sobota, 13 grudnia 2014

Część 9

 Sakura czuła się nieswojo przez cały dzień w szkole, tylko wszędzie słyszała szeptanie na swój temat i tych nieszczęsnych bliźniąt, którzy na pewno nie bez powodu zjawili się w jej szkole, ona to wiedziała, ale chyba cała reszta osób się nad tym nie zastanawiała. Wszyscy byli zbyt podekscytowani obecnością sławnego rodzeństwa, żeby skupić się na tym, że coś jest nie tak. Myślała, że uda jej się coś wyciągnąć od Kakashiego, który najwyraźniej najwięcej wiedział na temat Fukuzawów, ale nie pisnął nawet słówka kiedy niby przypadkiem wspomniała o nich w jego towarzystwie, przez co czuła się jeszcze gorzej. Na szczęście po przerwie na lunch już nie miała tego "szczęścia" i nie widziała ani Haruki, ani jej brata. W momencie, w którym przekroczyła próg szkoły odetchnęła z ulgą. Skierowała swoje kroki w stronę parkingu. Poczuła jak Sasuke delikatnie splata ich palce.
 - Sakurciu, a może zrobimy w końcu dzisiaj coś razem? - usłyszała jego słodki głos tuż przy uchu.
 - A nie musisz zajmować się papierami od ojca? - zapytała spoglądając na niego.
 - Nie, na szczęście nie. Mam tak jakby wolne, a już od jakiegoś czasu nie spędzamy ze sobą za dużo czasu pomimo, że razem mieszkamy. - powiedział z lekką goryczą w głosie przez co Haruno poczuła niemiłe ukłucie w piersi, od jakiegoś czasu zdawała sobie z tego sprawę, ale kiedy Sasuke powiedział to na głos to źle się z tym poczuła. Zerknęła mu w jego czarne tęczówki, w których traciła poczucie czasu.
 - No niech będzie. - uśmiechnęła się subtelnie zatrzymując się przy aucie, Sasuke zaparkował drugim wozem tuż obok niej. Jej ukochany zbliżył się nagle do niej przez co musiała oprzeć się pośladkami o maskę, chwycił ją za brodę i złożył na jej wargach subtelny pocałunek, był tak delikatny, że Sakura niemal go nie poczuła, ale właśnie ta delikatność sprawiła, że różowo włosa momentalnie zapragnęła więcej, lecz nim zdążyła chwycić go za koszulkę i przyciągnąć ten odsunął się już do swojego samochodu z szatańskim uśmiechem.
 - Kto pierwszy w domu? - zaproponował wsiadając na miejsce kierowcy, Haruno uczyniła to samo i oboje opuścili szyby.
 - Nie będę się z Tobą ścigać. - powiedziała twardo przypominając sobie swój mały wypadek, nie chciała na pewno tego powtarzać, ten strach i stres były straszne, ale w sumie gdyby nie to, to nie poznałaby Sasoriego, który wydawał się jej naprawdę miły. Zresztą za niedługo mięli się spotkać, raczej nie wyczekiwała tego, ale nie miała też nic przeciwko jemu. Miała nadzieję, na miło spędzone popołudnie.
 Gdy zajechali pod dom od razu ruszyli razem do kuchni gdzie czekał gotowy przez gosposię obiad, tym razem czekało na tą parkę parujące ramen.
 - Naruto byłby prze szczęśliwy. - zachichotała Sakura siadając przy stole i chwytając pałeczki.
 - Naruto by nam nic nie zostawił. - poprawił ją z rozbawieniem Uchiha biorąc się za posiłek.
 - A więc masz jakieś konkretne plany? - zagadnęła.
 - W sumie to nic konkretnego, miałem nadzieję, że po prostu zostaniemy w domu, obejrzymy jakiś film i pójdziemy spać. - powiedział i wyciągnął dłoń w jej kierunku, aby delikatnie pogłaskać jej policzek. - Ale jeśli chcesz możemy się gdzieś udać. - dodał.
 - Wolę zostać w domu. - odparła a kiedy dokończyła obiad to podeszła do ukochanego i usiadła mu na kolanach. - To co obejrzymy?
 - Horror?
 - Buu...wiedziałam, że coś takiego zaproponujesz.
 - Wymiękasz? - zapytał unosząc jedną brew i uśmiechając się kpiąco. Sakura w odpowiedzi szturchnęła go pięścią w klatkę piersiową ze śmiechem.
 - Chyba śnisz! - podniosła się i przeczesała włosy palcami. - Idę się teraz przebrać w coś wygodniejszego a ty znajdź coś ciekawego. - musnęła przelotnie jego usta i pobiegła do pokoju, stamtąd weszła do garderoby i westchnęła cicho. Chciała go zdenerwować i przez cały film postanowiła ani razu się do niego nie przytulić ani nie pisnąć. Pokaże mu, że nie zawsze ma rację a do tego może ubierze coś fajnego ale równocześnie i wygodnego. Po kilku minutach zdecydowała się na bokserkę z dekoltem prezentującą świetnie jej biust i krótkie obcisłe spodenki. Tak ubrana udała się do salonu, gdzie jej ukochany siedział rozłożony na sofie, najwyraźniej jemu też nie odpowiadały jeansy, które miał ubrane bo teraz był w szarym dresie ściąganym na na łydkach, Haruno uniosła lekko brwi, dziwne, że nie usłyszała ani nie zauważyła jak Sasuke się przebrał, no ale była w sumie zajęta sobą.
 - Gotowa. - powiedziała a kiedy przeniósł na nią wzrok okręciła się wokół własnej osi z uśmiechem zauważając jego zdziwione ale równocześnie namiętne spojrzenie.
 - Wybrałeś już film? - zapytała siadając obok niego, zobaczyła jak chcę ją objąć ramieniem, a że pamiętała o swoim postanowieniu to go zatrzymała. - Powiem ci jak się będę bać. - puściła mu oczko.
 - No to chyba nie będę musiał długo czekać na tą informację. A zresztą twoje piski dadzą mi do zrozumienia jak bardzo się boisz. - dogryzł jej i po tym wziął pilot do ręki, nacisnął odpowiedni guziczek i po chwili na ekranie zaczęły pojawiać się początkowe napisy i tytuł filmu. Sakura go nie kojarzyła. Przełknęła nieco podenerwowana ślinę. No nic, wytrzyma!

***

 Sasori był niemal zachwycony swoją nową współlokatorką! Mimo, że ona nim niekoniecznie to poprosiła go oprowadzenie po mieście. Czerwono włosy oczywiście od razu się zgodził i teraz każde z nich w swoim pokoju przygotowywało się na spotkanie. Chłopak ze względu na ćwiczenia, które zdecydował się rano wykonać teraz brał ciepły prysznic, aby pozbyć się ze swojego ciała niezbyt przyjemnego zapachu. Jej postać cały czas siedziała mu w głowie, ale nie przeszkadzało mu to i mimo, że Sakura też pojawiała się w jego wyobraźni to Saiko jakoś w tej chwili była ważniejsza. Miał nadzieję, że uda mu się ją wieczorem zaciągnąć do jakiegoś klubu, jutro na szczęście miało być wolne od szkoły z powodu jakiegoś święta narodowego, czy coś w tym rodzaju, tym wolał sobie nie zaprzątać głowy. Nie musiał iść do szkoły i tyle było dla niego ważne!
 Z ociąganiem opuścił kabinę prysznicową i zaczął przecierać swoje ciało ręcznikiem. Kiedy był już suchy ubrał ciemne jeansy, do tego jasno niebieska koszula, którą nie zapinał oczywiście pod szyję, to nie było w jego stylu, na to narzucił czarną marynarkę, od razu zakasał rękawy. Nie wyglądał na szczęście zbyt poważnie, przeczesał jeszcze włosy palcami i ułożył je od końca żelem, tak, żeby pod wpływem wiatru albo innych czynników pogodowych, nie zaczęły wyglądać  inaczej niż planował. Na końcu spośród wielu flakoników wybrał swój ulubiony perfum. Gotowy opuścił łazienkę i ruszył do przedpokoju, tam nie musiał długo czekać na swoją biało włosom koleżankę. Wyglądała jeszcze lepiej niż rano, a jeszcze wokół niej roznosił się słodki zapach owoców, którym Sasori od razu się zaciągnął.
 - Dlaczego musimy iść do restauracji? - jęknęła cicho dziewczyna przerywając ciszę.
 - A co, chcesz zrobić obiad? - zapytał z rozbawieniem i wsunął adidasy na nogi.
 - Myślałam, że ty coś zrobisz! - fuknęła zdenerwowana. Ściągnęła z wieszaka swoją mała granatową torebkę i pierwsza opuściła dom. Czerwono włosy od razu dołączył do niej wkładając ręce do kieszeni sprawdzając czy wziął klucze i telefon. Podeszli do czarnego ferrari chłopaka, otworzył jej drzwi od strony pasażera czekając aż dziewczyna usiądzie, po chwili sam już siedział na miejscu kierowcy. Teraz czuł się jak pan wszechświata. Położył dłonie z uwielbieniem na kierownicy. Uruchomił silnik i spojrzał na dziewczynę z szatańskim uśmiechem, pochylił się nad jej uchem.
 - Lepiej zapnij pasy. - szepnął i w ekspresowym tempie wyprostował się i nacisnął pedał gazu. Odrzuciło go tyłu, ale na pewno nie tak mocno jak Saiko, która niemal uderzyła głową o oparcie. Najwyraźniej nie była przygotowana na takie szarpnięcie, po jej minie widział, że jest przerażona.
 - Zwolnij kretynie! - krzyknęła na niego zaciskając swoje smukłe palce na kolanach.
 - Przyzwyczajaj się! Musisz pamiętać, że przez najbliższe trzy tygodnie będziesz wszędzie jeździć tylko ze mną, moim autem. - roześmiał się wjeżdżając na autostradę, teraz mógł szaleć nie zważając na jakiekolwiek zakazy. Zmienił bieg i przyspieszył jeszcze trochę, wbijając niemal niebiesko okom w siedzenie. On sam czuł się całkowicie normalnie, albo nie. Czuł się fantastycznie, był taki wolny! Panował już doskonale nad swoim ciałem podczas prowadzeniu samochodu, nie rzucało nim, do tego był świetnym kierowcą. Mimo częstego przekraczania prędkości nie spowodował nigdy żadnego wypadku. No może i go złapali, raz czy dwa, ale zawsze wychodził z tego z czystą kartą. A to wszystko z pomocą wielocyfrowego konta bankowego rodziców. Sasoriemu nigdy nie przeszkadzało to, że należy do bogatszej warstwy społecznej. Oczywiście słyszał dużo niemiłych komentarzy pod swoim nazwiskiem, ale nie ruszało go to. Wiedział, że to wszystko jest spowodowane zazdrością, nie był rozpieszczony, na pewno nie. Potrafił sobie poradzić i nie wywyższał się w towarzystwie.
 Kilka minut później zajechali pod wielki oszklony i podświetlony już budynek. Była to jedna z lepszych restauracji w całym Tokio, Sasoriemu nie umknęła zdziwiona i zachwycona mina jego towarzyszki. Był zadowolony z tego, że udało mu się jej zaimponować. Otworzył jej drzwi i lekko się pochylił wyciągając do niej dłoń. Ta na początku zamrugała kilka razy, zawahała się lecz po chwili uchwyciła się palców chłopaka. Zaczęli powoli iść w kierunku wejścia prowadzącego do środka restauracji.
 - Nie jest tu przypadkiem za drogo? - szepnęła Saiko rozglądając się ciekawsko po lokalu. Po chwili do parki podszedł kelner i odebrał od nich wierzchnie okrycie. Teraz dziewczyna stała przed Sasorim w samej jasno niebieskiej sukience na cienkich ramiączkach, która sięgała lekko przed kolana. Do tego miała cieliste pończochy i baletki na lekkim obcasie. Bez bolerka, które ukrywało jej plecy i ramiona, wyglądała znacznie bardziej pociągająco.
 - Dla mnie nie jest za drogo. - odpowiedział jej z uśmiechem i podszedł do niej, objął ją subtelnie w pasie, a następnie oboje skierowali się za kelnerem w stronę zarezerwowanego stolika. Kiedy zasiedli naprzeciw siebie od razu dostali menu do rąk. Sasori widział, że jego towarzyszka przeżywa takie coś pierwszy raz w życiu i był z tego zadowolony, może jak ją rozpieści to pójdzie z nim potańczyć na jakąś imprezę bez zbędnych gadek. Nie to, że chciał ją przekupić. Ale miał nadzieję, że jej charakterek nieco zelżeje po lampce wina, albo dwóch.
 - Co zamawiasz? - zagadnął przerzucając kartki w karcie dań.
 - Nie mam pojęcia, nie rozumiem co tu w ogóle piszę.
 - Nie potrafisz czytać po japońsku? - zapytał z troską i spojrzał na nią. Ta lekko się zarumieniła, ale po chwili pokręciła przecząco głową.
 - Potrafię, tylko po prostu, ehh te dania wydają mi się nieznane. Na przykład Pappardelle z owocami morza? Co to ma niby być? - Sasori zaśmiał się cicho.
 - Pozwolisz, że zamówię coś za ciebie?
 - I mam ci zaufać, że to będzie dobre? - uniosła kpiąco brwi.
 - Chyba nie masz wyjścia. - odgryzł się puszczając jej oczko. Umilkli kiedy podeszła do nich wysoka blondynka w uniformie restauracji.
 - Czy zdecydowali się już państwo na coś? - zapytała przesłodzonym wręcz głosem, no ale cóż to była jej praca i pewnie na liczyła napiwek.
 - Tak. - zaczął brązowo oki. - Jako pierwsze danie poprosimy Kimichi Jjiage*, a drugie może być Oginko Bokum*.
 - Jakaś przystawka?
 - Hmm może Baked Hotate*. - z każdą sekundą Sasoriego coraz bardziej bawiła mina Saiko, była wyraźnie zdziwione takimi nazwami, a także na jej buzi pojawiały się grymasy. Chyba nie za bardzo je odpowiadało to, że będzie musiała jeść coś, a nawet nie wie co.
 - Coś do picia? - zapytała znowu kelnerka.
 - Woda / Wina. - powiedzieli równocześnie, biało włosa ściągnęła brwi już otwierała usta, żeby powiedzieć zdezorientowanej kobiecie co chcę, ale chłopak ją wyprzedził.
 - Białe słodkie wino, poproszę tylko kieliszki i otwartą butelkę na stół. To wszystko. - odpowiedział szybko i nim Saiko zdążyła zaprzeczyć.zostali znowu sami. Spojrzała na swojego towarzysza morderczym wzrokiem na co ten tylko się wyszczerzył.
 - Nie będę piła alkoholu. - powiedziała hardo odwracając głowę tak, żeby nie patrzeć Sasoriemu w oczy.
 - Dlaczego?
 - Jestem niepełnoletnia. - chłopak nie wytrzymał i roześmiał się na cały głos. na szczęście sala nie była zapełniona a reszta klientów znajdowała się dostatecznie daleko od tej dwójki, aby zwrócić uwagę na chichotanie czerwono włosego.
 - Co w tym niby śmiesznego? - oburzyła się.
 - Proszę cię nie żartuje sobie, masz siedemnaście lat i nigdy nie piłaś?
 - Nigdy. - odpowiedziała twardo splatając nerwowo palce. Chłopak widząc jej zachowanie uspokoił się nieco i położył dłoń na stole.
 - Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Nic Ci nie będzie, to tylko wino, nie poczujesz nawet różnicy po lampce zaufaj mi.
 - Alkohol ci chyba przepalił mózg. - mruknęła wciąż będąc pewna swego, ale Sasori widział ten błysk ciekawości w jej oczach. Chciała się napić, ale chyba czegoś się bała. - Chcesz mnie upić? - zapytała badawczo.
 - Ja? A niby dlaczego miałbym to robić. - uśmiechnął się ciepło i wtedy na stole wylądowała butelka i kryształowe kielichy. Brązowo oki nie czekając na jakąkolwiek zgodę dziewczyny nalał alkoholu do obu naczyń.
 - No nie daj się prosić. - lekko się przechylając żeby podać jej lampkę, wzięła ją delikatnie, acz trochę niezgrabnie w swoje długie palce i powąchała napój. Nie skrzywiła się, wręcz przeciwnie wydawała się być zadowolona.
 - To toast. - powiedział unosząc rękę, widział już, że udało mu się wygrać. - Za następny miesiąc, żeby nam się go dobrze spędziło. - stuknęli się kieliszkami i po chwili oboje wzięli po łyku. Czerwono włosy oczywiście jednym haustem wypił prawie połowę, a Saiko wręcz przeciwnie powoli sączyła wino wyraźnie się nim rozkoszując. Kiedy opróżniła kryształ chłopak od razu dolał jej jeszcze. Nie sprzeciwiała się już.
 Po kilkunastu minutach przed parką zaczęły pojawiać się dania, kiedy wszystkie już pojawiły się na stole, Sasori oblizał wargi. Wszystko wyglądało świetnie, no ale co się dziwić. Ta restauracja miała klasę a wszystko tutaj warte było swojej ceny.
 - To same owoce morza? - skrzywiła się dziewczyna odchylając się lekko do tyłu na krześle.
 - Nie lubisz?
 - Nie.
 - A jadłaś kiedyś? - zapytał chłopak a widząc jak mina jej zrzedła zachichotał.
 - Nie. - odpowiedziała przyciszonym głosem odrzucając włosy na plecy.
 - No to najpierw coś skosztuj nim ocenisz. - mruknął brązowooki biorąc w dłonie sztućce. Zajadał się jak szalony, to było przepyszne, acz nieco pikantne momentami. Co nie zmienia faktu, że wszystko co zamówił idealnie się komponowało. Kiedy zaschło mu w gardle brał po prostu łyka alkoholu, które sprawiało, że owoce morza, warzywa i inne składniki smakowały jeszcze lepiej. Oczywiście Saiko długo się wahała nim też zaczęła jeść, ale kiedy w końcu się przełamała zrozumiała, że chłopak miał rację. Chciała się powstrzymać, ale nie potrafiła. Nie dość, że była głodna to wszystko była niesamowicie dobre!
 - No i co? Jednak lubisz. - zaśmiał się Sasori między kęsami.
 - Spadaj. - warknęła próbując nadać swojemu głosowi groźny ton, ale nie wychodziło jej to, brzmiała bardziej jak słodkie, wkurzone dziecko.

***

Och, było ciężko. Naprawdę ciężko, ale udało jej się siedziała spokojnie. No może inaczej była po prostu sparaliżowana strachem, dlatego się nie ruszała. Ale udało jej się nie pokazywać swojego przerażeni i była z siebie dumna. Odetchnęła z ulgą kiedy film się skończył. Zerknęła za okno, na dworze było już ciemno, chciała też spojrzeć na zegar, aby sprawdzić, która była godzina, nie miała pojęcia ile film trwał, lecz nim to zrobiła poczuła gorące wargi Sasuke na swoich. Jego pocałunek był taki nachalny i namiętny, że Sakura zachłysnęła się na początku porządnie powietrzem, jednak po chwili także zaczęła muskać usta ukochanego, aczkolwiek w delikatniejszy sposób. Uchiha oderwał się od niej. Spojrzeli sobie w oczy, czarne tęczówki chłopaka błyszczały z podniecenia. Sakura była nieco spokojniejsza, ale czuła się tak samo jak hebanowo włosy. Pragnęła go całym ciałem, ale chciała go jeszcze trochę pokusić.
 - Robisz to specjalnie prawda? - wychrypiał zbliżając się do niej tak, że drażnił oddechem jej policzek.
 - Ale co takiego? - zapytała niewinne robiąc zdziwione oczka. To go tylko bardziej zezłościło i podnieciło. Chwycił ją w biodrach i podniósł się razem z nią, zmusił ją do oplecenia się nogami w jego pasie i ruszył po schodach do ich sypialni.
 - Sasuś co się dzieję? - grała wciąż Haruno szeptając to słodkim głosikiem prosto do jego ucha. Nie odpowiedział, kiedy znaleźli się w odpowiednim pokoju rzucił ukochaną na łóżko i przywarł do niej całym ciałem. Już nie udawała, że nie wie o chodzi. Chwyciła dłońmi jego twarz i oddała się pocałunkom. Czekała ich długa i bardzo przyjemna noc.

~
Dzięki za komentarze skarby :* myślę, że za niedługo pojawi się kolejna część. Pozdrawiam.


*Kimichi Jjiagekoreańska lekko pikantna zupa z kapustą kimchi, ryżem, wieprzowiną i tofu
*Oginko Bokumsmażone kalmary w ostrym sosie z warzywami
*Baked Hotate zapiekane przegrzebki w kremowym sosie