia, miał przynajmniej brata, który mimo drobnych kłótni i dokuczaniu, zawsze w potrzebie był na wyciągnięcie ręki. Ze świadomością, że brat będzie za niedługo opuścił pokój i skierował się na parter, tam zajął jedno z wolnych krzeseł.
 Tak jak Itachi oświadczył tak też się zjawił.

 Nareszcie, koniec lekcji, znowu może udać się na basen i wyłączyć myślenie, będzie tylko ona i woda. Tak. Tylko ona i woda. Zrobiła tak jak ostatnim razem, przebrała się w strój i upięła gęste włosy w koka, jednak kiedy wkroczyła na halę miała ochotę od razu zawrócić, już się odwracała na pięcie, ale było za późno.
 - Sakura Haruno. - usłyszała głos za sobą, spojrzała przez ramię i zgromiła spojrzeniem Harukiego. - Nie przywitasz się? - zapytał fioletowo włosy zbliżając się do niej.
 - Daję tobie okazję okazać trochę kultury. - stwierdziła i wzruszając ramionami odwróciła się do niego nieco zrezygnowana.
 - Co jest skrzacie, zły dzień? - zażartował wyciągając dłoń w kierunku włosów dziewczyny ta jednak uchyliła się przed jego palcami, następnie zręcznie chwyciła za nadgarstek chłopaka, przeszła za niego tym samym wykręcając mu rękę.
 - Nie nazywaj mnie skrzatem. - warknęła całkiem poważnie, ale mimo, że sytuacja wyglądała groźnie Fukuzawa wciąż się szczerzył, może i uśmiech nieco mu zrzedł, ale dalej nie schodził z twarzy to tylko bardziej irytowalo dziewczynę, musiał on zawsze tak cieszyć mordę niezależnie od sytuacji/
 - Nie sądziłem, że liliputy mogą być takie groźne. - parsknął i w tym momencie szala się przelała. Sakura skierowała go w stronę basenu i w tym momencie jej noga się uniosła a palce puściły nadgarstek, Haruki został wręcz brutalnie wrzucony do wody w całym ubraniu.
 - To ostrzeżenie. - powiedziała z przesłodkim uśmiechem kiedy tylko chłopak wynurzył się z wody, odrzucił do tyłu mokre włosy i roześmiał się.
 - Masz okres? Kobieto, wyluzuj trochę. Nie rozumiem czemu jesteś cały czas taka spięta. - odwróciła się ignorując go całkowicie. Ten uniósł dłonie na krawędź i zaczął wynurzać się z basenu. - Wiem, że jakiś czas temu zerwaliście, ale to nie powód, żeby się tak na mnie wyżywać. A może z nim wpadłaś? - Sakura zatrzymała się, czuła jak jej ciśnienie rośnie z sekundy na sekundę, kłótnia z tym przygłupem nie miała większego sensu, ale dziewczyna przestawała racjonalnie myśleć, chciała odpocząć, a ten idiota znowu wtargnął między nią a święty spokój.
 - Mam do ciebie taka drobną prośbę. - wysyczała. - Możesz się zamknąć i opuścić tą halę?
 - Irytuję cię? - to pytanie chyba było retoryczne.
 - Bardzo.
 - To dobrze. - uniosła brwi w zdziwieniu i spojrzała na chłopaka, znowu się do niej uśmiechnął i wstał, materiał koszulki przylepił się do jego ciała podkreślając muskulaturę ciężką do ukrycia. - Może jak w końcu wyrzucisz z siebie cała złość to pokażesz mi jaka naprawdę jesteś. - rozchyliła wargi, nie takiej odpowiedzi się spodziewała.
 - Co ty możesz o mnie wiedzieć. - wykrztusiła zaciskając dłonie w pięści, znowu, znowu zaczynała się łamać, nie chciała, znowu zobaczyła przed oczami Sasuke leżącego w szpitalnym łóżku, znowu poczuła ten rozrywający ból w klatce piersiowej a to wszystko przez idiotę Harukiego.
 - Więcej niż ci się wydaję. - podszedł bliżej a Sakura poczuła chłód bijący od jego, oziębionego przez wodę, ciała.
 - Zamknij się. - warknęła czując, że za chwilę wybuchnie.
 - No dalej. - ponaglał ją, dziewczyna pochyliła głowę i wbiła spojrzenie w swoje nagie stopy, zagryzła dolną wargę czując jak łzy napływają jej do oczu, nie teraz, nie może znowu płakać, przecież wyszła z doła.
 - Czego ode mnie chcesz? - wyrzuciła z siebie próbując jakoś odwrócić swoją uwagę od przykrych wspomnień.
 - Od ciebie? Nic. Chcę tylko ci pomóc. - szepnął, ale był na tyle blisko, że Sakura wszystko dobrze słyszała. - Jestem pewny, że bardzo cię skrzywdził, ale zamykanie się na innych ci nie pomoże. Minęło już sporo czasu po prostu zapomnij o tym skurwysynie. - w tym momencie pięść Sakury wylądowała na jego klatce piersiowej.
 - Nie obrażaj go. - wyszeptała a jej głoś był nasączony jadem.
 - Słucham?
 - NIE OBRAŻAJ GO! - wrzasnęła i zaczęła okładać chłopaka pięściami.
Płakała.
Krzyczała.
Miała ochotę wyżyć się, wyrzucić z siebie wszystkie negatywne emocje, dlatego jej ciosy nie ustawały, Haruki nie reagował. Nie bronił się. Pozwalał jej na wszystko, a kiedy dziewczyna straciła siłę objął ją delikatnie i przycisnął do siebie.
 - Nienawidzę cię. - wychlipiała w jego koszulkę.
 - Wiem.
 Stali tak w bezruchu przez następnie kilkanaście minut, dopóki dziewczyna się nie uspokoiła, kiedy w końcu jej się to udało odlepiła się od ciała chłopaka przecierając policzki, jednak tym razem nie włożyła maski.
 - Chodźmy popływać. - powiedziała cicho, a następnie wskoczyła do wody. Poczuła swego rodzaju ulgę, część bólu w końcu odpuściła, a krystaliczna ciecz obijając się o jej skórę i wpływająca do uszu, skutecznie pozwalała się wyłączyć, do jakiś czas zerkała na tor obok, na którym Haruki radził sobie jak zawodowiec, jednak mimo, że nieraz ją wyprzedzał nie przyspieszała, potrzebowała się z zrelaksować. Godzinę później wyszła z wody.
Jej palce były pomarszczone, włosy poplątane, a serce spokojniejsze.
Fioletowooki oczywiście musiał dotrzymać jej towarzystwa, opuścił także basen roztrzepując swoje włosy, z których kapała woda.
 - Jesteś jutro czymś zajęta? - zagadnął uśmiechając się znowu.
 - Jak myślisz, że będę marnować na ciebie swój cenny czas to się grubo mylisz. - powiedziała z lekkim uśmieszkiem.
 - Hah, okay. To o której po ciebie wpaść?
 - A skąd wiesz gdzie mieszkam? - spojrzała na jego i niemal potrafiła wyczuć tą optymistyczną aurę, która jej się też zaczęła udzielać.
 - Halo? Mam mnóstwo pieniędzy, wynajęcie prywatnego detektywa to nie problem.
 - Zaczynam się ciebie bać. - szturchnęła go po przyjacielsku, zatrzymali się przy wejściach do szatni.
 - To może przynajmniej skusisz się na wspólny prysznic. - po raz kolejny go szturchnęła, ale tym razem mocniej.
 - Uważaj na słowa. - prychnęła i zniknęła za drzwiami. Tam wzięła prysznic, ubrała się i wyszła, wychodząc ze szkoły sprawdziła telefon. Miała mnóstwo nieodebranych wiadomości. Zmarszczyła brwi i otworzyła je.

Hinata:

Sakura, gdzie jesteś? 15.07

Miałyśmy się spotkać. 15.34

Sakura? 16.00

Halo?16.17

Żyjesz?17:00

SAKURA ŻYJESZ? 17.54

KOBIETO JA TU UMIERAM ZE STRESU! 18.20

W pierwszym momencie Sakura się roześmiała, jednak po chwili szybko odpisała przyjaciółce gorąco przepraszając za to, że się nie spotkały. całkiem to różowo włosej wypadło z głowy.
Kiedy opuściła budynek szkoły przypomniała sobie, że tego dnia nie przyjechała do szkoły autem, dlatego, że Hyuga po nią podjechała, dlatego wyszarpała z kieszeni słuchawki, podłączyła je do telefonu i puściła Nightcore - Angel with a shotgun i otuliła się szczelniej bluzą. Ruszyła na przystanek autobusowy, niestety najbliższy autobus miała za godzinę, zastanawiała się dłuższa chwilę, czy nie pójść pieszo, jednak stwierdziła, że jest już na tyle późno, że lepiej nie ryzykować. Przysiadła na ławce. Czas zaczął płynąć, z każdą minutą robiło się coraz ciemniej i Haruno czuła się coraz bardziej niespokojnie, zerkała co chwilę na ekran telefonu sprawdzając godzinę.
 Jeszcze tylko pięćdziesiąt dwie minuty, jeszcze tylko czterdzieści dziewięć minut, jeszcze tylko trzydzieści jeden minut. - odliczała w myślach nerwowo stukając paznokciem o kolano. Wyjęła słuchawki z uszu, żeby poczuć się pewniej, dzięki temu mogła usłyszeć jakby ktoś się zbliżał i chwilę później, do jej uszu zaczęły dochodzić kroki. Nadstawiła uszu, była to jedna osoba, szurała butami po chodniku i szła powoli, przez co Sakura lekko się uspokoiła, kiedy osoba była wystarczająco blisko latarni tuż obok przystanku Haruno wytężyła wzrok, najpierw zobaczyła zaraz sylwetki, potem jedną nogę, drugą i w końcu twarz.
 Jej serce stanęło.
 Mężczyzna spojrzał jej w oczy i zrobił jeszcze kilka kroków w jej stronę, stał teraz przed oszołomioną dziewczyną.
 - Hej wisienko. - tylko jedna osoba, w całym jej życiu tak się do niej zwracała.
 - Tata, - szepnęła dotykając drżącej wargi.