piątek, 31 października 2014

Jednopartówka cz.5

 Nie lubiła łamać zasad drogowych ani narażać siebie lub kogoś innego na jezdni na wypadek, ale tym razem nie zważając na nic mocno wciskała pedał gazu w podłoże samochodu. Z tonu Hinaty wyczuła, że stało się coś poważnego, a ona musi jej pomóc. Przyjaźnią się przecież już od tak dawna, kiedy Sakura jej potrzebowała biało oka zawsze była przy niej, więc ta nie może zostać jej dłużna. Sasuke nie zauważył w ogóle jak szybko wymknęła się z domu, a ona zapomniała zostawić mu jakąś wiadomość więc wyjęła telefon i zaczęła pisać wiadomość, starała się patrzeć równocześnie na ekran komórki jak i na drogę, co jednak nie było takie łatwe, już kończyła wiadomość, w której zawarła informacje, gdzie się wybrała i o której wróci, lecz nim nacisnęła "wyślij" przed nią pojawił się zakręt a zza zakrętu wyjechał rowerzysta. Dziewczyna wcisnęła hamulec i obróciła kierownicę o sto osiemdziesiąt stopni, auto obróciło się i zaczęło hamować z głośnym piskiem, serce Sakury waliło jak szalone i nagle jej spojrzenie spotkało się wraz z chłopakiem na rowerze, w ciągu sekundy, oceniła, że chłopak jest może rok młodszy od niej, nie mogła go skrzywdzić, nacisnęła mocniej hamulec...Chłopak spadł z roweru i przeturlał się po ziemi. Sakura wyskoczyła przerażona z samochodu i podbiegła do poszkodowanego. Chciała już go ułożyć w pozycji bezpiecznej i dzwonić po karetkę, ale on nim go dotknęła poruszył się i usiadł. Był zszokowany i nie wiedział przez chwilę co tak właściwie się stało, spojrzał na najbliżej stojącą osobę i zobaczył zjawiskową postać.
 - Niech zgadnę, umarłem a Ty jesteś aniołem? - zapytał żartobliwie i wstał powoli, trochę go poturbowało, ale to chyba nic poważnego.
 - O mój Boże, tak Cie przepraszam, byłam taka nieostrożna, czy wszystko w porządku, nie martw się zaraz zadzwonię po karetkę... - mówiła szybko i niewyraźnie była taka przerażona, jak ona mogła być taka nierozważna przecież mogło stać się coś naprawdę poważnego. Tymczasem chłopak przeciągnął się i nim dziewczyna gdzieś zadzwoniła chwycił ją za dłoń i uśmiechnął się.
 - Nie trzeba, naprawdę nic się nie stało. - powiedział i zaczął powoli iść w stronę swojego roweru, nie stało się z nim nic poważnego był trochę porysowany i może rama się lekko wygięła, ale to nic i tak był już stary.
 - Na pewno? - chciała się upewnić dziewczyna idąc za nim w kierunku auta i roweru leżącego obok.
 - Tak, tak niech się pani nie przejmuję. Najwyraźniej musiała się pani gdzieś bardzo spieszyć i to ja głupi wtargnąłem pani przed samochód. - mówił wesoło podnosząc rower. Sakura dziwnie się czuła, przed chwilą potrąciła chłopaka jego rower nie był w najlepszej formie on sam pewnie miał mnóstwo siniaków a i tak był taki miły.
 - Skoro nie chcesz jechać do szpitała pozwolisz mi się przynajmniej obejrzeć i opatrzyć? - zapytała Haruno, chciała mu się jakoś zrekompensować. - A twój rower? Jeśli chcesz mogę ci dać pieniądze na naprawę, albo nawet na nowy. Naprawdę przepraszam za to co zrobiłam.
 - Jeśli chcesz to proszę możesz mnie opatrzyć. - zaśmiał się i wyprostował w końcu, no proszę był młodszy a i tak wyższy od Sakury, odrobinę, ale jednak był. - A tym starym gratem się nie przejmuj, już i tak miał iść na złom. - odparł z uśmiechem i zerknął na samochód z nim jednak było wszystko w porządku, odetchnął, nie chciał, żeby ta piękność miała przez niego kłopoty.
 - A więc jak brzmi imię mojej pielęgniarki? - zapytał przechylając głowę w stronę dziewczyny, aby mogła opatrzyć jego rozcięta brew.
 - Sakura. - odparła cicho i zachichotała kiedy chłopak zasyczał przez wodę utlenioną. - Twardy bądź. - dodała z uśmiechem. - A ciebie jak zwą?
 - Sasori. - odpowiedział i spojrzał dziewczynie w oczy, jaki piękny odcień zieleni. Haruno szybko oczyściła i opatrzyła powierzchowne rany chłopaka, na szczęście nie wyglądało na to, że ma wstrząs mózgu, albo jakieś złamanie.
 - Jeszcze raz cię przepraszam. - dodała Sakura wsiadając z powrotem do samochodu.
 - To może w razie rekompensaty wybierzemy się kiedyś razem na obiad? - zaproponował chłopak unosząc kąciki ust, żeby ją przekonać, chciał się z nią jeszcze raz zobaczyć, nie codziennie widuję się takie piękne istotki. Haruno zawahała się, nie chciała znowu zatajać prawdy przed Sasuke, a może nie musiała tego robić, w końcu ten chłopak nie robił jej żadnych problemów, mimo, że ona wyrządziła mu, może mała, ale jednak krzywdę.
 - No...no dobrze. - zgodziła się dziewczyna i szybko wymienili się numerami.

***

 Hinata czekała na przyjaciółkę już od dobrych czterdziestu minut, wypijała już drugą kawę i nerwowo stukała w blat, zerknęła w szybę obok stolika, przejrzała się w niej. Gdyby nie lekko spuchnięte oczy od płaczu wyglądała całkiem normalnie. Wzięła głęboki wdech i po chwili zobaczyła czarne auto podjeżdżające na parking. Po kilku minutach siedziała już przed nią różowo włosa, którą już chciała zapytać co się stało, ale ta ją wyprzedziła.
 - Mów Hinata. - powiedziała stanowczo patrząc jej w oczy. Hyuga wciągnęła powietrze nosem i wypuściła ustami, wzięła jeszcze łyk kawy i w końcu zaczęła mówić. 
 - Jestem w ciąży. - Sakura otworzyła szeroko oczy, nie potrafiła uwierzyć w to co słyszy. - Też nie potrafiłam w to uwierzyć, ale to prawda...powiedziałam to Naruto... - zacięła się i do jej oczu napłynęły łzy. Różowo włosa sięgnęła do jej dłoni i ścisnęła ją lekko. 
 - Spokojnie. - szepnęła. 
 - On po prostu wyszedł, nic nie powiedział, po prostu mnie zostawił w moim pokoju samą. Sakura ja nie wiem co mam robić co myśleć, przecież dziecko wszystko zmienia, a co jeśli on mnie będzie chciał zostawić? Przecież ja bez niego nie przeżyję i nie jestem chyba jeszcze gotowa na macierzyństwo, ja sobie nie poradzę...och Sakura... - załkała i zaczęła cicho płakać. 
 - Ej nie, nie. Tylko nie płacz kochana, skąd w ogóle przyszły Ci takie pomysły do głowy, przecież Naruto kocha cie ponad życie, nie wyobrażam sobie, że miałby cię zostawić, z tego powodu, że jesteś w ciąży. Wydaje mi się, że byłby bardziej szczęśliwy, jesteście już ze sobą długo, wydaje mi się, że twój kochany blondasek już dawno chciał się oświadczyć, ale nie potrafił się przełamać. Moja intuicja podpowiada mi, że był po prostu zszokowany i wyszedł aby wszystko przemyśleć. Zresztą nic nie pisał, nie dzwonił? - zapytała i nagle Hyuga się wyprostowała.
 - Nie sprawdzałam. - mruknęła i szybko sięgnęła do torebki. Kiedy znalazła komórkę jej źrenice rozszerzały się z każdą sekundą w końcu zaśmiała się i spojrzała przyjaciółce w oczy.
 - Ale jestem głupia. - parsknęła i pokazała różowo włosej, co sprawiło, że humor jej się poprawił. Okazało się, że Uzumaki dzwonił do niej piętnaście razy a z wiadomości wynikało dokładnie to co powiedziała Sakura.
 - Przepraszam cię to był fałszywy alarm, co nie zmienia faktu, że wciąż nie wiem czy jestem gotowa na dziecko. - dotknęła delikatnie podbrzusza i nagle wyobraziła sobie małego chichoczącego bobaska w jej rękach, Od zawsze kochała dzieci i pragnęła od własnym, ale nigdy nie sądziła, że własnego potomka mogłabym się spodziewać tak wcześnie.
 - Jesteś/Jestem gotowa. - stwierdziły obie w tym samym czasie na co się zaśmiały. Atmosfera momentalnie się rozluźniła. Hinata szybko zadzwoniła do ukochanego wyjaśniając sobie z nim wszystko, w ten czas Haruno zamówiła sobie herbatę i jakieś ciastko. Czas w końcu zaczął miło płynąć. Dziewczyny zaczęły normalnie rozmawiać i śmiać się ze wszystkiego.
 - No to co cie zatrzymało na tak długo, że tak późno przyjechałaś? - zapytała w końcu Hinata.
 - Potrąciłam chłopaka na rowerze. - odparła ze śmiechem dziewczyna. - Hahaha wiem jak to brzmi, ale to nic poważnego, na szczęście tylko w ramach przeprosił poprosił mnie o wspólny obiad. - mina jej nieco zrzedła.
 - Sasuke nie będzie zazdrosny? - zapytała niepewnie brunetka.
 - Właśnie o to się martwię jeszcze w sobotę wybieram się z tym nauczycielem z zastępstwa na pewną wystawę i nie wiem co z tym wszystkim ma zrobić. - westchnęła i ugryzła kawałek ciastka.
 - Jakby co możesz się tłumaczyć, że jesteś u mnie. - poparła ją przyjaciółka, obie nie lubiły kłamstwa, ale w tej sprawie było ciężko. Sasuke był strasznie zazdrosny, a Haruno nie mogła odmawiać każdego spotkania wymyślając jakieś głupie wymówki. Zmartwiła się.
 - Hej głowa do góry, wszystko będzie dobrze. - pocieszyła ją przyjaciółka posyłając jej uśmiech, Sakura go odwzajemniła i po chwili wróciły do poprzednich tematów.

***

 Siedział nad papierami od dobrych kilku godzin zaczynało robić się ciemno a Sakury wciąż nie było. Westchnął i wstał od biurka, rozciągnął się i zerknął na zegar, dochodziła dwudziesta pierwsza, zaczął się martwić, jego ukochana może i była pełnoletnia ale przy okazji piękna i krucha nie wiadomo kto się może na nią czaić. Z westchnieniem ruszył do kuchni tam przygotował sobie kolację, która samotnie zjadł, odprawił gosposie do domu i usiadł w fotelu przed kominkiem. Rozkoszował się ciepłem bijącym od płomieni kiedy nagle usłyszał pukanie do drzwi. Sięgnął po książkę, którą zostawił na stoliczku obok i zatopił się w lekturze.