niedziela, 25 stycznia 2015

Część 10

 Wykończona Sakura spała jak zabita, Sasuke nie dał jej tej nocy zmrużyć oka ani na chwilkę, on sam natomiast czuł się wręcz naładowany energią. Już dawno nie czuł jej drobnego, acz cholernie seksownego ciałka w swoim ramionach. Wyswobodził się delikatnie z uścisku różowo włosej, która oplotła go rękami w pasie przez sen, tak jakby nie chciała go wypuszczać dopóki sama się nie obudzi. Jednak kruczo włosy miał inne plany, wstał w końcu z ich wspólnego łóżka przeciągając się i mrucząc pod nosem, taki wypoczęty od dawna nie był. Stres związany z tym, że za niedługo przejmuję rodzinny biznes sprawiał, że był powoli coraz bardziej wykończony, nawet jeśli po nim nie było tego widać. Już miał wyjść z pokoju kiedy nagle usłyszał znajomy dźwięk, który towarzyszył smsowi, jednak bynajmniej, teraz to nie na jego telefon doszła wiadomość. Odwrócił się i zerknął na komórkę Haruno, która spoczywała na komodzie. Wiedział, że nie powinien tego robić, ale nie potrafił się powstrzymać, jego ciało po prostu zareagowało. Po chwili miał już małe urządzenie w ręce, odblokował ekran i spojrzał na treść smsa.
 "Już nie mogę się doczekać naszego jutrzejszego spotkania, ubierz się tylko w jakąś sukienkę, idziemy do restauracji. Sasori."
 Poczuł jak jego ciałem wstrząsają dreszcze. Spotkanie? Restauracja? Sasori? Kto do cholery jest Sasori?! Zawrzał ze złości, zacisnął palce na telefonie i już chciał nim cisnąć o podłogę, żeby wyładować jakoś swoje emocję, ale w tym samym momencie zobaczył, że zielonooka ma jeszcze jedną wiadomość, która musiała zostać wysłana wcześniej. Jak w amoku nacisnął na mała kopertę na ekranie.
 "Sakuro zastanawiam się czy nie chciałabyś się wybrać ze mną na wykład o kardiologii, który odbędzie się w następnym tygodniu na uniwersytecie Kagaku, gdybyś była zainteresowana to proszę daj mi znać. Mam nadzieję, że to wyjście zakończy się lepiej niż ostatnie. Ikigo."
 W tej chwili jego wściekłość sięgnęła zenitu. Rzucił się do śpiącej dziewczyny szarpiąc ją za ramię, ta od razu obudziła się czując gwałtowny ból. Skrzywiła się i spojrzała zaspanymi oczami na ukochanego. Nie rozumiała jego spojrzenia, miała wrażenie, że chciał ją zabić, że jej nienawidzi to właśnie wyrażała jego mimika twarzy w tej chwili. Spróbowała uwolnić rękę spod palców Uchihy, na marne.
 - Sasuke co się dzieję? Czemu mnie w taki sposób budzisz? - skrzywiła się kiedy jego dłoń zacisnęła się jeszcze mocniej na jej bladej skórze.
 - Naprawdę nie wiesz o co chodzi? - zakpił i rzucił w nią jej własną komórką. Sakura sięgnęła po nią i po chwili otrzeźwiała.
 - Sasuke, to nie...
 - Wynoś się. - jego ton był chłodny i okrutny, och jak różnił się od tego kiedy wymawiał jej imię z pasją poprzedniej nocy. Nie wiedziała co robić, nawet jakby chciała jej ciało odmawiało posłuszeństwa, nie potrafiła się podnieść i tak po prostu go zostawić. Patrzała się na niego zaszklonymi oczami, które przez łzy błyszczały jak wielkie szmaragdy, ten widok zazwyczaj sprawiał, że Uchiha robił się nieco łagodniejszy i mogli spokojnie porozmawiać, lecz nie tym razem.
 - Wynoś się. - powtórzył prostując się i odwracając od niej wzrok, tak jakby nie zasługiwała nawet na to, aby na nią spojrzał.
 - To koniec. - czuła się potraktowana jak zwierzę, nie. Gorzej. Nie rozumiała jego zachowania, przecież on wszystko źle zrozumiał! Nie zrobiła niczego złego! Otworzyła usta z zamiarem wytłumaczenia się, lecz wtedy na jej policzku wylądowała jego ręką sprawiając, że dziewczyna niemal opadła z powrotem na posłanie. Po tym zadziałała automatycznie. Wstała pozbierała swoje ubrania i ruszyła do garderoby, wyciągnęła z jednej z szaf duża torbę i pakowała na ślepo do niej koszulki, spodnie, bieliznę. W tej chwili nic jej już nie obchodziło chciała wyjść z tego domu jak najszybciej. Nie potrafiła uwierzyć, że Sasuke ją uderzył. Tyle razy ją zapewniał, że jest dla niego najważniejsza, że nigdy jej nie skrzywdzi, ani nie pozwoli nikomu tego zrobić. A teraz od tak ją spoliczkował. Nie pozwolił jej nawet czegoś powiedzieć.
 Kiedy torba była już pełna zamknęła ją chwilę męcząc się z zamkiem. następnie ubrała szybko jakiś dres i adidasy, i wybiegła niemal z domu łapiąc po drodze kluczyki z jej samochodu. Wrzuciła swój bagaż na tylne siedzenia a sama chwilę później trzymała już kierownicę w dłoniach. Spojrzała jeszcze ostatni raz na drzwi ich "wspólnego" domku, a następnie wcisnęła pedał gazu wdzierając się autem na ulicę. Nie zwracała uwagi na to z jaką prędkością jedzie, chciała znaleźć się jak najdalej od tego idioty. Po jej twarzy zaczęły spływać łzy, jednak jej twarz pozostała niezmieniona, nie okazywała żadnych uczuć. Mimo tego, że jej serce szalało z rozpaczy.
 Jej podróż wydawała się nie mieć końca. jechała po prostu przed siebie, na ślepo nie mając pojęcia gdzie może się znaleźć, w końcu dotarła w miejsce, w którym kończyła się droga. Przed nią była tylko wielka rozpadlina, gdyby ruszyła kilka metrów dalej nie zakończyłoby się to dla niej zbyt kolorowo. Wyłączyła silnik i poczuła jak nie wytrzymuję. Otworzyła usta a z jej krtani wydobył się jeden długi, przepełniony rozpaczą krzyk, który wyrażał wszystkie uczucia jakie nią teraz targały, nie miała pojęcia co zrobić. Gdzie się udać. W tej chwili pragnęła tylko samotności.
 Minęło kilkanaście godzin, Sakura doskonale widziała zachód słońca przez przednią szybę samochodu, obserwowała jak złota tarcza powoli znika za horyzontem, aż w końcu nastała ciemność a z nią nadszedł także deszcz, ciemne chmury od początku tego nieszczęsnego dnia kumulowały się na niebie, żeby po jego zakończeniu opaść na Tokio w postaci kropli. Po twarzy różowo włosej zaczęły spływać słone łzy, nie panowała już nad nimi, była zbyt zmęczona żeby choćby łkać, na początku co chwilę krzyczała, potem chwytała się za włosy i mocno ciągnęła i znowu krzyczała, aż jej gardło odmówiło posłuszeństwa, teraz siedziała tylko bezwładnie i płakała, po cichu, pogoda idealnie skomponowała się z jej obecnym stanem. Nie czuła nic. Pustka. Czas mijał, a ona nie zmrużyła oka nawet na chwilę.

W końcu zaczęło świtać, a wszystkie chmury zniknęły z błękitnego sklepienia. Sakura przełknęła ślinę a na jej twarzy pojawił się grymas, wszystko ją bolało. Oderwała plecy od oparcia i lekko się przeciągnęła.
 - Co teraz? - wychrypiała do siebie. Gdzie ma się wybrać? Do mamy? Nie, nie chcę na razie spotykać się ze swoją rodzicielką, przyjaciele? Na razie tylko będą jej przypominać o ... nim. Nagle doznała olśnienia, sięgnęła po komórkę i zajrzała do spisu kontaktów, wyszukała odpowiednie imię i nacisnęła zieloną słuchawkę na ekranie, przyłożyła telefon do ucha i wsłuchała się w impulsy modląc się w duchu, żeby odebrała, żeby tylko nie miała zmienionego numeru.
 - Halo?
 - Natsumi? - zapytała Haruno ledwo mówiąc, chciała się upewnić, że to na pewno ona. Jej przyjaciółka z czasów gimnazjum, były takie związane ze sobą, ale Natsu zaczęła kolegować się z grupką jakiś zbuntowany dzieciaków, a kiedy oni postanowili wyruszyć w podróż po świecie ona dołączyła do nich bez wahania, no i ich kontakt się urwał.
 - Tak, z kim rozmawiam?
 - Tu...Sakura. - wykrztusiła w końcu i przymknęła lekko oczy, po chwili usłyszała wysoki pisk w słuchawce.
 - No nie wierzę po prostu! Sakura! Hrabianka się odezwała po tylu latach! - krzyczała niemal, ale różowo włosa przyjmowała to ze spokojem, teraz raczej szybko się nie uśmiechnie, nawet w takiej sytuacji, po prostu na chwilę obecną jest złamana i psychicznie i fizycznie.
 - Posłuchaj Natsu, ja muszę...zapomnieć. - wytłumaczyła prostolinijnie Haruno, wiedziała, że więcej jej dawna przyjaciółka nie potrzebuję, nie pierwszy raz jej pomagała.
 - Rozumiem. - odpowiedziała krótko, na chwilę nastała cisza, gdzieś w tle Sakura usłyszała szepty.
 - To gdzie teraz jesteś?
 - Masz szczęście, bo niedaleko Tokyo, może jakieś dwie godziny drogi samochodem, mamy rozbite namioty w okolicy małej wioski, Okarya, jak nie będziesz potrafiła zajechać pytaj się przechodniów, powinni ci pomóc, będę czekała przy drodze. Jakby coś się stało to dzwoń. - i tym oto zdaniem Natsumi zakończyła ich rozmowę telefoniczną. Sakura odrzuciła telefon na drugie siedzenie i sięgnęła do małej skrytki pod radiem, stamtąd wytarmosiła GPS'a do której od razu wprowadziła adres, kiedy tylko urządzenie załapało trasę od razu usłyszała damski głos, który kazał jej zawrócić. Sięgnęła do włosów, które niedbale spięła w kok. Następnie przekręciła kluczyki w statyjce i powoli wycofała auto. W końcu po kilkunastu minutach wróciła na normalną drogę i jak na razie wyglądało na to, że GPS dobrze, ją prowadzi jednak Sakura mocno odczuwała brak snu i głód, dlatego przy pierwszej okazji zajechała do jakiegoś MCdrive'u zamawiając kawę na wynos oraz cheeseburgery z towarzystwem sałatki, zatrzymała się potem na parkingu i pożywiła się. Mimo, że nie miała apetytu to jej rozum nie pozwalał jej głodować, po prostu nie chciała spowodować jakiegoś wypadku z powodu swojego stanu. Kiedy już zakończyła posiłek, to wszystkie papiery wrzuciła po prostu na drugą stronę wozu, nieważne gdzie, byle by jej nie przeszkadzały w kierowaniu. W końcu znalazła się na autostradzie, którą mogła najszybciej dojechać w wyznaczone przez przyjaciółkę miejsce, kierowała się dokładnie tak jak kazał jej głos z GPS'a co jakiś czas sprawdzając na znakach, czy na pewno nie pojedzie w złym kierunku. Kiedy zjechała na zwykłą nieasfaltowaną dróżkę zaczęła się rozglądać, już za niedługo powinna zobaczyć obozowisko i na szczęście w końcu zobaczyła. Całkiem spore skupisko namiotów a niemal tuż przed nią pojawiła się Natsumi. Zmieniła się niemal nie do poznania, w czasach gimnazjum była niska, mysie włosy miała splecione w warkoczyk i ubierała się zawsze przepisowo w mundurek. A teraz! Sakura zatrzymała się na poboczu i wysiadła z samochodu, wytargała jeszcze walizkę z tylnych siedzeń i zmierzyła dawną przyjaciółkę spojrzeniem. Urosła, była teraz wyższa od niej, do tego zapuściła włosy i przefarbowała je na zielono, a jej ubiór? Daleki był od tego co było kiedyś, Była ubrana w luźną koszulkę z nadrukiem z jakiejś bajki, na to rozpięta koszula w kratę i dżinsowa kurtka, spodnie za to były czarne, mocno sprane i poszarpane w wielu miejscach, a na nogach widniały porządne glany.
 - Wow. - mruknęła cicho Haruno i po chwili poczuła już jak Natsu miażdży ją w swoich objęciach.
 - To ja powinnam powiedzieć 'wow'. - stwierdziła zielono włosa odrywając się od dziewczyny, spojrzała na nią krytycznie i zacmokała pod nosem. - Widzę, że nie za bardzo się wyspałaś. - wydedukowała chwytając Sakurę za policzki, za które pieszczotliwie pociągła. - Zaraz wpakujesz się do mojego namiotu i tam porządnie wyśpisz, no chyba, że chciałabyś coś jeszcze zjeść? Zaraz zaczynam rozpalać grilla a wieczorem będzie impreza, zresztą jak co dzień i nawet nie próbuj mi mówić, że wolisz posiedzieć gdzieś sama. Znam cię Sakura, mimo tego, że nie widziałyśmy się kupę czasu już raz pomagałam ci po rozstaniu i wiem czego najbardziej potrzebujesz.
 - Ale skąd ty wiesz...? - zdziwiła się zielonooka, przecież nic jej nie wspominała, że to przez zerwanie jest w takim stanie.
 - Mówiłam. - uśmiechnęła się promiennie pokazując kolorowy aparat na zębach. Ruszyły we dwójkę powoli w stronę namiotów i powoli zaczęli się wyłaniać przed nimi ludzie, Sakura powoli dreptała z głową spuszczoną w dół, ciągnęła za sobą walizkę, co nie było takie łatwe, przez nierówny grunt i trawę, która co chwilę ją zatrzymywała przez to, że wplątała się między małe kółka. Haruno po raz kolejny przystanęła zdenerwowana i w końcu schowała rączkę i chwyciła bagaż w ręce, był to może cięższy sposób ale w tej chwili wolała to niż nadszarpywanie jeszcze swojego zdrowia psychicznego i cierpliwości. Nagle przed nią jak znikąd wyrósł chłopak, no...raczej chłopak. Ale no, różnił się od tych, których dotychczas poznawała. Co po pierwsze miał różowe włosy, tak jak ona, może odcień ciemniejsze, ale jednak, taki kolor włosów naprawdę rzadko widywała u innych osób, do tego lazurowe tęczówki, które przeszywały ją na wylot tak, że czuła się zakłopotana, dlatego od razu odwróciła głowę gdzieś w bok, chciała wyminąć różowo włosego i dogonić Natsumi, która stała już przy grupce, ludzi podobnych do niej. Jednak gdy Sakura postąpiła krok w bok, chłopak jak jej odbicie robił to samo z zadziornym uśmieszkiem. Po kilkunastu sekundach takiego dreptania z jednej strony na drugą Haruno w końcu przystanęła zrezygnowana, położyła walizkę na ziemię i splotła ręce na klatce piersiowej.
 - Dobra powiedz mi czego chcesz? - warknęła zerkając w co niebieskooki był ubrany, dość nietypowy strój, malinowe rurki, niebieska przylegając koszula a na to fioletowy płaszczyk, chyba prędzej ona powinna być ubrana w coś takiego a nie on.
 - A coś ty taka naburmuszona co, bliźniaczko? - zapytał z rozbawieniem, ale widząc ponurą minę Sakury jego mina nieco zrzedła. - Chciałbym ci tylko zaproponować pomoc z bagażem. - mruknął i podrapał się w tył głowy. Dziewczyna z po wątpieniem spojrzała na ręce i barki nieznajomego, jego postura jak na mężczyznę pozostawiła wiele do życzenia.
 - Sama sobie poradzę. - stwierdziła i wykorzystując chwilę jego nieuwagi uczepiła dłonie bagażu i ruszyła szybko do przyjaciółki,
 - Natsu. - szepnęła do niej, nie chciała zwracać na siebie zbytniej uwagi, ale kiedy zielono włosa się do niej odwróciła ludzie stojący obok niej uczynili od razu to samo. Sakura poczuła, że zaczyna żałować przyjazdu tutaj, z jednej strony chciała oderwać swoje myśli od Sasuke i zająć się czymś innym, między innymi poznawaniem nowych ludzi i imprezowaniem, ale w tej chwili wolała się zapaść pod ziemię, albo zamknąć szczelnie w swoim starym pokoju, który pewnie czekał na nią wraz z kochającą mamą, która na pewno zrobiła by jej coś ciepłego do picia i pozwoliła leżeć cały dzień w łóżku z mokrymi od łez policzkami. Tutaj nie było takiej opcji, samotność mogła otrzymać tylko w momencie w którym poszłaby spać, a i wtedy nawet nie, ponieważ zapewne będzie skazana na spanie z Natsumi w jednym namiocie, nie daj Boże śpiworze, więc dlaczego tu przyjechała? Jedyna racjonalna odpowiedź jaka jej teraz przychodziła do głowy to, strach. Po prostu bała się tej samotności, cały poprzedni dzień i noc w samochodzie sprawiły, że poczuła się tylko gorzej. Miała cichą nadzieję, że dzięki nowym znajomościom i alkoholowi uda jej się stłumić bolesne myśli o wspomnienia.
 - Kto to jest? Jak ma na imię? Natsu znasz ją? - takie szepty zaczęły wypływać między wszystkimi, którzy dopiero co spostrzegli Sakurę, przełknęła cicho ślinę wbijając błagalne spojrzenie w przyjaciółkę. Zielono włosa wyrzuciła nagle ręce do góry i w tym momencie nagle wszyscy ucichli, Haruno od razu zrozumiała, że w tej ekipie Natsumi była kimś w rodzaju lidera i wszyscy się jej słuchali.
 - Słuchajcie! - różowo włosa otworzyła oczy ze zdziwienia, nie sądziła, że z tego małego gardziołka może wydobyć się taki potężny głos, jej stara znajoma naprawdę zmieniła się nie do poznania, tylko jej oczy pozostały niezmienione, tęczówki zawsze miały złoty odcień co sprawiało, że mimo tego, iż kiedyś wydawała się być całkiem zwyczajna, to jej twarz promieniała. - Oto moja stara przyjaciółka do z czasów gimnazjum i o ile większość z was nie wie jak wyglądałam w naturalnych włosach, to ona wie o mnie wszystko i widziała mnie chyba w każdym możliwym stanie! Sakura, bo takie imię nosi moja piękna przyjaciółka. - w tym momencie objęła Haruno ramieniem i przyciągnęła ją do siebie tak, aby każdy mógł ją zobaczyć. - Została paskudnie potraktowana przez pewnego mężczyznę i potrzebuje naszej pomocy, żeby stanąć na nogi! To jak pomożemy jej?! - krzyknęła do ludzi i w tym momencie wszyscy jak na zawołanie podnieśli ręce do góry i odpowiedzi chórem.
 - TAK! - ten jeden wyraz zadudnił Sakurze w uszach. Była naprawdę zdziwiona, że taka grupka ludzi potrafi się tak dobrze ze sobą zgadzać, wyglądali w tej chwili jak jedna wielka rodzina, już po chwili pojedyncze osoby podchodziły do niej bliżej i przedstawiały jej się z szerokimi uśmiechami, ona nieco zmieszana powtarzała tylko każdemu jak mantrę swoje imię, w końcu po kilkunastu minutach, kiedy czysto teoretycznie znała już każdego, wiedziała, że zapomni połowę, jak nie wszystkie imiona, została zaprowadzona przez przyjaciółkę do jej namiotu, który należał do największych. Gdy tylko się tam znalazła opadła szybko na ogromny materac, który leżał na ziemi, wtuliła policzek w miękką poduszkę. Poczuła w tej chwili ogromne znużenie, była naprawdę zmęczona. Natsu nic nie powiedziała, okryła ją tylko kocem i pocałowała czule w głowę. Po tym Sakura po prostu zasnęła.

 Przez cały dzień łaził po domu i rzucał wszystkim co mu się napatoczyło, walił w poduszki, rzucał lampami, szklankami, przewracał stoły i przeklinał głośno. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Był wściekły, chciał się wyżyć na wszystkich i na wszystkim. Nie panował już nad emocjami. Pod wieczór, kiedy po raz piąty z kolei nastąpił na szkło i rozciął sobie stopę, ruszył do piwnicy gdzie jeszcze nic nie zniszczył. Tam jak objawienie zobaczył siłownię i worek treningowy. Zaczął w niego uderzać gołymi rękami warcząc sam do siebie raz po raz.
 - Idiotka. Dziwka. Co ona sobie kurwa myślała! - kopnął worek tak, że posypał się tynk z sufitu, do którego był przyczepiony. - Czy ja wyglądam, na aż takiego tępaka, żeby mnie tak okłamywać!? - ryknął i zostawił już mocno obity worek, podszedł do sztangi, położył się na krzesełku i zaczął podnosić ciężary wciąż mówiąc sam do siebie. - Nie chcę jej już nigdy więcej widzieć. Niech zniknie z mojego życia. Niech wyparuję, nie chcę pamiętać o tej jebanej miłości! - wykrzyknął i w tej chwili jego ręce odmówiły posłuszeństwa a sztanga zleciała na klatce piersiową sprawiając, że chłopak momentalnie zakasłał i jęknął z bólu, zrzucił z siebie ciężar sprawiając, że po pomieszczeniu odbił się głuchy trzask. Z kącików jego oczu zaczęły wypływać łzy, ale bynajmniej nie z bólu spowodowanego przygnieceniem, po prostu Sasuke już nie potrafił się oszukiwać. Nie był wściekły, był załamany, nie potrafił uwierzyć w to, że osoba, którą kocha najbardziej na świecie w taki wstrętny sposób, go oszukiwała. Nie chciał płakać, ale nie potrafił dłużej wmawiać sobie, że wcale mu na niej nie zależało. Już teraz czuł, że mu jej brakuję, że chciałby ją przytulić i przeprosić za swoje zachowanie, za to, że ją uderzył. Jednak, nie zrobi tego, nie zadzwoni do niej, nie chce jej już więcej widzieć, bo nie chcę się okłamywać, że istnieją jakieś szanse na ich związek. Nie potrafi jej już zaufać. A związek bez zaufania, to jedno wielkie kłamstwo.
 Przetarł mokre powieki denerwując się znowu, ale tym razem na samego siebie, że pozwolił sobie na taką słabość.
 - To wszystko jej wina. - wytłumaczył sobie. - Gdyby nie robiła sobie jakiś pieprzonych schadzek z obcymi facetami, nic by się nie stało. - mówił przekonany w swoje własne zdanie.

 Obudziła się raczej w niemiły sposób, a mianowicie uderzyła z impentem przez sen nogą w coś cholernie twardego, a po chwili usłyszała jeszcze jak coś uderza o ziemię. Przeklęła w duchu i otwarła oczy, wzięła głęboki wdech i sięgnęła dłonią do kieszeni w spodniach, które miała na sobie, wyciągnęła komórkę i spojrzała na ekran, zmrużyła lekko powieki kiedy ekran lekko ją oślepił. 20:48 informowały ją cyferki, a więc przespała niemal cały dzień. Podniosła się z posłania i zauważyła, że jej telefon za niedługo się rozładuję, westchnęła w duchu, nie wzięła ładowarki i do tego nie wie gdzie tu niby jest prąd, chociaż Natsu odebrała, więc prąd i ładowarka też tu musiały być. Powoli wstała uważając na swoje obolałe ciało, mimo, że czuła się nieco lepiej, to jej mięśnie i kości wciąż przypominały jej o tym ile spędziła czasu w samochodzie. Rozejrzała się po sporym namiocie i od razu zlokalizowała w co ledwo co uderzyła, przy materacu stał mały stoliczek, a tuż obok niego leżała potężna książka, Sakura chwyciła ją od razu w dłonie i odłożyła z powrotem na miejsce zerkając przy okazji na okładkę, spodziewała się zobaczyć tytuł, ale go nie było. Wzruszyła tylko ramionami i szybko udało jej się znaleźć sporych rozmiarów lustro , które było podparte na kilku kijkach porządnie wbitych w ziemię. Podeszła do niego i przejrzała się w nim. W pierwszym momencie się nie poznała, powoli obejrzała się od góry do dołu zastanawiając się przypadkiem czy nie ma jakiś omamów. Wyglądała tragicznie, jej włosy sterczały na wszystkie strony i miały pewnie mnóstwo kołtunów, twarz była blada a pod oczami widniały ogromne ciemne plamy, do tego na policzku widniało jasne zasinienie, które od razu sprawiły, że wspomnienia do niej wróciły, momentalnie w oczach pojawiły się łzy. Jednak nim dziewczyna zdążyła się rozpłakać na dobre pokręciła lekko głową i przytrzymała emocje na wodzy, już dość wycierpiała. Przyjechała tu, żeby się poczuć lepiej, nie gorzej. Wyprostowała się z trudem i spojrzała na resztę swojego ubioru, miał na sobie jakąś luźną koszulkę, na to bluzę i spodnie dresowe, do tego zorientowała się, że nie miała stanika, dziwne, że wcześniej tego nie zauważyła. Nie chcąc już się dobijać swoim wyglądem powlokła się do walizki, otworzyła ją i zaczęła przerzucać odzież w poszukiwaniu czegoś czystego, przydałaby się jej jeszcze jakaś kąpiel. Do jej uszu zaczęła dochodzić muzyka, najwyraźniej wszyscy już przygotowywali się do imprezy. Sakura w końcu znalazła jakieś wygodne i nie rzucające się w oczy ubrania, wybrała granatowe rurki i czarną bluzę z małym znaczkiem nike na lewej piersi, do tego czysta bielizna. Niestety w biegu nie wzięła też żadnej kosmetyczki, jej powieka niekontrolowanie drgnęła, ciekawe czego jeszcze brakuję w jej bagażu, na szczęście miała jakieś ręczniki i jeden z nich od razu przewiesił sobie przez szyję. Wypuściła powoli powietrze ustami i opuściła namiot. Miała zamiar znaleźć Natsu, aby ta poinstruowała ją gdzie może zażyć choćby prysznica, ale oczywiście jak na złość wtedy kiedy ją potrzebowała nie potrafiła jej znaleźć. Dookoła widziała tylko inne namioty, gdzieś z prawej dochodziły skoczna muzyka i tam też zobaczyła w ciemnościach światło, które prawdopodobnie dochodziło z ogniska, ruszyła w tamtą stronę. Kiedy była na miejscu zaczęła przeciskać, się między ludźmi w poszukiwaniu zielonej czupryny.
 - Gdzie ona do cholery jest? - mruknęła Haruno sama do siebie, zrobiła jeszcze kilka kroków i wypadła spomiędzy tłumu nastolatków wpadając wprost w czyjeś ramiona. Oderwała się od razu od chłopaka, na którego wpadła. Niestety po chwili zauważyła, że w jego lewej dłoni pozostał jej różowy stanik. Otworzyła szerzej oczy wyrywając go od razu i chowając w bluzie.
 - Nie martw się bliźniaczko mnie takie rzeczy nie interesują. - dopiero teraz przeniosła spojrzenie na jego twarz. No nie, jęknęła w duchu orientując się z kim ma do czynienia. Znowu ten łudząco podobny do niej chłopak.
 - Czy ty koniecznie chcesz mnie utrudnić i tak już niełatwe życie? - zapytała z wyrzutem spoglądając mu odważnie w oczy.
 - Nie one-chan, ja właśnie chciałbym ci pomóc. - powiedział i przyjacielsko szturchnął ją w ramię uśmiechając się tak słodko, że Sakura poczuła jak zbiera jej się na tęczowego bełta. Nie wiedziała dlaczego, ale chłopak od samego początku ją irytował, nie robił nic złego, wręcz przeciwnie był przemiły i chyba to ją najbardziej denerwowało.
 - W czym pomóc?
 - Chyba chciałabyś się przebrać i umyć prawda? - wydedukował a Haruno zaczęła czuć się jak otwarta książka, ponieważ jak na razie nic nie musiała mówić i każdy wiedział co jej się stało i czego potrzebowała. Już chciała zaprzeczyć i wznowić poszukiwania przyjaciółki jednak zrezygnowała po chwili. Wzięła głęboki wdech, żeby się uspokoić i przeniosła ciężar ciała na jedną nogę.
 - No tak zgadłeś, to może pokażesz mi gdzie się myjecie a ja sama poradzę.
 - No dobrze jak chcesz. - uniósł ręce w geście poddania. - No to chodź za mną. - powiedział i wyjął latarkę z kieszeni, którą od razu zaświecił, dziewczyna podążyła za nim. Oddalili się nieco od całego campingu, przez co Sakura czuła się nieswojo i co chwilę zerkała za siebie, żeby przypadkiem nie stracić z oczy ogniska. Muzyka zaczęła cichnąć, a ona sama usłyszała inne dźwięki, między innymi szum wody świadczący o tym, że gdzieś blisko musiała znajdować się jakaś rzeczka. Nie pomyliła się po chwili zobaczyła źródło wody, a tuż obok stał wąski, wysoki namiot bez daszka, obok niego walały się czarne worki z czerwonymi prysznicowymi słuchawkami. Jeden z worków po chwili dostała w dłonie, niemal nie upuszczając świeżych ubrań.
 - W środku jest woda, powinna być jeszcze ciepła, zaraz sobie pójdę więc możesz się bez obaw rozebrać, za tym namiotem znajduję się mała ryczka, możesz tam zostawić rzeczy. Nie martw się dopóki będzie się tu świeciło nikt tu nie przyjdzie. - powiedział i wręczył jej latarkę. Sakura spojrzała na niego nierozumnie i zamrugała kilka razy nie za bardzo wiedząc co ma zrobić, lecz nim o cokolwiek się zapytała już została sama a różowo włosy zniknął w ciemnościach, a ona zorientowała się, że wciąż nie zna jego imienia. Zagryzła delikatnie dolną wargę i według instrukcji chłopaka odnalazła małe krzesełko, na które rzuciła odzież, zajrzała do namiotu-prysznica, przyglądając mu się dokładnie. Zobaczyła dwa haczyki, jeden solidniejszy musiał być na worek z wodą a drugi na latarkę, szybko wszystko zainstalowała i w końcu rozebrała się po dokładnym rozejrzeniu się po okolicy. Po, w miarę, ciepłym prysznicu czuła się odrobinę lepiej, niestety nie zdążyła poprosić o jakiś żel do mycia i musiała skorzystać z szarego mydła, które leżało w środku namiotu. W końcu ubrana oświetlając sobie drogę latarką ruszyła z powrotem do campingu, a impreza była już rozkręcona na całego kątem oka zobaczyła jak wszyscy jej nowi znajomi podskakują w rytm muzyki albo zajadają się kiełbaskami i kromkami podpieczonymi nad ogniskiem. Jakimś cudem odnalazła namiot Natsumi i wrzuciła tam ubrania wraz z wilgotnym ręcznikiem, która lekko rozwiesiła na sznurkach, na których znajdowała się bielizna jej przyjaciółki. W końcu wsadzając dłonie w kieszenie spodni ruszyła do całego zbiegowiska.
 - OJ! Sakura! - usłyszała wesoły pisk i po chwili Natsu zjawiła się przy niej trzymając dwa kieliszki, jeden po chwili opróżniła a drugi wcisnęła Sakurze. - Pij nie gadaj! - powiedziała wesoła dziewczyna ruszając biodrami w rytm muzyki, musiała już trochę wypić, a może nie? W końcu teraz robiła naprawdę głupie rzeczy choćby na trzeźwo.
 - No co ty na pusty żołądek? - obroniła się zielonooka, ale to najwyraźniej nie był problem bo w jej drugiej ręce wylądował papierowy talerzyk z kiełbaską, w która był wbity mały widelczyk, dziewczyna nawet nie zauważyła kto jej to wręczył, ale czując jak jej żołądek się nieprzyjemnie kurczy, podeszła bliżej ognia wokół którego były poukładane bele drewna, które służyły za krzesła. Przysiadła na jednej z nich i odłożyła kieliszek uważnie obok swojej stopy, po chwili gdy się trochę posiliła wychyliła pierwszą dawkę alkoholu, który rozlał się po jej gardle sprawiając, że poczuła pieczenie w przełyku, jednak zignorowała je całkowicie.
 - Jestem w sumie ciekawa co takiego dokładnie ten palant musiał Ci zrobić, że przyjechałaś, aż tutaj.
 - Nieważne, nie chcę o tym na razie gadać. - stwierdziła dobitnie Sakura zerkając na przyjaciółkę, po chwili przeszedł obok jakiś niebiesko włosy wręczając każdej z nich po drinku.
 - Dzięki Ugari! - Natsu puściła chłopakowi oczko, upiła łyk z kubeczka i spojrzała Haruno w oczy przybliżając się do niej. - Nie martw się alkohol ci pomoże, jeszcze będziesz śpiewać o tym jak skowronek a zaufaj mi to ci pomoże.
 - No...zobaczymy. - zrezygnowała z kłótni z zielono włosom i wypiła duszkiem drinka.

 Kilka godzin później Haruno była pijana jak jeszcze nigdy nie była. Rozmawiała z każdym o wszystkim, co jakiś czas dołączała do tańca podskakując i śpiewając na cały głos znane jej piosenki. Nie dało się zliczyć na palcach jednej ręki ilu osobom opowiedziała co takiego właściwie jej się wydarzyło, i nieważne komu się zwierzyła, czy to był chłopak, czy dziewczyna, czy był starszy czy młodszy. Ich opinia była jednogłośna.
 - Sakura baby, nie zrobiłaś nic złego! To, że ten niemyślący przygłup rzuca się z powodu kilku smsów, nie wiedząc jaka jest sytuacja, tylko pokazuję jak mu na tobie zależało, im szybciej o nim zapomnisz tym lepiej, zostań tu ile chcesz a kiedy poczujesz się na siłach wróć do szkoły i pokaż im wszystkim a szczególnie jemu, że sama sobie poradzisz! - powiedziała Natsumi obejmując przyjaciółkę i kiwając się z nią na boki. Teraz Sakura nie czuła już smutku, zrozumiała, że jej przyjaciółka miała rację. Musi o nim zapomnieć, to jest najlepsze wyjście.